Reklama

Niełatwo o kredyt na mieszkanie - banki podnoszą wymagania

Ankieta przeprowadzona przez NBP sugeruje, że banki utrudniają Polakom nieskrępowane korzystanie z kredytów mieszkaniowych. Rosną wymagania instytucji udzielających kredytów.

Zbudowanie historii kredytowej, spłata mniejszych zobowiązań, pożyczenie pieniędzy na dłużej czy wybór raty równej a nie malejącej - to tylko kilka z prostych sposobów na poprawienie swojej zdolności kredytowej - przypomina Bartosz Turek, analityk Open Finance.

Reklama

Z najnowszych danych Biura Informacji Kredytowej wynika, że w styczniu 2019 roku Polacy wnioskowali o kredyty mieszkaniowe na przeciętną kwotę ponad 260 tys. zł. To o 16 proc. więcej niż w rok wcześniej. Z danych Open Finance wynika ponadto, że gdyby dziś trzyosobowa rodzina z dochodem na poziomie dwóch średnich krajowych chciała zadłużyć się na 30 lat, to mogłaby liczyć na kredyt mieszkaniowy w kwocie około 490 tysięcy złotych. To o 24 tysiące więcej niż rok temu. Jeśli jednak ktoś obawia się, że posiada za niską zdolność kredytową, może o nią dodatkowo zadbać.

- Najlepiej zaciągnięcie kredytu zaplanować z odpowiednim wyprzedzeniem. Wtedy możemy skorzystać ze sposobów, które podniosą naszą zdolność kredytową bez konieczności ponoszenia żadnych kosztów. Doskonałym przykładem jest budowanie wiarygodności kredytowej. Chodzi o to, aby pokazać bankom, że pożyczone ci pieniądze oddajesz sumiennie. Wystarczy przy tym zaciągnąć niewielki kredyt, kupić coś na raty lub korzystać z karty kredytowej nie przekraczając terminów jej spłaty. Oczywiście najlepiej przy tym korzystać z promocyjnych bezpłatnych produktów - radzi Bartosz Turek z Open Finance.

Ile można na takich zabiegach zyskać? Wszystko zależy od konkretnego przypadku. Osoby nie mające pozytywnej historii kredytowej mogą oczywiście ugrać więcej. Co do zasady jeśli ktoś ma dobrą ocenę wiarygodności może liczyć na niższą marżę niż osoba bez pozytywnej historii. Nie mówimy przy tym o osobach, które dały się już bankom poznać jako nierzetelni dłużnicy - ci będą mieli bardzo duży problem z zaciągnięciem kredytu na zakup wymarzonego "M".

W przypadku kredytów mieszkaniowych osoba o wysokiej wiarygodności kredytowej może liczyć na marżę niższą nawet o 0,5 pkt. proc. Gra jest więc warta świeczki, bo jeśli zadłużamy się na 30 lat i kwotę 300 tys. zł to marża niższa o pół punktu procentowego oznacza, że do banku trzeba będzie oddać około 30 tysięcy złotych mniej odsetek. Mało tego osoba, która zbuduje sobie pozytywną historię kredytową, może mieć o kilka procent wyższą zdolność kredytową.

Gdy już pokażemy, że potrafimy obchodzić się z długiem, możemy udać się do banku po kredyt mieszkaniowy. Zanim jednak to zrobimy pozbądźmy się wszelkich zobowiązań - limitów kredytowych w koncie, karty kredytowej czy kredytów gotówkowych. Powód? Bank wszystkie te zobowiązania w mniejszym lub większym stopniu odejmie od naszych dochodów, a im niższy dochód, tym mniej możemy pożyczyć.

I tak na przykład pozbycie się karty kredytowej z limitem na poziomie 10 tys. złotych może podnieść naszą zdolność kredytową nawet o 100 - 150 tysięcy złotych. Warto przy tym pamiętać, że samo zastrzeżenie karty nie jest tu wystarczające. Niezbędne jest wypowiedzenie umowy o kartę kredytową co w niektórych bankach może zająć nawet kilka miesięcy - wyliczają eksperci.

Każdy kredytobiorca musi mieć też świadomość, że poszczególne banki bardzo różnie podchodzą do badania zdolności kredytowej. Mają one inne warunki cenowe, ale też inne wymagania stawiają kredytobiorcom. Efekty widać w szacowanej przez instytucji zdolności kredytowej. Przykład? Weźmy pod uwagę trzyosobową rodzinę, w której oboje rodzice pracują przynosząc do domu po średniej krajowej. Załóżmy, że kredytobiorcy mają dobrą historię kredytową i obecnie nie są zadłużeni. Rodzina skłonna jest zaciągnąć kredyt na 30 lat i skorzystać z dwóch dodatkowych produktów - rachunku bankowego, na który będzie przelewane wynagrodzenie oraz karty płatniczej lub kredytowej. Kredytobiorcy wolą unikać ubezpieczeń czy programów regularnego oszczędzania. Zgodzą się na nie jedynie jeśli będzie to bezwzględnie opłacalne.

Kolejne rozwiązania, które potrafią podnieść naszą zdolność kredytową wiążą się już z koniecznością poniesienia dodatkowych kosztów, a więc należy z nich korzystać w sposób rozważny. Przykład? Po pierwsze możemy żonglować okresem kredytowania. I tak gdyby ktoś chciał się zadłużyć na 200 tys. złotych, to przy zaciągnięciu hipoteki na 10 lat oznaczałoby to ratę na poziomie 2,1 tys. zł. Wydłużenie okresu kredytowania o 5 lat zmniejszyłoby ratę do poziomu 1,5 tys. zł. Jeśli natomiast chcielibyśmy spłacać kredyt przez dwie dekady bank zażąda od nas raty na poziomie niecałych 1,3 tys. zł miesięcznie. Wydłużenie okresu kredytowania może więc z łatwością podnieść kwotę, którą bank przy naszych dochodach skłonny będzie pożyczyć - wylicza Bartosz Turek.

Podobny efekt może mieć skorzystanie z rat równych. Te w odróżnieniu od rat malejących są skonstruowane tak, że na początku okresu kredytowania tylko niewielka część raty służy faktycznemu spłaceniu zobowiązania wobec banku. Lwia część to odsetki. W efekcie rata równa w pierwszych latach wymaga od nas mniejszych płatności na rzecz banku, a więc przy racie równej bank skłonny będzie pożyczyć nam o 20-30 proc. więcej niż przy malejącej. Ma to jednak swój koszt, bo kredyt z ratą równą kosztuje nas więcej niż ratą malejąca.

Pobierz darmowy program do rozliczeń PIT 2018

Dowiedz się więcej na temat: bank | kredyt | kredyt na mieszkanie

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »