Reklama

Inflacja szaleje. Najszybciej ceny rosną na Opolszczyźnie

Największe wzrosty cen w maju odnotowano w woj. opolskim, łódzkim oraz wielkopolskim. Drożyzna najwolniej panoszy się na Podkarpaciu - wynika z analizy prowadzonej przez UCE Research i Wyższe Szkoły Bankowe.

  • Wiele osób z Opolszczyzny pracuje w Niemczech, co przekłada się na bardzo wysokie podwyżki w sklepach, gdyż portfele opolskich rodzin są znacznie zasobniejsze
  • W kolejnych kwartałach br. ceny najszybciej będą rosły w woj. opolskim, łódzkim, wielkopolskim i mazowieckim
  • W południowo-wschodniej Polsce wielu osób nie stać już na większe wydatki, więc raczej będą rezygnować z zakupów

W maju br. ceny w sklepach najszybciej rosły na Opolszczyźnie, o blisko 19 proc. rdr. Najmniejszą dynamikę (13,8 proc.) zanotowano na Podkarpaciu - wynika z "Indeksu cen w sklepach detalicznych" w województwach.

Reklama

Z cyklicznej ogólnopolskiej analizy cen detalicznych, prowadzonej przez UCE Research i Wyższe Szkoły Bankowe wynika, że w maju br. w sklepach było drożej o 16,7 proc. rdr. Natomiast największe wzrosty cen rdr. odnotowano w woj. opolskim - o 18,9 proc., łódzkim - o 18,4 proc. oraz w wielkopolskim o 18,1 proc.

Jak wskazał Rafał Parvi z Wyższej Szkoły Bankowej w Opolu, wiele osób z regionu pracuje w Niemczech bądź w innych krajach Unii Europejskiej, co przekłada się na bardzo wysokie podwyżki w sklepach, gdyż portfele opolskich rodzin są znacznie zasobniejsze aniżeli mieszkańców innych województw.

- Opolanie zawsze więcej wydają niż np. mieszkańcy woj. podkarpackiego czy małopolskiego. Natomiast w łódzkim i wielkopolskim wzrost cen w poprzednich miesiącach był wolniejszy niż w innych częściach Polski, dlatego ostatnio najszybciej przyspieszył - wyjaśnił.

Z analizy wynika, że najmniej w relacji rocznej ceny wzrosły w woj. podkarpackim (średnio o 13,8 proc.), w podlaskim o 16,1 proc. o świętokrzyskim, gdzie w maju br. średni wzrost cen w sklepach sięgnął 16,5 proc., rdr.

Według współautorki badania z Hiper-Com Poland Julity Pryzmont województwa, w których zanotowano najmniejsze wzrosty należą do biedniejszych części Polski. "Oznacza to, że każda podwyżka może skutecznie zmniejszyć sprzedaż. Dodatkowo trzeba pamiętać o tym, że w woj. podlaskim jeszcze kilka miesięcy temu ceny podstawowych artykułów były obniżane w ramach pomocy uchodźcom, co prawdopodobnie wyhamowało skokowe wzrosty" - zaznaczyła.

Jak dodał Parvi, wskazując na ponad 5-procentową różnicę pomiędzy największym średnim wzrostem cen rdr. w sklepach a najniższym, że jest ona raczej marginalna i niezauważalna w wydatkach miesięcznych. - Dopiero przy podsumowaniu rocznym możemy dostrzec, że wydatki w woj. opolskim są znacząco wyższe niż w podkarpackim. Jednocześnie w południowo-wschodniej Polsce wielu osób nie stać już na większe wydatki, więc raczej będą rezygnować z zakupów, tak jak w poprzednich latach przy gwałtownym wzroście cen - wskazał.

Według eksperta WSB w Opolu, w kolejnych kwartałach tego roku różnica wzrostu cen między regionami może się jeszcze pogłębiać.

Z analizy wynika ponadto, że w województwach mocno rozwiniętych gospodarczo i społecznie (jak np. w mazowieckim, dolnośląskim i śląskim) ceny wzrosły średnio o 16,7 proc., czyli tyle ile średnia dla całego kraju.

Jak zaznaczyła Edyta Wojtyla z WSB w Poznaniu, w województwach wysoko rozwiniętych gospodarczo, gdzie cena bazowa z maja 2021 roku była wyższa, tempo wzrostu wydaje się teraz niższe. "Wpływa na to wysoki poziom urbanizacji oraz duża liczba supermarketów i hipermarketów, czego efektem jest konkurencyjność" - wskazała.

Dodała, że nasycenie rynku sklepami umożliwia też dużym dostawcom uelastycznienie polityki cenowej, dzięki której mogą stosować miejscowe oferty promocyjne nie ponosząc strat dla całej działalności.

Według ekspertów w kolejnych kwartałach br. ceny najszybciej będą rosły w woj. opolskim, łódzkim, wielkopolskim i mazowieckim. "Najwolniejszych wzrostów można się spodziewać w województwach: podkarpackim i świętokrzyskim. Brak uprzemysłowienia i zamożności mieszkańców wskazuje na pogłębianie różnic pomiędzy wschodem i zachodem Polski" - ocenił Parvi.

Dane pochodzą z cyklicznego raportu pt. "Indeksu cen w sklepach detalicznych". Analiza pokazuje średnią wartość cenową 12 podstawowych kategorii oraz 51 najczęściej wybieranych przez konsumentów produktów codziennego użytku. Łącznie zestawiono ze sobą blisko 24 tys. cen detalicznych z prawie 40 tys. sklepów należących do 63 sieci handlowych. Badaniem objęto wszystkie na rynku dyskonty, hipermarkety, supermarkety, sieci convenience i cash&carry we wszystkich województwach. Autorzy raportu zastrzegają, że powyższa analiza nie może być traktowana jako pomiar wzrostu lub spadku ogólnego poziomu inflacji. 

***

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »