Reklama

Droższy wywóz śmieci, bo rosną ceny energii i paliwa

Urzędy miast i gmin podnoszą wielkość opłat za wywóz śmieci. Wiele z nich robi to po raz kolejny w tym roku. Administracje argumentują, że mają dwa wyjścia - albo podnieść stawki za wywóz i segregację, albo dołożyć do wywozu z własnego budżetu, a ten - uzasadniają - przez rosnącą inflację coraz bardziej się kurczy.

Gminy przejęły obowiązek gospodarowania odpadami komunalnymi w 2013 roku, kiedy to w życie weszła tzw. ustawa śmieciowa. Stawka za wywóz nieczystości jest naliczana bezpośrednio przez lokalne władze. Mieszkańcy zaś zostali prawnie zobowiązani do segregacji i opłacania wywozu śmieci. To podniosło koszty gospodarki odpadami. Do wymogów Unii Europejskiej dochodzą teraz wzrost cen energii, usług, paliwa czy minimalnej pensji. Wszystko to razem sprawia, że za wywóz śmieci płacimy coraz więcej.  

Warszawa nie planuje kolejnych podwyżek

Pierwszym miastem, które w tym roku podniosło opłaty, była Warszawa. Od stycznia w stolicy obowiązują nowe stawki. Właściciele mieszkań płacą 85 zł od gospodarstwa domowego, a 107 zł domy jednorodzinne. Zdaniem Aleksandry Grzelak z Wydziału Prasowego Urzędu m.st. Warszawa, obowiązujące od stycznia stawki są nie tyle podwyżką, co zmianą systemu rozliczania odpadów komunalnych. Wcześniej opłaty były uzależnione od ilości zużytej wody, 12,73 zł za metr sześcienny. - To była metoda, w której finalna wysokość opłaty zależała od mieszkańców. Zmiana pozwoliła na zbilansowanie systemu - informuje Aleksandra Grzelak.  

Reklama

Była to też trzecia zmiana w ciągu dwóch lat. Urząd Miasta St. Warszawy poinformował Interię, że w 2020 roku, kiedy obowiązywała metoda naliczania opłat za odpady od gospodarstwa domowego, miasto dołożyło do systemu gospodarki odpadami około 500 mln zł. Obowiązująca od kwietnia 2021 r. „metoda wodna” pozwoliła na dodatni bilans w ubiegłym roku. Jak sprawdzi się system naliczania opłat w zależności od rodzaju zabudowy, wiadomo będzie na początku 2023 roku. - Będziemy mogli dokonać podsumowania, kiedy dostępne będą dane obejmujące cały 2022 rok - informuje rozmówczyni Interii. I zastrzega, że “na ten moment miasto nie planuje kolejnych podwyżek cen za wywóz śmieci”. 

Miasta zmieniają ceny

Od wiosny o 15 proc. więcej za śmieci płacą mieszkańcy Olsztyna. W mieście cena za usługę naliczana jest na podstawie zużycia wody, a nie od powierzchni nieruchomości czy liczby zamieszkujących ją osób. Metr sześcienny wody kosztuje teraz 9,7 zł, o 1,3 zł więcej niż na początku 2022 roku. Jak obliczyła administracja miasta, między kwietniem, kiedy weszła w życie podwyżka, a końcem roku, wywóz i selekcja odpadami komunalnymi będzie kosztować ratusz ponad 38 milionów złotych. 

Latem opłaty za wywóz odpadów o 17 proc. podniósł Kraków. Segregujący śmieci płacą 27 zł miesięcznie od mieszkańca. Dwa razy więcej - sypiący wszystko do jednego worka. Władze Krakowa wyjaśniły, że koszty odbioru, transportu i składowania odpadów wzrosły w mieście o 53 mln zł. Na kwotę składają się m.in. podwyżka cen energii, paliw i wzrost płacy minimalnej.

Podwyżka rezultatem braku recyklingu

W Żyrardowie, gdzie też podniesiono opłaty, przyczyną podwyżki był spadek selekcjonowania śmieci. Miesięcznie z terenu miasta zbieranych jest ponad tysiąc ton odpadów. Prawie 70 procent nie przechodzi procesu recyklingu. “Zbiórka selektywna jest na coraz niższym poziomie” - narzekali tamtejsi radni. A administracja Żyrardowa tłumaczy, że im większa segregacja, tym mniejsze opłaty za recykling na wysypiskach. “Prawidłowa segregacja odpadów to obowiązek każdego z nas. To także jedyne słuszne rozwiązanie dla środowiska, w którym żyjemy, jak i dla naszych portfeli” - argumentowali miejscy radni. 

Administracje miast zapewniają, że podwyżki opłat za wywóz śmieci mają swoje uzasadnienie. Wzrost kosztów paliw i energii powoduje, że startujące w przetargach firmy odbierające odpady wyznaczają coraz wyższe stawki. Na przykład w Gliwicach, gdzie mieszkańcy płacili 29 zł za wywóz śmieci, do ostatniego przetargu zgłosiła się tylko jedna firma. A w Olsztynie, w ostatnim przetargu proponowane stawki były dwa razy wyższe niż poprzednio. 

Administracja centralna nałożyła próg

Aby nie doszło do nadużyć, resort klimatu i środowiska ustanowił limity opłat za “metodę wodną”. Zdecydowano, że od stycznia 2022 roku najwyższa możliwa cena wynosi 150 zł od gospodarstwa domowego. - Wprowadzamy bufor awaryjny, aby nie było przekraczania kwot zawartych w regulacjach ustawowych - wyjaśniał wtedy minister Jacek Ozdoba. Zgodnie z ustawą o utrzymaniu czystości i porządku w gminach zdecydowano, że maksymalna stawka opłaty nie może przekroczyć 2 proc. przeciętnego miesięcznego dochodu na jedną osobę. Oznacza to, że przy dochodzie na 2022 rok wynoszącym 2363,56 zł netto stawka nie może być wyższa niż 47,27 zł na osobę.

Ewa Wysocka 

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »