Reklama

Grillowanie na balkonie może mieć nieprzyjemny finał. Grzywna, areszt a nawet eksmisja

Powszechnie obowiązujące przepisy nie zakazują korzystania z grilla na balkonie lub tarasie. Jednocześnie nie ma regulacji, które wprost dopuszczają takie rozwiązanie. Natomiast istnieje ryzyko pożaru, a wykroczenie to grozi naganą, grzywną lub aresztem.

Reklama

Prawo przewiduje też licytację nieruchomości i eksmisję lokatora. Jednak, zdaniem prawników, trudno byłoby przekonać sąd do podjęcia takich kroków. Miłośnicy grillowania powinni sprawdzić, czy wspólnota lub spółdzielnia mieszkaniowa nie wprowadziła odpowiedniego zakazu. Dym i zapach są klasycznym przykładem immisji, mogą też ponad miarę zakłócać korzystanie z sąsiednich nieruchomości. Straż miejska i policja mają ograniczone uprawnienia w tym zakresie. I coraz rzadziej otrzymują zgłoszenia w tego typu sprawach.

Za, a nawet przeciw

W Polsce brakuje przepisów, które bezpośrednio odnoszą do grillowania na balkonach, co podkreśla adwokat Natalia Klima-Piotrowska z Kancelarii Piotrowscy Spółka Partnerska Adwokatów. Ekspert zaznacza, że nie ma regulacji wprost zabraniających lub pozwalających na ustawienie grilla na balkonie i korzystanie z niego zgodnie z jego przeznaczeniem. Jak wskazuje Jacek Janas, wiceprezes zarządu Polskiego Stowarzyszenia Zarządców Nieruchomości, można jednak zastosować pewne przepisy. Znajdują się one w Rozporządzeniu Ministra Spraw Wewnętrznych i Administracji w sprawie ochrony przeciwpożarowej budynków, innych obiektów budowlanych i terenów z dnia 7 czerwca 2010 roku.

- Paragraf 4.1 ww. rozporządzenia zabrania wykonywania czynności, które mogą spowodować pożar, jego rozprzestrzenianie się, utrudnianie prowadzenia działań ratowniczych lub ewakuacji. Dotyczy to obiektów i przyległych do nich terenów. W podpunkcie 1 mowa jest o zakazie używania otwartego ognia, ale można się spierać o to, czy jest nim grill. Jednak zawsze istnieje realne ryzyko, że wiatr przeniesie węgielek z urządzenia do innego miejsca. Z kolei podpunkt 5 mówi m.in. o rozpalaniu ognia. Balkon nie został zaprojektowany do tego, żeby korzystać tam z grilla, przynajmniej tego na węgiel. Nie ma bowiem stałego paleniska, a przede wszystkim komina odprowadzającego spaliny - komentuje st. kpt. Jędrzej Pawlak, rzecznik prasowy Łódzkiego Komendanta Wojewódzkiego Państwowej Straży Pożarnej.

Z kolei adwokat Natalia Klima-Piotrowska wskazuje par. 82 ust. 1 pkt. 1 kodeksu wykroczeń. Przewiduje on odpowiedzialność za dokonywanie czynności, które mogą spowodować pożar, jego rozprzestrzenienie się, utrudnienie prowadzenia działania ratowniczego lub ewakuacji. Za takie wykroczenie grozi areszt, grzywna lub nagana. Jednak, w opinii Jacka Janasa, zarządcy wspólnoty mają ograniczone pole działania. Mogą stanąć pod budynkiem i prosić o zalanie grilla wodą, ale to jest mało skuteczne. Alternatywą pozostaje wezwanie policji czy straży miejskiej, gdy dodatkowo dochodzi do zakłócania spokoju. W takiej sytuacji najprawdopodobniej zostanie udzielone pouczenie, choć możliwy jest również mandat w wysokości do 500 zł.

Utrata mieszkania?

- Art. 16 ustawy o własności lokali daje podstawę, aby żądać zgody sądu na sprzedaż w drodze licytacji danej nieruchomości. Ale nawet codzienne grillowanie nie jest sytuacją, która uzasadniałaby pozbawienie kogokolwiek prawa własności. Art. 16 jest instytucją wyjątkową i jego zastosowanie musi być ostatecznością. Z kolei ustawa o ochronie praw lokatorów, mieszkaniowym zasobie gminy i o zmianie kodeksu cywilnego w art. 11 ust. 2 pkt. 1 umożliwia wypowiedzenie lokatorowi umowy najmu. Jednak moim zdaniem, trudno byłoby przekonać sąd, że rażącym naruszeniem uzasadniającym wypowiedzenie umowy najmu było grillowanie na balkonie - mówi ekspert z Kancelarii Piotrowscy Spółka Partnerska Adwokatów.

Jak stwierdza wiceprezes zarządu PSZN, robienie grilla na balkonie nie może być podstawą eksmisji i licytacji nieruchomości. Co innego długotrwałe zaleganie z płatnościami we wspólnocie mieszkaniowej. Wówczas można w trybie egzekucji sprzedać dane mieszkanie. Lokatorowi nie przysługuje wtedy lokal zastępczy. St. kpt. Jędrzej Pawlak wyjaśnia, że teoretycznie nikt nie powinien zabronić grillowania na balkonie czy tarasie, ale wskazane jest zdroworozsądkowe podejście. I dodaje, że gminy coraz częściej wyznaczają miejsca do tego typu spotkań na wolnej przestrzeni. Zawsze też warto przeanalizować regulaminy spółdzielni, wspólnoty czy obiektów, na których chce się używać grilla.

- Jurysdykcja wspólnoty kończy się na drzwiach danego mieszkania. Dalej już zarządca lub administrator nic nie może nakazywać czy zakazywać właścicielowi. Jeżeli przyjmiemy, że balkon przynależy do nieruchomości lokalowej, to mieszkaniec ma praktycznie prawo robić, co mu się żywnie podoba. Jednak to pozostaje wątpliwe, bo nie brakuje opinii, że jest to część elewacji, a więc część nieruchomości wspólnej - zaznacza Jacek Janas.

Adwokat Klima-Piotrowska wskazuje, że wspólnoty i spółdzielnie mieszkaniowe wprowadzają ograniczenia w tym zakresie. Jest to możliwe na podstawie regulaminów uchwalanych przez właściwe organy tych podmiotów. Jeśli za uchwałą opowiedzą się właściciele mający większość udziałów w nieruchomości wspólnej, to będzie ona wiążąca. Natomiast osoba, która nie zgadza się z danym postanowieniem, ma prawo je zaskarżyć w drodze powództwa cywilnego. Taka uchwała ingeruje w prawo własności lokalu, więc można znaleźć argumenty przemawiające za jej uchyleniem. Jednak o ostatecznym rozstrzygnięciu decyduje sąd.

A jednak są ograniczenia

- Są przepisy, na podstawie których można próbować walczyć z tym zjawiskiem. Art. 144 kodeksu cywilnego wprost zakazuje tzw. immisji pośrednich. To działania zakłócające korzystanie z sąsiednich nieruchomości ponad przeciętną miarę. Dym i zapach są klasycznym tego przykładem. Chcąc jednak na tej podstawie domagać się zaprzestania grillowania, sąsiad musiałby wystąpić do sądu - uważa adwokat Natalia Klima-Piotrowska.

W opinii wiceprezesa Janasa, z drogą sądową są związane pewne niedogodności. Na sprawę można czekać nawet i 2 lata, co w takiej sytuacji okazuje się bezsensowne. Jeśli po roku sąd zajmie się problemem, to zapewne wezwie biegłego, aby ocenił zadymienie mieszkania. Wówczas będą już inne warunki niż w trakcie grillowania na balkonie. Ekspert nie słyszał, aby ktoś dochodził swoich praw właśnie w ten sposób.

- Straż miejska i policja mają ograniczone uprawnienia przy tego typu zgłoszeniach. Wezwany patrol może zapukać do lokalu i poinformować o problemie zgłoszonym przez sąsiadów, ale już nie zgasi grilla. Balkon stanowi bowiem strefę prywatną, a wejście do mieszkania bez nakazu prokuratorskiego jest praktycznie niemożliwe - wyjaśnia starszy inspektor Sławomir Smyk z Referatu Prasowego Straży Miejskiej m.st. Warszawy.

Jeżeli grill zagraża bezpieczeństwu pożarowemu, to zostaje on zgaszony przez strażaków, co podkreśla st. kpt. Jędrzej Pawlak. Natomiast interwencje kończą się najczęściej pouczeniami i zaprzestaniem grillowania. Funkcjonariusze PSP mogą nałożyć mandat karny, lecz jeżeli już doszłoby do wymierzenia takiej kary, to z pewnością nie za samo rozpalenie grilla. Taki krok mógłby być spowodowany np. pożarem, który powstał w wyniku nieprawidłowego użytkowania tego urządzenia lub pozostawienia go bez dozoru.

- W sklepach sprzedawane są urządzenia z atestami. Producenci gwarantują, że one się nie przepalą czy nie będą dmuchać iskrami. Brykiet i paliwo do grilla są także dopuszczone do powszechnego stosowania. Nie słyszałem, aby ktoś rozpalał czymś niedozwolonym. Obowiązujące przepisy nie zakazują grillowania na balkonie. Jednak możemy mówić o szeregu innych nieprawidłowości, które wynikają z tej czynności, np. zakłócanie porządku - zapewnia starszy inspektor Sławomir Smyk.

St. kpt. Pawlak informuje, że w 2018 roku straż pożarna podjęła w województwie łódzkim 24 interwencje związane z grillami. 11 z nich było fałszywymi zgłoszeniami. Statystyki obejmują nie tylko wyjazdy do nieruchomości, ale też do ogrodów działkowych czy lasów. Jak podsumowuje starszy inspektor Sławomir Smyk, do Straży Miejskiej m.st. Warszawy coraz rzadziej docierają informacje o grillowaniu na balkonie. Nie jest wykluczone, że zmienia się podejście do tej formy spędzania czasu lub samego nastawienia społeczeństwa do tego problemu. Może ona utrudniać życie nie tylko pozostałym mieszkańcom, ale również samej osobie grillującej. Niekiedy wiatr wdmuchuje dym do jej mieszkania, co nawet kończy się interwencją medyczną.

Dowiedz się więcej na temat: grill na balkonie | grill | grillowanie

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »