Reklama

Kończy się deflacja. Kredyty będą droższe?

Wygląda na to, że kończy się czas niskich cen w Polsce. Ostatnie dane GUS wskazują na to, że deflacja, którą mieliśmy w Polsce od około 2 lat, odchodzi w przeszłość. Co w takim razie z rynkiem mieszkaniowym? Ewentualny powrót inflacji może oznaczać podwyżkę stóp procentowych, a więc wyższe raty kredytów. Z drugiej strony wielu właścicieli liczy, że same ceny mieszkań wreszcie zaczną rosnąć.

Reklama

Na koniec deflacji wskazują dane miesięczne, opublikowane przez GUS. W listopadzie 2016 r. ceny towarów i usług konsumpcyjnych wzrosły w ujęciu miesięcznym o 0,1 proc.

Reklama

Choć w skali roku się nie zmieniły, wynik ten wskazuje na to, że trend się odwraca. Według GUS, deflacja występowała w Polsce przez 28 miesięcy - od lipca 2014 roku. Największy spadek cen został odnotowany w lutym 2015, gdy wyniósł on - 1,6 proc.

Według projekcji inflacji opracowanej przez Instytut Ekonomiczny Narodowego Banku Polskiego, w przyszłym roku ma wynieść ona 1,3 proc. (takie też założenia przyjął rząd do przyszłorocznego budżetu), a w roku 2018 - 1,5 proc.

Co to wszystko znaczy dla rynku mieszkaniowego? Przede wszystkim wygląda na to, że dla spłacających kredyty mieszkaniowe taniej już było. W tym roku Rada Polityki Pieniężnej przymierzała się do dodatkowej obniżki stóp procentowych, ale ostatecznie nie zdecydowała się na taki krok. W związku z powrotem inflacji jest bardzo mało prawdopodobne, by zdecydowała się w przyszłym roku. Tak więc niższych rat kredytów nie będzie. Nie oznacza to jednak, że będą wyższe (chyba, że wzrosną marże). Wielu ekspertów spodziewa się, że RPP przez cały 2017 r. pozostawi stopy procentowe bez zmian, a więc na najniższym historycznie poziomie - 1,5 proc. dla głównej stopy referencyjnej.

W kolejnych latach - jeśli inflacja będzie rosnąć - do góry mogą pójść również stopy procentowe.

Oczywiście informacja o inflacji nie jest dobra dla spłacających kredyty, choć z danych NBP wynika, że ciągle wpływami z najmu można pokrywać miesięczne raty zobowiązania kredytowego. Ewentualny wzrost stóp procentowych w przyszłości uderzyłby też w popyt na mieszkania, a ten będzie zagrożony już w przyszłym roku, w związku z kończeniem się środków z MdM oraz rosnącym, wymaganym wkładem własnym kredytów.

Niższy popyt na mieszkania to zła wiadomość, dla tych którzy liczą na odbicie cen. Chodzi przede wszystkim o właścicieli nieruchomości, którzy kupowali w niekorzystnym okresie - gdy mieszkania były drogie, czyli na tzw. górce cenowej z lat 2006-2008. Od tamtego czasu ceny poszły mocno w dół - o kilkadziesiąt procent. Wielu obecnych właścicieli nieruchomości nie ma szansy ich sprzedać, by spłacić pozostałe zobowiązanie kredytowe. Są więc przywiązani do swego mieszkania.

Niestety ceny nieruchomości w Polsce nie rosną dynamicznie. Minęło 10 lat od czasu górki cenowej, ale stawki nadal nie wróciły do tamtych poziomów. Według Eurostatu, Polska jest na ósmym miejscu od końca wśród krajów unijnych pod względem wzrostu cen mieszkań w porównaniu z poziomem z 2010 r. Od tego okresu średnio w Unii mieszkania podrożały o nieco ponad 5 proc. U nas wciąż są o 4,5 proc. niższe.

Właściciele mieszkań kupowanych na kredyt powinni też powoli przygotowywać się do wzrostu rat. Co prawda raczej nie nastąpi to w przyszłym roku, ale w perspektywie kilku lat zapewne tak. Dla wielu przyzwyczajonych do niskiego oprocentowania kredytów, podwyżka stóp procentowych do poziomu sprzed serii cięć, może być finansową terapią szokową. Dlatego w okresie niskich stóp dobrze jest gromadzić środki, tworzyć poduszkę finansową na wypadek wzrostu oprocentowania, czy też zbierać kapitał, by nadpłacić kredyt. Zasada jest prosta: im głębsze cięcia stóp procentowych, tym szybciej później będą one rosły.

Monika Prądzyńska

Dowiedz się więcej na temat: w polsce | kredyt | GUS | deflacja

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »