Reklama

Rezygnacja z likwidacji trzydziestokrotności ZUS to dobra decyzja

Eksperci chwalą porzucenie pomysłu likwidacji tzw. trzydziestokrotności ZUS. Od początku wskazywali na negatywne konsekwencje takiego rozwiązania.

Poprzedni rząd uwzględnił nawet w budżecie na następny rok wpływ z powiększonego oskładkowania najbogatszych - czyli z uchylenia zasady trzydziestokrotności ZUS-u.

Zasada ta sprawia, że podstawa wynagrodzenia, od której odliczana jest składka ZUS, nie może być większa niż trzydziestokrotność średniego wynagrodzenia w Polsce w danym roku kalendarzowym. Uchylenie tej zasady sprawiłoby, że osoby które zarobią w tym roku ponad 143 tysiące rocznie, zapłacą znacznie większą składkę do ZUS-u.

Rząd spodziewał się z tego tytułu wpływu ponad 7 miliardów dodatkowych środków do kasy ZUS-u - co byłoby wykorzystane na sfinansowanie obietnic wyborczych. Pomysł ten nie został jednak przyjęty, ku wyraźnemu zadowoleniu ekonomistów. Od początku wskazywali oni bowiem na negatywne konsekwencje ustawy, które mogłyby mieć duży wpływ na polską gospodarkę.

Reklama

Wasze komentarze
No hate

Wyrażaj emocje pomagając!

Grupa Interia.pl przeciwstawia się niestosownym i nasyconym nienawiścią komentarzom. Nie zgadzamy się także na szerzenie dezinformacji.

Zachęcamy natomiast do dzielenia się dobrem i wspierania akcji „Fundacja Polsat Dzieciom Ukrainy” na rzecz najmłodszych dotkniętych tragedią wojny. Prosimy o przelewy z dopiskiem „Dzieciom Ukrainy” na konto: ().

Możliwe są również płatności online i przekazywanie wsparcia materialnego. Więcej informacji na stronie: Fundacja Polsat Dzieciom Ukrainy.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »