Reklama

"Rz": Wyższa emerytura? Dłużej pracuj

Polacy są wśród pracujących najkrócej w Europie, a pobierają świadczenia coraz dłużej. W tej sytuacji najlepiej byłoby podnieść wiek emerytalny, ale rząd nie chce o tym słyszeć - napisała w "Rzeczpospolitej" Anna Cieślak-Wróblewska.

Po długiej debacie społecznej senat Brazylii zgodził się w końcu października na podwyżkę wieku emerytalnego do 62 lat dla kobiet i 65 dla mężczyzn. Niemiecki bank centralny sugeruje, że dla zrównoważenia systemu emerytalnego Niemcy powinni zaczynać jesień życia po osiągnięciu nawet 70 lat, choć wiek emerytalny jest właśnie podnoszony do 67 lat. Większość krajów Europy przechodzi obecnie podobny proces. Ale nie Polska.

Reklama

Polska należy do krajów, gdzie można pracować najkrócej. I nie zamierza tego zmienić. Jak potwierdziła w ostatnich dniach Jadwiga Emilewicz, minister przedsiębiorczości i technologii, rząd Zjednoczonej Prawicy nie chce i nie będzie podnosić ustawowego wieku emerytalnego. Ale jednocześnie zaznaczyła, że czeka nas trudna rozmowa o tym, jak zachęcić Polaków do dłuższej pracy.

- Dziś widzimy, że nasze życie bardzo się wydłuża. I okresu, kiedy pobieramy świadczenia zaczyna być tyle samo, ile tego, kiedy pracujemy - mówiła minister Emilewicz na antenie Radia Zet.

Polacy rzeczywiście pracują stosunkowo krótko. Jak pokazują dane Eurostatu, średnio w 2018 r. było to 33,5 lata, co plasuje nas w ogonie Europy. Przeciętne trwanie życia w Polsce to zaś 81,8 lat dla kobiet, czyli o ponad dziesięć lat dłużej niż w 1960 r., a dla mężczyzn - 74 lata, także o dziesięć lat więcej niż w 1960 r.

Tymczasem długość pracy i czas, jaki spędzimy na emeryturze, ma zasadnicze znaczenie dla wysokości emerytury (i zbilansowania całego systemu). - Optymalny byłby stosunek trzy do jednego, to znaczy, by czas pracy i płacenia składek był trzy razy dłuższy niż czas pobierania świadczenia - mówi Jeremi Mordasewicz, doradca Konfederacji Lewiatan. Przykładowo, jeśli ktoś pracuje przez 45 lat i płaci po 500 zł składki miesięcznie, to przez 15 lat emerytury może otrzymywać po 1500 zł miesięcznie. Jeśli stosunek wynosi dwa do jednego (40 lat pracy, 20 lat emerytury), to świadczenie sięga już tylko 1000 zł, a jeśli jeden do jednego (po 30 lat), to wypłata wynosi raptem 500 zł.

Biznes INTERIA.PL na Twitterze. Dołącz do nas i czytaj informacje gospodarcze

W Polsce, zdaniem ekspertów, rozwiązania zachęcające do dłuższej pracy, zwłaszcza w odniesieniu do kobiet, są wręcz niezbędne. Tyle że pomysły, jak to zrobić, są różne. Według części ekonomistów nie obędzie się bez podnoszenia wieku emerytalnego.

- Doświadczenia światowe pokazują, że w zasadzie nie istnieją metody równie skuteczne, jak ustawienie ustawowego wieku emerytalnego na odpowiednim poziomie - zaznacza Mordasewicz. - Rząd PiS, obniżając ten wiek do 60 lat dla kobiet, przekonuje, że przecież dał tylko wolność wyboru. Ale ludzki umysł tak nie działa. Znając datę, kiedy możemy przejść na emeryturę, przygotowujemy się do tego mentalnie już kilka lat wcześniej i w chwili wybicia tej daty, odchodzimy z pracy. Potem możemy chcieć dorabiać, ale łączenie emerytury z pracą już nie zwiększa świadczenia w taki sam sposób jak praca bez pobieranie emerytury - wyjaśnia. [...]

Więcej w "Rzeczpospolitej"

Dowiedz się więcej na temat: wiek emerytalny

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »