Reklama

A Dodę było na to stać...

Eksperci nie mają wątpliwości: coraz chętniej będziemy brali pożyczki na samochody najdroższych marek. Czy za auto marzeń warto płacić co miesiąc 5 - 7 tys. zł przez osiem lat?

Bohaterką jednej z informacji wieczornych "Faktów" TVN była kilka tygodni temu Dorota Rabczewska (szerzej znana jako Doda), z dumą prezentująca swój najnowszy nabytek - białe porsche z budyniową tapicerką. Opłacone, jak można się domyślać, gotówką. Ale taka widowiskowa forma zapłaty za przyjemność i prestiż posiadania luksusowego auta nie zdarza się często.

Reklama

- Zakupy gotówkowe są rzadkością, stanowią zaledwie od kilku do kilkunastu procent wszystkich transakcji, zależnie od wartości pojazdu - przyznaje Leszek Kempiński, PR manager w Kulczyk Tradex, importera m.in. porsche i audi.

Wprawdzie większość użytkowników porsche, bmw czy mercedesa klasy S to osoby tak zamożne, iż mogłyby od razu sfinansować zakup, ale wiedzą, że to się zwyczajnie nie opłaca. Gotówka jest zbyt cenna, żeby się z nią pochopnie rozstawać - to jedna z tajemnic ich zamożności.

Ich, czyli właścicieli przedsiębiorstw, osób wykonujących wolne zawody, najwyższej kadry menedżerskiej dużych spółek.

- 75 proc. aut luksusowych znajduje swojego nabywcę wśród przedsiębiorców - potwierdza Grzegorz Tracz, wiceprezes Getin Banku, lidera sprzedaży kredytów samochodowych w Polsce.

- A to grupa, która codziennie podejmuje dziesiątki ważnych decyzji finansowych, więc i do zakupu samochodu podchodzi jak do kolejnego zdarzenia ekonomicznego, w którym opłacalność staje się kluczowym kryterium przedsięwzięć - zauważa Leszek Kempiński.

Ta racjonalność każe konfrontować potencjalne zyski z własnego kapitału z kosztami finansowania zewnętrznego, a stąd wniosek, że najtańszy jest i długo jeszcze będzie leasing (w mniejszych przedsiębiorstwach) lub długoterminowy wynajem samochodów, gdy flota ma powyżej 20 aut. Argumentem nie do podważenia jest także możliwość odliczenia podatku VAT: dziś to oszczędność 6 tys. zł na każdym drogim samochodzie zakupionym na firmę.

Również dlatego, zdaniem Grzegorza Tracza, przez najbliższe lata gros luksusowych samochodów będą nadal kupować przedsiębiorcy. Tym bardziej że - jak spodziewa się Leszek Kempiński - te najbliższe lata przyniosą dalszy rozwój jakościowy i uatrakcyjnienie form finansowania sprzedaży drogich aut.

Segment premium oparł się kryzysowi na rynku nowych aut i rośnie o 20 - 70 proc. rocznie, w zależności od marek. Udział luksusowych samochodów w całym rynku na koniec 2006 r.

(w porównaniu z 2005 r.) wzrósł z 5,1 proc. do 6,1 procent. Zdaniem ekonomistów, ten trend się utrzyma. W najbliższych latach nic bowiem nie powinno zmącić dobrej koniunktury gospodarczej, a ta oznacza grubsze portfele przedsiębiorstw i zatrudnionych w nich menedżerów. Bogusław Gębarowski z firmy emFinanse jest przekonany, że to właśnie potrzeby i marzenia tej grupy okażą się motorem wzrostu sprzedaży aut luksusowych wśród odbiorców indywidualnych oraz oczywiście popularności kredytów zaciąganych na ich zakup:

- Mamy coraz większą potrzebę luksusu, widoczną w nabywanych dobrach konsumpcyjnych - od mieszkania, przez biżuterię po samochód - zauważa.

- Wysoki wzrost gospodarczy, optymizm menedżerów, jeśli idzie o pewność pracy i wzrost wynagrodzeń, sprawiają, że będzie rosła grupa osób, które zmianą marki samochodu będą chciały zamanifestować swój sukces i wynagrodzić sobie trud ostatnich lat - nie ma wątpliwości Piotr Jakacki, senior sales manager w Mercedes Car Group.

Dowiedz się więcej na temat: Auta | bank | pożyczka | była | zakup | auto | warto | wątpliwości | kredyt | Marek | samochody | porsche

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »