Reklama

Moment przejścia na emeryturę jest kluczowy

Sprawa tzw. emerytur czerwcowych wciąż nie jest rozwiązana, więc łatwo wpaść w pułapkę. Jeśli ktoś nabrał już uprawnień i chce załapać się na korzystne dla wysokości emerytury tablice życia, nie musi się spieszyć, bo ma je zagwarantowane.

Osoby, które zdecydują się na przejście na emeryturę w tym roku powinny poczekać z wnioskiem co najmniej do lipca, bo powrócił problem tzw. emerytur czerwcowych. Wynika on z przepisów dotyczących waloryzacji.

- Wartość aktywów na koncie emerytalnym kogoś, kto w czerwcu tego roku złoży wniosek o świadczenie, będzie aż o 7,21 proc. niższa od tej, którą dostałby składając wniosek w maju (nie ma jeszcze danych za I kwartał 2021, więc nie możemy porównać do lipca tego roku - red.).  Niestety ten problem znany jest od dawna i został tylko czasowo załatwiony przepisami  jednej z tarcz antykryzysowych, ale dotyczył jedynie 2020 roku. Gdyby nie wyjątkowa regulacja, stan konta emerytalnego z czerwca 2020 r. byłby o 5,83 proc. mniejszy niż w maju i aż o 13,81 proc. mniejszy niż w lipcu - mówi Interii Tomasz Lasocki, ekspert w dziedzinie zabezpieczenia społecznego z Katedry Prawa Ubezpieczeń Wydziału Prawa i Administracji Uniwersytetu Warszawskiego.

Reklama

Problem ma być systemowo rozwiązany poprzez znowelizowanie przepisu o emeryturach i rentach z Funduszu Ubezpieczeń Społecznych, ale na razie projekt jest w fazie wczesnych prac legislacyjnych w Sejmie.

- W tym roku trzeba tym bardziej być czujnym, bo rok temu tego problemu nie było, ale tylko dlatego, że felerny przepis został jednorazowo, czyli na jedynie rok poprawiony w specustawie covidowej.  W tym roku ten naprawczy przepis już nie działa i można wpaść w czerwcową pułapkę. Żadnego wyboru nie mają natomiast renciści, którzy w tym roku osiągną wiek emerytalny. Jeżeli urodzili się w czerwcu, ZUS automatycznie obliczy im emeryturę na mniej korzystnych zasadach - dodaje Tomasz Lasocki.

Skąd wynika problem emerytur czerwcowych? Z dość skomplikowanego i nielogicznego systemu waloryzacji, który właśnie w ten sposób działa od lat.

- Problem emerytur "czerwcowych" powstał przypadkowo i wynika z zasad waloryzacji rocznej i kwartalnych konta emerytalnego oraz sposobu ustalania ich wskaźnika. Wskaźnik waloryzacji zależy od tzw. przypisu składek. Najwyższą zawsze jest waloryzacja za I kwartał, ponieważ wówczas przypis nowych składek w całym systemie jest największy ze względu na bonusy z końca roku i trzynastki w budżetówce. W kolejnych kwartałach tak radykalnych "skoków" już nie ma, a wskaźnik liczony dla całego roku jest niższy niż ten z I kwartału. Ponadto konto emerytalne waloryzowane jest co kwartał, z tym, że nie przysługuje ona za kwartał, w którym złożono wniosek emerytalny i za poprzedni, natomiast czerwcowa waloryzacja roczna "konsumuje" waloryzacje kwartalne za ten sam okres - podkreśla Lasocki.

-  W ten sposób wniosek złożony w II kwartale danego roku nie obejmuje ani I ani II kwartału danego roku, przy czym różnica między wnioskiem z maja i czerwca jest taka, że w maju ZUS uwzględni cztery waloryzacje kwartalne za poprzedni rok, a w czerwcu zamiast nich waloryzację roczną. Przez to konto emerytów "czerwcowych" jest mnożone przez mniej korzystną waloryzację roczną, a nie cztery waloryzacje kwartalne za ten sam okres. Lipiec to początek III kwartału, więc oprócz waloryzacji rocznej za rok poprzedni, zostanie uwzględniona waloryzacja za I kwartał - wyjaśnia ekspert.

To ważne dla osób, które podejmują decyzję, że w tym roku przechodzą na emeryturę. Część może być zachęcona paradoksalnym efektem pandemii, o którym pisała już Interia. Mamy bowiem taką sytuację, że wyższa liczba zgonów skróciła przewidywaną długość życia i wpłynęła na tablice statystyczne, które są brane pod uwagę przy wyliczaniu emerytury dla nowych świadczeniobiorców.  Są one korzystniejsze w tym roku, bo podnoszą wysokość emerytury o około 6 proc. W skrócie chodzi o to, że kapitał emerytalny jest dzielony przez mniejszą liczbę lat.

Warto jednak wiedzieć, że akurat z tego konkretnego powodu nie trzeba przyspieszać decyzji, jeśli miałby to być jej główny powód.

- Osoba, która wchodzi w tym roku w wiek emerytalny, nie musi się kierować przy podejmowaniu decyzji "krótszymi" tablicami życia, bo one jej będą "przysługiwać" także w kolejnych latach, gdyby przesunęła decyzje o przejściu na emeryturę. Jeśli się okaże, że kolejna tablica, w następnym roku była mniej korzystna, to taka osoba może skorzystać z tej starszej, która zaczęła obowiązywać w okresie, w którym ktoś wszedł w wiek emerytalny - wyjaśnia Tomasz Lasocki.

Jak dodaje, starsze roczniki, które wcześniej nabyły uprawnienia, ale nie przeszły na emeryturę, również nie muszą wykonywać pochopnych ruchów. 

- Tablice dalszego trwania życia są ogłaszane pod koniec lutego danego roku i obowiązują od 1 marca do końca lutego kolejnego roku. Jeżeli nowe tablice okażą się mniej korzystne, to pod koniec lutego zostanie kilka dni na złożenie wniosku o emeryturę na podstawie dotychczasowych tablic - podkreśla ekspert UW.

Monika Krześniak-Sajewicz

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »