Reklama

Naprawić czy kupić nowe?

Przez długie lata ludzi uczono konsumpcjonizmu. Koncerny wpajały im potrzebę posiadania coraz to nowszych modeli sprzętów, by napędzać sprzedaż. W tym samym celu świadomie ograniczano żywotność urządzeń, które psuły się tuż po upływie okresu gwarancji. Niektóre były zwyczajnie nienaprawialne. Teraz trendy prośrodowiskowe każą nam zawrócić z tej drogi. Przekonuje się nas, że mamy "prawo do naprawy". Tylko czy będziemy chcieli z niego korzystać?

Reklama

Dość powszechnym zjawiskiem jest chęć posiadania co roku nowego modelu sprzętu, mimo że ten, który jest w użyciu, często jeszcze bardzo dobrze działa i zachowuje wszystkie swoje funkcjonalności. Celebryci reklamują nowości, nawołując do ich zakupu i przekonując, że nowy nabytek odmieni nasze życie. To zamknięte koło, z którego świadomy konsument stara się już wyrwać. Tym bardziej, że coraz powszechniejsze są postawy prośrodowiskowe, a ograniczenie konsumpcjonizmu to jeden ze sposobów na bycie bardziej eko.

Reklama

BIZNES INTERIA na Facebooku i jesteś na bieżąco z najnowszymi wydarzeniami

Niedawno weszły w życie przepisy dotyczące "prawa do naprawy". Obliguje ono producentów sprzętów takich jak telewizory, pralki, suszarki, zmywarki, lodówki czy monitory do wypuszczania na rynki trwalszego sprzętu. Konieczne jest zapewnienie punktom naprawy części zamiennych, które będę dostępne nawet przez siedem do dziesięciu lat od chwili, gdy sprzęt zjedzie z taśmy produkcyjnej. Z kolei elementy do prostych napraw, które można wymienić samodzielnie, mają być możliwe do kupienia.

Regulacje mają ograniczyć ilość elektrośmieci, ale też przynieść realne oszczędności konsumentom. Rzeczy mają służyć nam dłużej i być mniej awaryjne. A my mamy na nowo nauczyć się drogi do serwisu naprawczego. To początek procesu. To samo w przyszłości może tyczyć się szerszej gamy kategorii produktowych.

Michał Widelski, dyrektor departamentu rozwoju usług GovTech, zaznaczył, że naprawy będą miały sens tylko wtedy, gdy ich koszt będzie wyraźnie niższy niż cena zakupu nowego urządzenia. - Jeśli mamy naprawić telewizor, wydając tyle samo czy prawie tyle samo, co na zakup, podczas gdy nowy sprzęt ma lepsze parametry funkcjonalne, to konsument na to się nie zdecyduje - przekonywał podczas jednej z debat szczytu klimatycznego Togetair.

Przedsiębiorcy mogą dążyć do ograniczania stosowania zamienników swoich części. I tu do gry wkroczyć może Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów. - Taka jest rola regulatora, by dać szansę na korzystanie z alternatywnych produktów - powiedział Tomasz Bagdziński z UOKiK.

Wydaje się jednak, że stajemy się powoli coraz bardziej odporni na promowanie postaw konsumpcyjnych. - Widać, że tego typu zachowania, na przykład wśród studentów, zaczynają być passe. Mam coś, co mi służy, działa, spełnia swoją funkcję. Nie muszę mieć nowego sprzętu tylko dlatego, że taka jest moda - mówił Piotr Kędzierski z T-Moible Polska.

Zaznaczył jednak, że powinniśmy mieć prawo do aktualizacji sprzętów. - Nie należy ograniczać postępu. To byłoby namawianie ludzi do działania wbrew ich interesom - podkreślał. Jak rozwiązać taki problem na przykład w telefonii komórkowej? Zdaniem Kędzierskiego, dobrym wyjściem byłaby modułowość urządzeń - wówczas niewielkim nakładem mogłyby one zostać dostosowane do najnowszej istniejącej technologii.

- Były przeprowadzone pewne badania dotyczące telefonów modułowych. W telefonie jest sporo elementów mających charakter niezmienny, a pewne funkcje, jak choćby aparat czy inne funkcjonalności, można by uzupełniać, wymieniać. Nie trzeba byłoby wyrzucać wszystkiego - mówił Kędzierski.

Zaznaczył, że nowe oprogramowanie trafia często na bariery związane z parametrami starszych urządzeń. W takim przypadku rozwiązaniem może być chmura. - Telefon mobilny może składać się z wyświetlacza i baterii, a procesy w nim zachodzące mogą znajdować się w chmurze, na styku sieci komórkowej z urządzeniem - uważa.

Innym rozwiązaniem, które pomoże nam uporać się z elektrośmieciami, jest produkcja oparta w większym stopniu na materiałach biodegradowalnych. - Regulacje powinny iść w kierunku promowania produktów, które są wytwarzane na bazie materiałów biodegradowalnych w akceptowalnym okresie czasu - ocenia Przemysław Kurczewski z Narodowego Centrum Badań i Rozwoju.

Monika Borkowska

Pobierz za darmo program PIT 2020 lub rozlicz się online już teraz!

Dowiedz się więcej na temat: konsumpcjonizm | jakość produktów

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »