Reklama

Krajobraz po TSUE - co dalej z kredytami?

Wczorajszy wyrok TSUE w sprawie kredytu frankowego, choć różnie oceniany, wywoła na pewno kilka skutków. Po pierwsze, więcej frankowiczów będzie chciało pójść ze swoją umową kredytową do sądu, ale to nie będą szybkie batalie. Kluczowe jest rozróżnienie, kredytu indeksowanego którego kwota w umowie jest wyrażona w złotych, a potem przeliczana na franki. Czy kredytu denominowanego, gdzie w umowie kwota podawana jest we frankach.

Teraz 450 tys. polskich rodzin ma kredyt frankowy, a tylko kilka tysięcy spraw zostało skierowanych na drogę sądową.

Reklama

Pierwsze reakcje po orzeczeniu TSUE wskazują, że można się spodziewać, że teraz ta grupa może się skokowo zwiększyć. Wprawdzie część prawników uważa, że w orzeczeniu Trybunału nie ma jakiegoś przełomowego zaskoczenia, ale jest to pewna "kropka na i" , bo banki już teraz przegrywają w sądach zdecydowaną większość sporów.

- Niestety wyrok TSUE ma też ciemną stronę - potencjalny masowy wzrost liczby pozwów przeciwko bankom może "zatkać" polskie sądy, głównie warszawskie, bo to tam trafia najwięcej "spraw CHF". Już bowiem teraz rozpoznanie przeciętnej sprawy przeciwko bankowi trwa ok. 2,5-3 lata. Po tym wyroku i spodziewanej lawinie nowych spraw ten okres może się wydłużyć - mówi mecenas Jacek Sosnowski z kancelarii Sosnowski Adwokaci i Radcowie Prawni.

W ostatnich latach wahadło się przechyliło i obecnie banki przegrywają w sądach zdecydowaną większość sporów. Zdaniem Rzecznika Finansowego, wyrok TSUE poprawia pozycję "frankowiczów" i powinien on zmobilizować osoby, które do tej pory nie podejmowały żadnych działań związanych ze swoją umową. - Im większa skala nowych pozwów i reklamacji, tym większa szansa na to, że banki wypracują racjonalne propozycje ugodowe - ocenia rzecznik.

Trzeba też pamiętać, że o ile TSUE bardzo jednoznacznie wypowiedział się co do jednego z dwóch możliwych efektów uznania warunków umowy za nieuczciwe i niedozwolone.

- Wyrok TSUE jednoznacznie wyklucza możliwość zastępowania - wbrew woli konsumenta - nieuczciwych postanowień indeksacyjnych postanowieniami odwołującymi się np. do średniego kursu walut w NBP. TSUE absolutnie przesądził, że umowa po usunięciu klauzul niedozwolonych nie może być reperowana przez sąd i nie ma przeciwwskazań do orzeczenia o jej nieważności - mówi Marcin Szymański, adwokat i partner w kancelarii Drzewiecki, Tomaszek.

Czy odfrankowić można tylko kredyt indeksowany?

Wyrok TSUE nie przesądza natomiast o możliwości "odfrankowienia" umowy i jej dalszego funkcjonowania. Prawnicy mają wątpliwości czy byłoby to możliwe w odniesieniu do kredytów denominowanych. - Fragment uzasadnienia wyroku dotyczący niepewności co do możliwości wykonywania umowy kredytowej po usunięciu nieuczciwych klauzul, wyraża wątpliwości Trybunału co do możliwości utrzymania w mocy umowy, po usunięciu z niej nieuczciwych postanowień dotyczących przeliczeń walutowych. Decyduje o tym prawo krajowe. To z kolei oznacza, że polskie sądy będą decydować czy w przypadku kredytów, umowa po usunięciu klauzuli indeksacyjnej będzie mogła funkcjonować dalej czy nie - tłumaczy mecenas Szymański.

Jego zdaniem w przypadku kredytów indeksowanych istnieje możliwość utrzymania umów w mocy po usunięciu klauzul indeksacyjnych (czyli uznaniu ich za złotowe, ale w oparciu o stopę LIBOR dla CHF- red.). - Zresztą tak orzekł Sąd Najwyższy w wyrokach z 4 kwietnia i 9 maja tego roku. Dodatkowo na takie rozwiązanie wskazuje analiza Biura Studiów i Analiz Sądu Najwyższego z sierpnia tego roku. Natomiast w przypadku kredytów denominowanych, takie umowy nie mogą funkcjonować po usunięciu klauzuli waloryzacyjnej. Ze względów konstrukcyjnych, w przypadku kredytów denominowanych nie sposób byłoby nawet ustalić kwoty udzielonego kredytu- uważa Marcin Szymański.

Dla rozróżnienia, kredyt indeksowany to taki, którego kwota w umowie była wyrażona w złotych, a potem przeliczana na franki szwajcarskie. W przypadku kredytów denominowanych, w umowie podawana była kwota we frankach.

Jednakże w opinii mecenasa Szymańskiego, oba z tych rozwiązań, tj nieważność i tzw. odfrankowienie czyli potraktowanie jej jak złotowej, ale w oparciu o LIBOR dla CHF, są dla konsumenta korzystne.

- Jeśli umowa jest uznana za nieważną, to jest traktowana jakby jej nie było. W tej sytuacji bank musi oddać kredytobiorcy wszystkie pieniądze, które od niego dostał. Z kolei bank może wystąpić do kredytobiorcy żądaniem zwrotu tego, co mu wypłacił czyli kwoty nominalnej. Pozostaje jeszcze pytanie czy roszczenie banku wobec klienta nie jest przedawnione, co następuje po upływie 3 lat od momentu wypłaty, choć sąd może uznać, że uwzględnienie przedawnienia byłoby w tym wypadku niezgodne z dobrymi obyczajami. Nawet jeśli tak będzie, to nastąpi w tej sytuacji wzajemny zwrot wpłaconych kwot. Dla klientów będzie to kwota kilkakrotnie niższa niż ta, którą musieliby zwrócić zgodnie z umową, a część kredytobiorców już ją spłaciła i będzie mogła żądać od banku zapłaty nadwyżki - podsumowuje prawnik.

Przed czym ostrzega Rzecznik Finansowy

Z kolei zdaniem Aleksandry Wiktorow, pełniącej funkcję Rzecznika Finansowego, po wyroku TSUE jest dobry moment na przedstawienie klientom przez banki propozycji ugód. Alternatywą jest lawina pozwów ze strony "frankowiczów" i sporów, które będą trwały wiele lat.

- Muszą to być ugody racjonalne, czyli takie w których banki ze swoich zysków zaspakajają roszczenia klientów, wynikające ze stosowania nieuczciwych postanowień umownych. Apeluję do bankowców, żeby podeszli do sprawy poważnie, wypracowali i przedstawili odpowiednie propozycje - mówi.

Rzecznik Finansowy zwraca uwagę, że ewentualne propozycje ugodowe zakładające przewalutowanie kredytów z waluty obcej na złote i zastosowanie oprocentowania wg. WIBOR-u, muszą uwzględniać ryzyko wzrostu stóp procentowych w przyszłości. Przypomnijmy, że Rzecznik Finansowy ostrzegał przed takim ryzykiem. Jego eksperci policzyli, że zaciągając 300 tys. zł kredytu z ratami równymi na 30 lat przy oprocentowaniu 4 proc. będziemy płacić nieco ponad 1400 zł raty kapitałowo-odsetkowej. Jeśli oprocentowanie kredytu wzrośnie np. do 8 proc., rata podniesie się o ponad połowę, do około 2200 zł. Część odsetkowa raty wzrośnie dwukrotnie z 1000 zł do 2000 zł.

- Widzimy, że proponowane dziś przez banki "ugody" zakładają przewalutowanie kredytu po kursie średnim NBP według obowiązującej dziś relacji złotego do franka szwajcarskiego i zastosowanie oprocentowania wg. WIBOR-u. Taka ugoda może być ryzykowana dla klienta. Szczególnie w sytuacji gdy kurs franka w stosunku do złotówki spadnie, a równocześnie będziemy mieli do czynienia ze wzrostem stóp procentowych w Polsce - zwraca uwagę Aleksandra Wiktorow.

Monika Krześniak-Sajewicz

Biznes INTERIA.PL na Twitterze. Dołącz do nas i czytaj informacje gospodarcze

Dowiedz się więcej na temat: frankowicze | kredyty we frankach | kredyty walutowe

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »