Reklama

Bilety online. To może skończyć się rozczarowaniem

Europejskie organizacje konsumenckie chcą, żeby UE przyjrzała się nieprawidłowościom w działaniach pośredników odsprzedających online bilety na masowe imprezy.

Wśród najczęstszych zarzutów wymienianych przez konsumentów są: zawyżone ceny, ukrywanie dodatkowych opłat (np. podatku, opłat manipulacyjnych, kosztów przesyłki), dublowanie biletów, przesyłanie wejściówek na kompletnie inne imprezy czy brak kontaktu ze sprzedawcą. - Często bilety kupione u niesprawdzonego źródła po prostu nie docierają do adresata. A jak już dotrą, to może okazać się, że ten sam bilet został sprzedany już kilku innym osobom i nie zostaniemy wpuszczeni na imprezę. Zdarza się, że bilet imienny zostaje wystawiony na inne nazwisko, co oznacza, że jeśli ktoś nas wylegitymuje, to nie wejdziemy np. na wymarzony mecz - wymienia w rozmowie z DW Grażyna Rokicka ze Stowarzyszenia Konsumentów Polskich (SKP). Na infolinię SKP dzwoni codziennie ponad 500 pokrzywdzonych konsumentów, nie tylko w sprawie biletów.

Reklama

Organizacje konsumenckie przestrzegają, że niektórzy organizatorzy imprez nie honorują biletów kupionych w nieautoryzowanych źródłach. Ale o tym pośrednicy nie informują swoich klientów. - Jeśli pośrednik nie udostępnia swoich danych kontaktowych, to w przypadku problemów czy chęci reklamacji, konsument nawet nie ma się do kogo zwrócić. Dlatego zawsze warto sprawdzić, czy podane są pełne dane: nazwa sprzedawcy, adres siedziby, telefon i e-mail. Warto też zorientować się, w jakim kraju zarejestrowana jest firma. Bo łatwiej dochodzić ewentualnych roszczeń od sprzedawcy, który ma siedzibę w Polsce lub innym kraju Unii, niż od sprzedawcy spoza UE - mówi Rokicka.

Bilet na bota

Zdarza się, że bilety na jakieś wydarzenie błyskawicznie znikają z rynku, po czym pojawiają się w sprzedaży ponownie po innej, często już wyższej cenie. Czasem nawet cała pula biletów wykupiona zostaje już w przedsprzedaży. Jak to możliwe? Eksperci twierdzą, że pośrednicy często korzystają z botów, które automatycznie wykupują bilety, mają też dostęp do różnych kart kredytowych. W rezultacie tysiące biletów pojawia się w sprzedaży na stronie pośrednika już kilka minut po rozpoczęciu oficjalnej sprzedaży. A konsumenci czasem nawet nie zdają sobie sprawy, że nie kupują biletów od oficjalnego dystrybutora.

To można łatwo zweryfikować. Wystarczy wejść na oficjalną stronę internetową wydarzenia i sprawdzić, jaki sprzedawca podlinkowany jest pod opcją "kup bilet". Wśród najpopularniejszych serwisów pośredniczących w sprzedaży biletów europejskie organizacje konsumenckie wymieniają: Viagogo, StubHub i Mywayticket.

Organizacje idą do sądu

I tak np. Viagogo, które dostępne jest także w polskiej wersji językowej, działa na podobnej zasadzie jak Allegro czy eBay, czyli łącząc prywatnych sprzedawców z kupującymi. Konsumenci zwykle nie zdają sobie z tego sprawy, ponieważ strona wygląda jak profesjonalna strona dystrybutora. Różnica jest taka, że w przypadku jakichkolwiek problemów z biletem, pośrednik umywa ręce i obarcza odpowiedzialnością sprzedawcę.

Działalności Viagogo przyjrzeli się m.in. obserwatorzy z bawarskiego centrum konsumenckiego Verbraucherzentrale Bayern, którzy ujawnili, że sprzedawane za pośrednictwem serwisu biletu na kwietniowe i majowe wydarzenia w Monachium były nawet trzykrotnie droższe niż u oficjalnego dystrybutora. Przeciwko Viagogo toczą się sprawy przed sądem w kilku krajach UE, w tym w Wielkiej Brytanii, Niemczech i Szwajcarii. Firma zmieniła siedzibę z UE na Stany Zjednoczone.

Włochy nałożyły grzywnę w wysokości 1,7 mln euro na serwisy Ticketone, Seatwave, Viagogo, Ticketbis i Mywayticket.

Chodzi o masowych dystrybutorów

Teraz unijne organizacje konsumenckie chcą, żeby UE skontrolowała działalność pośredników i zainterweniowała w przypadku odkrycia nieprawidłowości. - Chcemy, żeby to było jasne: każdy konsument ma prawo odsprzedać swój bilet, jeśli nie może wziąć udziału w jakiejś imprezie, i nie zamierzamy tego blokować. Chodzi nam o uregulowanie działalności masowych dystrybutorów - mówią urzędnicy.

- Problemy z biletami kupionymi z drugiej ręki to coraz większy kłopot, zwłaszcza, że firmy, które się tym trudnią, często mają siedziby poza Wspólnotą. Dlatego UE powinna zobowiązać pośredników do przestrzegania prawa i w razie konieczności interweniować - mówi Monique Goyens, szefowa Europejskiej Organizacji Konsumentów BEUC.

Redakcja Polska Deutche Welle

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »