Reklama

Czy w dyskontach klienci nie kradną? Dlaczego Lidl i Biedronka się nie zabezpieczają?

Każdy, kto odwiedza centra handlowe albo supermarkety zauważył, że sprzedawcy starają się uchronić swój towar przed nieuczciwymi klientami. Przy wejściu znajdziemy bramki bezpieczeństwa, a spora część produktów – jeśli nie większość – posiada elektroniczne zabezpieczenia antykradzieżowe. Co ciekawe, takich zabezpieczeń nie znajdziemy w sieciach najpopularniejszych dyskontów takich jak Biedronka, Lidl, Netto czy Aldi operujących w Polsce. Czyżby konsumenci przekraczający ich próg byli bardziej uczciwi, a złodzieje omijali je szerokim łukiem? - piszą wiadomoscihandlowe.pl.

Jak pokazuje raport przygotowany na zlecenie Checkpoint Systems w polskich sklepach najczęściej kradzione jest mięso (pod względem wartości), a w dalszej kolejności alkohol (wina, wódki, likiery) i czekolady. Złodzieje "lubią" także konserwy rybne - w szczególności tuńczyka.  Straty w towarach często dotyczą również wyrobów tytoniowych i odzieży. Równie popularną kategorią są kosmetyki oraz perfumy. Co ciekawe, wszystkie te grupy towarowe znajdują się w asortymencie oferowanym przez dyskonty, które w naszym kraju przywiązują stosunkowo małą uwagę do zabezpieczeń. Połowa sprzedawców detalicznych biorących udział w badaniu wskazuje kradzieże sklepowe jako jedyny rodzaj kradzieży zewnętrznych, który wykazuje tendencję wzrostową, co w zestawieniu z brakiem środków ochrony wydaje się tego naturalną konsekwencją.

Reklama

Sieci handlowe i sklepy detaliczne niechętnie dzielą się informacjami na temat strat, które ponoszą w wyniku kradzieży. Ten sam raport ujawnia jednak, że polski handel rocznie traci z tego powodu niebagatelną kwotę ponad 1,1 miliarda euro. Dominującą w tym zestawieniu branżą jest branża spożywcza, w której nieuczciwi konsumenci kradną towary na kwotę ponad 270 mln euro rocznie (ponad 1,2 miliarda złotych). W tym zestawieniu stawkę otwierają najpopularniejsze sieci dyskontów.

Ogrom strat

- Kradzieże sklepowe od zawsze stanowiły problem sprzedawców detalicznych w każdej branży. Ogrom strat generowanych przez złodziei sprawił, że duża część punktów handlowych wprowadziła różne formy zabezpieczeń, co pozwoliło im skutecznie ograniczyć kradzieże. Dyskonty odstają jednak na tym polu, choć mają największy udział w sprzedaży produktów spożywczych w Polsce. Co ciekawe, te same sieci na innych rynkach zabezpieczają się w sposób podobny do supermarketów. Na naszym rynku widać co najwyżej kamery CCTV, jednak przy pomysłowości złodziei to stanowczo za mało (...)  - komentuje Ewa Pytkowska, dyrektor ds. sprzedaży w Checkpoint Systems Polska.

Dyskontom nie pomaga też prawo. Sklepowi złodzieje doskonale je znają i za jednym razem kradną towary o takiej wartości, żeby w razie wpadki zostać ukaranym co najwyżej grzywną. Wyczekiwane przez sprzedawców detalicznych zmiany w ustawodawstwie, mające wprowadzić rejestr takich wykroczeń i pozwalać tym samym je sumować, wciąż nie weszły w życie. A to właśnie branża spożywcza jest w Polsce najbardziej narażona na kradzieże (ponad 50,4 proc. przypadków). W przeciwieństwie do innych krajów, w Polsce złodzieje najczęściej działają w pojedynkę (53,9 proc. przypadków), choć coraz częściej pojawiają się wyspecjalizowane grupy złożone z 3 lub więcej osób (5,2 proc. przypadków).

Po pierwsze koszty

Można się zastanawiać, jaki jest powód tego, że dyskonty nad Wisłą w tak niewielkim stopniu zabezpieczają się przed nieuczciwymi klientami? Pierwszy, to koszty. Model dyskontowy zakłada maksymalne ograniczenie kosztów w całym łańcuchu dostaw. Dlatego najwięksi operatorzy wliczają ewentualne straty w koszty biznesu, a każda inwestycja w zabezpieczenia oznacza konieczność podniesienia ceny produktu na półce.

Eksperci sygnalizują także, że jednym z argumentów może być szybkość obsługi, która spadnie przy konieczności ręcznego zdejmowania zabezpieczeń. Innym powodem może być często niewielka przestrzeń i obawy o wygospodarowanie miejsce pod montaż bramek systemów bezpieczeństwa.

- Współczesne systemy zabezpieczeń produktów są tak konstruowane, że stają się praktycznie bezobsługowe dla pracowników sklepów. Miniaturyzacja anten (bramek) sprawiła, że da się je zamontować nawet w najmniejszej placówce handlowej. (...) Dziś to tylko od sieci handlowych należy decyzja czy chcą przestać tracić ponad miliard złotych rocznie, który wynoszą im ze sklepów nieuczciwi konsumenci - dodaje Ewa Pytkowska.

Ryzyko rosnie

Złodziej zawsze ocenia ryzyko, a te rośnie w przypadku sklepów, które wdrożyły nowoczesne systemy zabezpieczeń. Dyskonty, często pozbawione jakichkolwiek urządzeń chroniących towary przed kradzieżą, stają się łatwym i stosunkowo prostym celem. Nie ma się co łudzić, że w dyskontach pojawiają się tylko uczciwi konsumenci, a złodzieje omijają je z daleka. Tym bardziej, że ta forma sklepów przeszła ogromną przemianę i coraz częściej na ich półkach pojawiają się towary znanych, światowych marek.

Biznes INTERIA.PL na Twitterze. Dołącz do nas i czytaj informacje gospodarcze

Dowiedz się więcej na temat: handel Polska

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »