Reklama

Koniec toksycznych polis inwestycyjnych

Sprzedaży polis inwestycyjnych nie sprzyjają niskie stopy procentowe, interwencja produktowa nadzoru ani kiepska prasa polis z ubezpieczeniowym funduszem kapitałowym sprzed kilku lat. Wprawdzie po kilku latach spadków aktywa UFK zaczęły rosnąć, ale perspektywy jednak nie rysują się najlepiej.

BIZNES INTERIA na Facebooku i jesteś na bieżąco z najnowszymi wydarzeniami

Asekuratorzy będą musieli wycofać albo zmodyfikować część polis inwestycyjnych, a to za sprawą interwencji produktowej Komisji Nadzoru Finansowego, która zakazała od 1 stycznia 2022 r. dystrybucji polis z ubezpieczeniowymi funduszami kapitałowymi (UFK), których szacunkowe stopy zwrotu są niższe niż 50 proc. prognozowanej stopy wolnej od ryzyka.

Parę lat temu wydawało się, że Polacy zniechęcili się do ubezpieczeń inwestycyjnych. Był czas, że nieprawidłowo zwane polisolokatami, ubezpieczenia z UFK cieszyły się niewiele lepszą reputacją niż kredyty frankowe. Polisy te nie tylko nie dawały dobrze zarobić, a sytuacji nie ułatwiały skomplikowane powiązania przyszłego wyniku inwestycyjnego z indeksami trudnymi do zrozumienia, ale też  ich posiadacze mieli problemy z wycofaniem się z niekorzystnych umów i odzyskaniem pieniędzy. Do tego dochodził misseling, skutkujący tym, że produkty te kupowały osoby, którym nie były one potrzebne, np. we względu na zaawansowany wiek. Skutkiem tych nieprawidłowości był odwrót od polis z UFK oraz zmiana przepisów, która wyeliminowała największe patologie przy sprzedaży.

Reklama

Po latach spadków, gdy wydawało się, że polisy o charakterze inwestycyjnym lata świetności mają już za sobą, zaczęły rosnąć składki zebrane z tych ubezpieczeń. W pierwszej połowie 2021 r. ubezpieczyciele zebrali blisko 3 mld zł składek, podczas gdy rok wcześniej 2,82 mld zł. Mimo niskich stóp procentowych oraz fatalnej prasy polis inwestycyjnych kilka lat temu, Polacy wracają do inwestowania w te produkty, mimo że stopy zwrotu pozostawiają wiele do życzenia.

Niekorzystne opłaty

Mimo obniżenia kilka lat temu opłat pobieranych przez ubezpieczycieli od polis z UFK nadal są one najwyższe w Europie, jak wynika z danych Europejskiego Urzędu Nadzoru Ubezpieczeń i Pracowniczych Programów Emerytalnych (EIOPA). Raport EIOPA pokazał, że w 2019 r.  wpływ kosztów pobieranych w ramach umów ubezpieczenia z UFK, mierzony redukcją stopy zwrotu osiągniętej w zalecanym okresie utrzymywania produktu, wyniósł dla rynku polskiego 3,7 proc., podczas gdy średnia dla państw Europejskiego Obszaru Gospodarczego (EOG) wynosiła 2,5 proc. W 2018 r. było to odpowiednio 3,3 proc. dla Polski oraz 2,3 proc. dla EOG.

Przy niskich stopach procentowych instytucjom finansowym niełatwo jest zaoferować produkty, które przyniosą klientowi wysoką stopę zwrotu, ale polisy z UFK przynoszą zwykle straty. KNF przeanalizowała  rzeczywiste stopy zwrotu produktów z funduszami kapitałowymi w latach 2017-2020 i z badań dotyczących siedmiu największych zakładów ubezpieczeń na życie oferujących umowy ubezpieczenia z UFK wynika, że średni zwrot w każdym roku był ujemny i mieścił się w przedziale między -1,6 proc. do - 6,7 proc.

Na nieopłacalnych dla klientów produktach ubezpieczyciele zarabiali całkiem nieźle. Marże mieściły się w przedziale od 5 do 20 proc. Opłaty pobierane przez zakłady ubezpieczeń przy polisach z UFK aż 5-krotnie przewyższają ponoszone przez nie koszty. Jak podaje KNF, przy rzeczywistych kosztach 0,25 mld zł, ubezpieczyciele pobierają 1,28 mld zł opłat.

Najmniej korzystne produkty odejdą do lamusa

To wszystko przyczyniło się do interwencji produktowej nadzoru, odnoszącej się właśnie do produktów ze zbyt niską stopą zwrotu. KNF zdecydował, że produkty powiązane z UFK, dla których średni zwrot jest niższy niż 50 proc. stopy procentowej dla określonego w decyzji okresu według odpowiedniej struktury terminowej stopy wolnej od ryzyka lub w przypadku których określone w regulaminie UFK zasady i ograniczenia inwestycyjne nie zapewniają, aby środki ubezpieczeniowego funduszu kapitałowego nie były lokowane w instrumenty contingent convertibles, nie będą sprzedawane klientom.

Będą od tego wyjątki. Szczegółowe zapisy nie obejmą PPK, IKZE i IKE. Zakaz nie będzie też dotyczyć sytuacji, w której przystąpienie ubezpieczonych do grupowej umowy ubezpieczenia na życie, powiązanej z funduszem, nie jest zawarciem nowej umowy ubezpieczenia ani gdy klient będzie indywidualnie kontynuował grupowe umowy ubezpieczenia na życie z UFK. Zakaz wejdzie w życie 1 stycznia 2022 r., a ubezpieczyciele zaczęli powoli dostosowywać produkty do oczekiwań nadzoru.

Równocześnie trwają prace EIOPA nad koncepcją value for money, czyli wartości produktu dla klienta, na europejskim rynku produktów z UFK. EIOPA wskazuje, że koszty uzyskania dostępu do tych rynków powinny być rozsądne i proporcjonalne do świadczonych usług inwestycyjnych. Nadzorca europejski chce, żeby konsumenci byli pewni, że oferowane produkty ubezpieczeniowe o charakterze inwestycyjnym mają dobry stosunek jakości do ceny, w tym łączą korzyści ubezpieczeniowe i inwestycyjne.

Interwencja produktowa nadzoru zmusza ubezpieczycieli do modyfikacji oferty. Wymóg dotyczący limitu opłat będzie musiał spełnić każdy z funduszy oraz całe ubezpieczenie. Część produktów zostanie wycofana, inne zostaną zmienione. Każdy asekurator sam będzie mógł zdecydować, z których produktów zrezygnuje, a które dostosuje do nowych wymogów. Bardzo prawdopodobnym scenariuszem jest zmiana konstrukcji produktów z UFK i rozdzielenie części ochronnej od inwestycyjnej.

Polisy o charakterze czysto ochronnym mają teraz swój dobry czas, gdyż pandemia sprawiła, że ubezpieczenia zapewniające świadczenia na wypadek śmierci albo poważnej choroby zaczęły być doceniane, a wypłaty świadczeń z tych ubezpieczeń znacząco wzrosły. Po I półroczu 2021 r. widać oczekiwany od dawna wzrost składki z tych ubezpieczeń - z 3,89 mld zł po pierwszej połowie 2002 r. do 4,43 mld zł w 2021 r. Część ubezpieczycieli przestawiła się już ze sprzedaży polis inwestycyjnych i inwestycyjno-ochronnych na klasyczne "życiówki", zapewniające ochronę, bez komponentu inwestycyjnego. Niewykluczone, że kolejni asekuratorzy pójdą w ich ślady.

Czysto inwestycyjne produkty ubezpieczenia, z ograniczoną do minimum częścią ochronną, już były - kilka lat temu cieszyły się dużą popularnością do czasu, aż okazało się, że klienci tracą nie tylko z powodu sytuacji na giełdzie, ale też zbyt wysokich opłat, a część ochronna nie daje realnego zabezpieczenia na wypadek śmierci czy poważnej choroby. Pojawiły się też wątpliwości, czy w ogóle takie produkty można określać jako ubezpieczenia, jeśli faktycznie nie zabezpieczają one na wypadek ryzyka. Od stycznia 2022 r. takich produktów o charakterze zdecydowanie inwestycyjnym powinno być mniej.

Ze względu na zawarte w interwencji produktowej wymogi dotyczące rentowności produktu zmieni się również oferta inwestycyjna w produktach UFK. Nie wiadomo też, jakie będzie zainteresowanie klientów produktami po zmianach, gdyż ubezpieczycielom trudniej będzie oferować produkty, które dają szanse na duże zyski. Takie produkty wiążą się z większym ryzykiem, a tu z kolei pojawiają się ograniczenia zawarte w interwencji produktowej.

W 2022 r. powinna zmniejszyć się dysproporcja między interesem zakładów ubezpieczeń a oczekiwaniami klientów. Polisy z UFK, o których z góry wiadomo, że klient na nich nie zarobi, nie powinny się już pojawiać. Dla konsumenta to wiadomości dobre, ale rynek może odczuć zmiany. Przez kilka lat oferta polis z UFK poprawiła się znacząco, ale mimo deklaracji asekuratorów nie udało się wyeliminować z rynku produktów, od których klienci powinni trzymać się z daleka ze względu na znikomą szansę zysku. Obecnie powinno się wreszcie zakończyć oferowanie toksycznych polis inwestycyjnych. Zapewne pozostaną one na rynku, ale nie wiadomo, ile ich będzie i czy uda się utrzymać obecny poziom sprzedaży.

KNF obliczył, że gdyby w 2021 r. obowiązywał zakaz sprzedaży produktów z UFK o zbyt niskiej szacunkowej stopie zwrotu, wpływy ubezpieczycieli z polis z ubezpieczeniowymi funduszami kapitałowymi byłyby niższe aż o 39 proc. Można się więc spodziewać, że choć  ubezpieczenia z UFK nie znikną z rynku, to wpływy asekuratorów z tych produktów spadną.

Regina Skibińska

Dziennikarka specjalizująca się w tematyce ubezpieczeniowej

***

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »