Reklama

Padają bariery w handlu internetowym. Geoblocking do lamusa

Unia Europejska jest coraz bliżej zniesienia dyskryminacji cenowej klientów na wewnętrznym rynku UE, tzw. geoblockingu.

Geoblocking to przykra dla konsumentów, lecz stosowana powszechnie przez handel internetowy, praktyka blokowania możliwości zakupu online jakiegoś towaru klientom z określonych państw po takich samych cenach.

Parlament Europejski w Strasburgu większością głosów eurodeputowanych 28 państw członkowskich poparł wydanie rozporządzenia nakazującego zniesienie geoblockingu do końca roku 2018. Wyjątkiem będzie w dalszym ciągu ponadgraniczny obrót książkami, płytami CD czy filmami i grami komputerowymi, ponieważ chodzi tam o prawa autorskie, nieuregulowane jeszcze wewnątrz UE.

Reklama

Niedostępne oferty

Najczęściej problemy z geoblockingiem występowały przy rezerwacji pobytów wakacyjnych, wynajmie samochodów czy przy zakupie biletów na imprezy w innym kraju. Klienci zazwyczaj automatycznie przekierowywani byli na strony firm z ich własnego kraju, oferujących te same usługi, ale zazwyczaj po wyższych cenach. Typowym przykładem jest park rozrywki Disneyland pod Paryżem. Kiedy bilety wstępu kupowali w internecie Francuzi, były one znacznie tańsze, niż kiedy kupowali je Niemcy, kierowani automatycznie na niemiecką stronę internetową.

Zdaniem Komisji Europejskiej, handel elektroniczny pomiędzy państwami Unii Europejskiej rozwijał się zbyt wolno. Komisja przypuszczała już od dawna, że za tworzenie barier w transgranicznym e-handlu częściowo odpowiedzialni są sami przedsiębiorcy, co potwierdziły jej badania.

Okazało się, że 60 proc. wszystkich firm e-commerce stosuje geoblocking, co oznacza, że konsumenci ze wszystkich 28 krajów członkowskich mają dostęp tylko do około 40 proc. ofert w handlu internetowym i mogą finalizować zakupy bez jakiejkolwiek dyskryminacji.

Pobierz za darmo program PIT 2017

Równi przy kasie

Firmy internetowe mogą bowiem zidentyfikować lokalizację zamawiającej osoby na podstawie jej adresu IP lub numeru karty kredytowej. Jak informuje KE, mieszkańcy Niemiec mają z tym stosunkowo mało problemów, w odróżnieniu od mieszkańców mniejszych krajów jak Luksemburg, Bułgaria czy Słowenia.

Handel nie będzie mógł się też już bronić wymówką, że zbyt kosztowna jest wysyłka towarów za granicę, bo klienci będą musieli mieć możliwość np. odbioru towaru na miejscu.

W ten sposób w handlu internetowym za kilka miesięcy obowiązywać będzie zasada będąca oczywistością w handlu detalicznym.

- Kiedy dzisiaj polski obywatel robi zakupy w niemieckim supermarkecie REWE, ten nie może ze względu na pochodzenie klienta odmówić mu sprzedaży towarów - podkreśla chadecki europoseł Andreas Schwab. Teraz zasada obowiązującą na wewnętrznym rynku unijnym obowiązywać będzie także na rynku cyfrowym.

DPA, AFP / Małgorzata Matzke, Redakcja Polska Deutsche Welle

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »