Reklama

Listopad przyniósł kolejny szok cenowy. Niektóre towary w sklepach zdrożały nawet o 80 proc.

Jak wynika z cyklicznego raportu "INDEKS CEN W SKLEPACH DETALICZNYCH", w listopadzie br. w relacji rocznej podrożało aż 9 z 12 analizowanych kategorii. Zdecydowanie najbardziej, bo o przeszło 60 proc., poszły w górę art. tłuszczowe. Wśród nich znowu wyróżnia się olej, który kosztował o prawie 80 proc. więcej niż rok wcześniej. Drugą drożejącą grupą są produkty inne, obejmujące m.in. karmy dla zwierząt, ze wzrostem o 32 proc. Pierwszą trójkę zestawienia uzupełnia mięso - 20 proc. W innej kategorii mocno podrożał cukier, bo o prawie 60 proc. Do tego widać, że rok do roku w sklepach było drożej średnio o blisko 11 proc.

BIZNES INTERIA na Facebooku i jesteś na bieżąco z najnowszymi wydarzeniami

Według raportu autorstwa UCE RESEARCH, Hiper-Com Poland i Grupy AdRetail, bazującego na monitoringu blisko 36 tys. cen detalicznych największych operatorów handlowych w Polsce, wynika, że w listopadzie br. było drożej o 10,7 proc. w porównaniu z analogicznym okresem ub.r. Na 12 badanych kategorii aż 9 zdrożało, a tylko 3 potniały. Dla porównania można wskazać, że w październiku br. zakupy były droższe średnio o 4,4 proc. w relacji rocznej, a podrożało 8 kategorii. Natomiast we wrześniu br. odnotowano skok o 8,8 proc. Wtedy siedem kategorii poszło w górę.

Reklama

- Drożyzna w sklepach dotrzymuje kroku inflacji. Ten stan na koniec roku nasze centrum analiz przewidywało już pod koniec wakacji. Wtedy wielu ekspertów mówiło, że to raczej mało prawdopodobne. Jednak jak widać po najnowszych danych, mamy niestety obecnie dwucyfrowy wzrost cen w sklepach z żywnością - mówi Karol Kamiński, współautor badania z Centrum Analiz Grupy AdRetail.

Z kolei Grzegorz Rykaczewski z Santander Bank podkreśla, że w porównaniu z ub.r. mocno wzrosły ceny surowców wykorzystywanych w transporcie i energetyce. Dodatkowo rosną koszty pracy. To wszystko bardzo mocno przekłada się na sytuację w gospodarce, w tym również w przemyśle spożywczym. W efekcie następuje transmisja wyższych kosztów na kolejne ogniwa łańcucha, czyli do handlu, a na końcu do konsumenta.

- Są kategorie, które wobec utrzymywania się warunków proinflacyjnych, po prostu dołączyły do ogólnego trendu inflacyjnego. Ważną rolę odegrały rosnące koszty pracy. Ta sytuacja niepokoi. Jednak okres przedświąteczny jest nieco mylący. Ceny idą w górę, ale działają też znane hamulce tego wzrostu, tzn. szeroko rozumiana promocja, wysyp towarów świątecznych i gwałtowny wzrost zakupów - podkreśla dr Andrzej Maria Faliński, były wieloletni dyrektor generalny Polskiej Organizacji Handlu i Dystrybucji (POHiD).

Z zebranych danych również wynika, że w listopadzie najbardziej podrożały w skali roku produkty tłuszczowe, bo aż o 60,6 proc. Szczególnie znowu widoczne jest to w przypadku oleju - skok o 79,4 proc. Margaryna do pieczenia zdrożała o 36 proc., a masło stało się droższe o 34,1 proc. Jak zaznacza Karol Kamiński, o drożejącym oleju mówi się już od kilku miesięcy, ale wciąż nie ustabilizowała się jego cena. Oprócz czynników zewnętrznych, swoją cegiełkę dokładają też sami konsumenci, którzy zaczęli częściej kupować ten produkt na tzw. zapas.

- W listopadzie oleje roślinne były droższe na świecie o ponad 50 proc. w relacji rocznej. Podwyżki były wzmacniane wyższymi niż przed rokiem cenami ropy, które zwiększyły popyt na biokomponenty paliwowe. O około połowę podrożało też masło w hurcie w Polsce. Pośrednią przyczyną jest sytuacja na rynku produktów substytucyjnych, tj. margaryny. Do tego dochodzi spowolnienie dynamiki produkcji w UE i większy niż przed rokiem popyt w sektorze HoReCa - analizuje Mariusz Dziwulski z PKO Banku Polskiego.

Na drugim miejscu zestawienia obejmującego największe podwyżki znajdują się produkty inne - 32 proc. Tu widoczne są przede wszystkim wzrosty cen karm dla psów (o 33,2 proc.) i kotów (32 proc.). Z kolei pieluchy dla niemowląt podrożały o 5,8 proc.

- Wzrost cen karm dla psów i kotów był kwestią czasu. Produkowane są bowiem ze składników, które w ostatnim czasie podrożały najbardziej, czyli mięso i produkty pochodzenia zwierzęcego, a także tłuszcze. Produkcja tych często wysoce przetworzonych artykułów konsumuje znaczną ilość energii elektrycznej, a ta również podrożała - stwierdza Julita Pryzmont z Hiper-Com Poland.

Trzecią pozycję w zestawieniu kategorii, które najbardziej podrożały, zajmuje mięso - 20 proc. Wołowina poszła w górę o 27,7 proc., a cielęcina o 23,6 proc. Drób zdrożał o 19 proc. Natomiast wieprzowina potaniała o 2 proc.

- Wołowina drożeje pod wpływem uwarunkowań światowych, tj. ograniczenia sprzedaży przez głównych eksporterów oraz rosnący popyt w Azji. W przypadku drobiu obserwujemy silną presję kosztową, która negatywnie wpływa na produkcję w Polsce i w innych krajach UE. Ponadto wyższy niż przed rokiem jest popyt w sektorze HoReCa. Jednak skala wzrostów wynika z niskiej bazy odniesienia. W ub.r. - wskutek pandemii COVID-19 - ceny drobiu były bardzo niskie. Tanieje natomiast wieprzowina, czego przyczyną jest zmniejszony popyt w Chinach. W III kwartale br. unijny eksport mięsa wieprzowego do Chin zmalał o blisko połowę - analizuje ekspert z PKO Banku Polskiego.

Kolejne miejsce wśród drożejących kategorii zajmuje nabiał - 16,2 proc. Za nim są warzywa - 11,2 proc. Natomiast w czterech przypadkach wzrosty są jednocyfrowe - napoje - 6,8 proc., chemia gospodarcza - 5,7 proc., pieczywo - 1,7 proc., a także owoce - 0,08 proc.

- Ceny nabiału w tym roku bardzo różnie się zachowywały. Raz rosły, a raz spadały. Natomiast w ostatnim czasie, patrząc w porównaniu do danych z września czy też października, widać, że w tym pierwszym miesiącu ceny rok do roku poszły w górę o 3 proc., a w drugim - o 4,5 proc. Skok jest więc dość spory. Z kolei warzywa w październiku br. były droższe o 3 proc. w porównaniu z cenami z 2020 r. Ale we wrześniu drożej było w relacji rocznej o 17,8 proc. - informuje ekspert z Centrum Analiz Grupy AdRetail.

Choć produkty sypkie potaniały roku do roku o 0,8 proc., to w tym czasie cukier podrożał aż o 58,9 proc. Jak stwierdza Grzegorz Rykaczewski, jego cena jest efektem sytuacji na rynku światowym. Wpłynął na nią istotny spadek produkcji w Brazylii, która jest największym dostawcą tego produktu na świecie. Dodatkowo wzrost kosztów transportu odbija się na cenach na rynku.

- Oczywiście, ceny w sklepach będą rosły. Nie zginą bowiem systemowe czynniki mające na to wpływ, tzn. fiskalizm i socjalne podejście do kosztu pracy. Do tego dochodzą rosnące koszty wielu surowców, logistyki i pieniądza. Inflacji nie da się zatrzymać na sygnał, tym bardziej w sytuacji, kiedy utrzymywane są czynniki proinflacyjne - podsumowuje dr Faliński.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »