Prawo: Będzie stała wysokość alimentów

Alimenty. Od dziś obowiązują przepisy, które mają utrudnić życie dłużnikom alimentacyjnym, a tym samym zmotywować ich do płacenie na wychowanie i edukację swoich dzieci - informuje "Gazeta Wyborcza".

Od dziś rodzic, który nie płaci alimentów trafi na wszystkie listy dłużników prowadzone przez Biuro Informacji Gospodarczej. W kraju działają cztery rejestry. Dotąd wystarczyło, że samorząd wysyłał informację o długu do jednego z nich. Od lipca dłużnikowi trudniej będzie zatem ukryć to, że nie płaci na dziecko.

- Trudniej będzie takiej osobie skorzystać z usług finansowych, działać bez problemu na rynku gospodarczym, będzie mieć również większy kłopot z zaciągnięciem kredytu, wzięciem telefonu na abonament czy telewizji kablowej - wyliczała w niedawnej rozmowie na antenie Polskiego Radia Halina Kochalska, rzecznik prasowy BIG InfoMonitor.

Reklama

_ _ _ _ _ _ _

- Potrzebna jest reforma podejścia do egzekucji alimentów, m.in. w tym celu ujednolicona powinna zostać kwota alimentów na jedno dziecko - mówi PAP adwokat Grzegorz Wrona. Rozważyć też można - dodaje - wprowadzenie rozliczania środków przekazywanych na dzieci.

Od 1 lipca dłużnicy alimentacyjni trafią do wszystkich rejestrów dłużników prowadzonych przez Biura Informacji Gospodarczej (BIG), a nie tylko wybranych przez dany samorząd. Przewiduje to wchodząca dzisiaj w życie nowelizacja kodeksu karnego.

"Ta zmiana była potrzebna z całą pewnością, natomiast to nie jest reforma. Reforma podejścia do egzekucji alimentów jest niezbędna i powinna się zacząć po pierwsze od sposobu ich orzekania" - mówi Wrona. Dlatego, jak podkreśla, stosowne byłoby ujednolicenie kwoty alimentów na dziecko.

"W dużej mierze ludzie nie płacą alimentów nie tylko dlatego, że ich na to nie stać, ale dlatego, że postrzegają je jako karę, uważają, że dziecko można utrzymać za 150 zł, a reszta jest na rozrywki dla drugiego rodzica. Postulowałbym ujednolicenie kwoty (alimentów), w gospodarce liczy się ile kosztuje utrzymanie dziecka, możemy zatem orientacyjnie ocenić, jaka kwota potrzebna jest na utrzymanie dziecka" - przekonuje ekspert.

Jego zdaniem wprowadzenie takiej stałej kwoty spowodowałoby, że alimenty nie byłyby odbierane jako kara, ale obowiązek. Kolejna kwestia, nad którą warto się zastanowić, to - mówi Wrona - wprowadzenie rozliczania środków przekazywanych w ramach alimentów, aby dłużnik miał pewność, że są one przekazywane na utrzymanie dziecka.

PAP
Dowiedz się więcej na temat: BIK | długi | alimenty | zadłużenie

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »