Reklama

Hipoteki: Walutowe tylko w kagańcu

Zmiana w rekomendacji S ograniczająca możliwości oferowania kredytów walutowych przez banki zmniejsza w pierwszym rzędzie ryzyko gospodarcze. W konsekwencji zmniejsza je także dla kredytobiorców.

Rewolucyjna wręcz propozycja zmiany w rekomendacji S polega na ograniczeniu możliwości udzielania walutowych kredytów hipotecznych do połowy portfela kredytowego hipotecznego banków. Należy ją rozumieć jako kontynuację zmagań Komisji Nadzoru Finansowego z bankami, które - w domyślnej opinii KNF - uporczywie i bezrefleksyjnie narażają swoich klientów, siebie same, sektor bankowy i gospodarkę na ryzyko kursowe.

Reklama

Dotychczasowe próby zmiany tej sytuacji - wprowadzenie rekomendacji S oraz rekomendacji T - nie dały bowiem oczekiwanych rezultatów. Wprawdzie w 2009 roku udział nowo udzielanych kredytów hipotecznych w walutach spadł do 20 proc. (z 75 proc. w 2008 roku), to jednak był to głównie skutek kryzysu finansowego, a nie efekt zaleceń KNF. W czerwcu 2010 roku udział kredytów walutowych ponownie wzrósł do 50 proc. Wobec braku pożądanych efektów, KNF podejmuje więc kroki bardziej radykalne, bo w sytuacji gdy struktura kredytów hipotecznych wskazuje, że tylko 35 proc. z nich nominowane jest w złotych, propozycja zmiany oznacza, że przez jakiś czas kredyty walutowe pozostaną niedostępne lub dostępne znacznie trudniej niż obecnie.

Dlaczego jednak - skoro kredyty walutowe są tak pożądanym towarem przez Polaków i chętnie sprzedawanym im przez banki - KNF upiera się by ograniczyć akcję kredytową w walutach obcych, a proponowane rozwiązanie oznacza de facto jej wyparcie z rynku na dłuższy czas?

Spojrzenie w skali makro

Ponieważ patrzy na rynek z innej perspektywy. Priorytetem Komisji nie jest bowiem ograniczenie czy zwiększenie dostępności kredytów, ani obniżenie czy podniesienie miesięcznych rat, lecz działanie na rzecz bezpieczeństwa sektora bankowego w Polsce czy też szerzej - stabilności całej gospodarki.

Warto zdawać sobie sprawę, że im większa jest ekspozycja kraju (jego obywateli, instytucji i przedsiębiorstw w nim działających) na ryzyko kredytowe, tym bardziej wyniszczające są skutki kryzysów walutowych.

Kryzys walutowy z przełomu lat 2008-09 jest tego najdobitniejszym przykładem. W zaledwie sześć miesięcy kurs euro wzrósł z 3,30 do 4,90 PLN, ciągnąc na skraj przepaści wiele banków ocierających się o granice wypłacalności, które niemalże z dnia na dzień utraciły zdolność do finansowania swojej działalności na rynkach zagranicznych.

Skutki dla gospodarki (zamrożenie akcji kredytowej) także pozostają jeszcze świeże w pamięci, mimo oznak przezwyciężenia kryzysu.

Propozycja KNF zmierza w kierunku ograniczenia ekspozycji Polski (banków i ich klientów) na ryzyko kredytowe i jeśli na Komisję mogła by spaść jakaś krytyka w tej sprawie, to nie powinna dotyczyć zasadności działań, lecz czasu jej przedstawienia (byłoby znacznie lepiej, gdyby podobne regulacje istniały co najmniej cztery lata wcześniej).

Dowiedz się więcej na temat: bank | ryzyko | wysokość | nieruchomości | kredytowe | PROPOZYCJA | KNF | kredyty walutowe | kredyt

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »