Spis treści:
- Rzecznik finansowy chce zmian w ubezpieczeniach obowiązkowych
- Jak obliczana jest szkoda całkowita?
- Co z rozbitym samochodem
BIZNES INTERIA na Facebooku i jesteś na bieżąco z najnowszymi wydarzeniami
Rzecznik finansowy chce zmian w ubezpieczeniach obowiązkowych
Rzecznik finansowy postuluje zmianę ustawy o ubezpieczeniach obowiązkowych, Ubezpieczeniowym Funduszu Gwarancyjnym i Polskim Biurze Ubezpieczycieli Komunikacyjnych w przedmiocie gradacji opłat za niespełnienie obowiązku ubezpieczenia OC. Chodzi o tzw. klauzulę prolongacyjną, która pozwala na automatyczne przedłużenie ochrony ubezpieczeniowej na kolejny okres i jest dla wielu posiadaczy pojazdów dobrodziejstwem, ale zdarza się, że klauzula ta nie zadziała, czego w praktyce ubezpieczający nie zawsze jest świadomy.
Jak podaje serwis, rzecznik powołuje się na przypadki, gdy np. doszło do pomyłki w opłaconej kwocie składki lub posiadacze polisy OC nie wiedzieli o cofnięciu licencji ich ubezpieczycielowi i były przekonani, że posiadają ochronę ubezpieczeniową. W opinii Prawo.pl wiele osób nie zdaje sobie sprawy, że o ile regułą jest, że polisa OC przedłuża się automatycznie, to nie dotyczy to sytuacji, kiedy ktoś odziedziczył kupił samochód - wówczas polisa poprzedniego posiadacza ważna jest po nabyciu pojazdu, ale nie jest automatycznie przedłużana.
W drugiej połowie 2023 r. najwyższa opłata za brak ubezpieczenia OC dla samochodów osobowych przekroczy kwotę 7000 zł - informuje Prawo.pl.
Według serwisu rzecznik finansowy proponuje dokonanie rewizji obecnych regulacji pod kątem możliwości innej gradacji tych opłat, w zależności od okoliczności bądź okresu pozostawania bez ubezpieczenia, uzasadniając, ze obecne przepisy dotyczące nakładania opłat ich umarzania lub udzielania ulgi w ich spłacie nie uwzględniają wielu sytuacji życiowych lub okoliczności faktycznych, w których nakładanie wysokiej opłaty może być niesłuszne, czy wręcz krzywdzące.
W opinii Ubezpieczeniowego Funduszu Gwarancyjnego, cytowanej przez Prawo.pl, postulowane przez rzecznika, są już spełnione. I to zarówno w świetle regulacji ustawowych, jak i operacyjnej działalności Funduszu.
- Wysokość opłat za brak umowy ubezpieczenia odpowiedzialności cywilnej posiadaczy pojazdów mechanicznych jest wynikiem krotności minimalnego wynagrodzenia za pracę w danym roku kalendarzowym i zależy od dwóch czynników: rodzaju pojazdu oraz długości okresu pozostawania bez ochrony ubezpieczeniowej. Biorąc pod uwagę drugi z tych czynników, opłata jest wyliczana następująco: przerwa w ochronie do 3 dni - 20 proc. pełnej opłaty; przerwa od 4 - 14 dni - 50 proc. pełnej opłaty; przerwa w ochronie powyżej 14 dni - 100 proc. opłaty - tłumaczy serwisowi Damian Ziąber, rzecznik prasowy UFG.
Dla samochodu osobowego i dla spraw zidentyfikowanych w 2022 roku wynosi to odpowiednio 1200 zł, 3010 zł oraz 6020 zł, ale w przyszłym roku opłaty te pójdą w górę. W drugiej połowie 2023 r. najwyższa opłata za brak ubezpieczenia OC dla samochodów osobowych przekroczy kwotę 7000 zł - informuje Prawo.pl.
- Okresy pozostawania bez ochrony są również uwzględniane we wszystkich sprawach prowadzonych w związku z brakiem ochrony ubezpieczeniowej OC komunikacyjnego. W zdecydowanej większości przypadków, dłużnikami Funduszu nie są posiadacze pojazdów, którzy >>nieznacznie spóźnili się z zawarciem umowy ubezpieczenia<<, lecz osoby, które pozostawały bez obowiązkowej ochrony ubezpieczeniowej w zakresie OC p.p.m. w okresie dłuższym niż 14 dni" - tłumaczy Damian Ziąber. - Dotyczy to aż ponad 2/3 wszystkich spraw prowadzonych przez Fundusz. Liczba spraw, w których przerwa w ochronie nie była dłuższa niż 3 dni to mniej niż 1/5 wszystkich spraw w tym samym okresie - dodaje.
Jak wskazuje Marcin Jaworski z Polskiej Izby Ubezpieczeń, generalnie propozycja rzecznika finansowego idzie w przeciwnym kierunku niż cel i rola OC komunikacyjnego oraz zabiegi wielu instytucji i podmiotów mające na celu osiągnięcie jak najwyższego odsetka spełniających obowiązek ubezpieczenia.
Na przykład przyjęta w ubiegłym roku dyrektywa komunikacyjna wręcz zaostrza zasady przeprowadzania kontroli w związku z rosnącymi odszkodowaniami za szkody spowodowane przez nieubezpieczone pojazdy. A sankcje dla nieodpowiedzialnych kierowców są znacznie surowsze niż Polsce. W Belgii, Francji, Irlandii, Niemczech, Portugalii czy Włoszech za brak polisy OC właścicielowi może zostać skonfiskowany pojazd. W Niemczech można za to też trafić na rok do więzienia, w Luksemburgu nawet na trzy lata.
(śródtytuły pochodzą od redakcji)
Jak obliczana jest szkoda całkowita?
W przypadku szkody całkowitej wartość koniecznych napraw likwidator szkody wyliczana w oparciu o systemach Audatex lub Eurotax. To programy, z których korzystają rzeczoznawcy ubezpieczycieli. Jeżeli strony nie zgadzają się z dokonaną kalkulacją, zawsze mogą przedstawić własne wyliczenia na etapie postępowania likwidacyjnego lub wnioskować o powołanie biegłego, jeżeli sprawa trafiła przed sąd.
Zdaniem ekspertów, kwota odszkodowania przy szkodzie całkowitej wyliczana jest poprzez zastosowanie tzw. metody dyferencyjnej. Polega ona na porównaniu ze sobą dwóch stanów faktycznych - wartości majątku poszkodowanego po szkodzie oraz hipotetycznego, który istniałby, gdyby nie doszło do wypadku.
W praktyce polega to na odjęciu od wyliczonych kosztów naprawy wartości wraku auta. Wypłacone odszkodowanie nigdy nie może prowadzić do wzbogacenia się poszkodowanego
Co z rozbitym samochodem
Zakład ubezpieczeń likwidujący szkodę całkowitą pozostawia wrak do dyspozycji poszkodowanego. Określa przy tym wartość pozostałości, o którą wcześniej obniżył wysokość odszkodowania. Poszkodowany może sprzedać wrak po cenie proponowanej przez ubezpieczyciela lub dowolnej innej. Zdaniem ekspertów, jeżeli jednak okaże się, że kwota określona w decyzji ustalającej wysokość odszkodowania jest zawyżona, poszkodowany ma prawo dochodzić wyrównania różnicy między wartością transakcji dokonanej z kupcem.

















