Reklama

Skazana na sukces

Z bankowości internetowej aktywnie korzysta już blisko 11 mln Polaków, a dostęp do banku za pośrednictwem sieci ma prawie 19 mln. To połowa populacji kraju.

Zmiana, jaka nastąpiła na krajowym rynku usług bankowych, wydaje się prawdziwą rewolucją, jeśli przyjrzymy się sytuacji i prognozom rozwoju rynku sprzed zaledwie dwóch lat. Wtedy jeszcze klienci z krajów północnych - od Islandii po Estonię wyprzedzali o kilka długości resztę kontynentu pod względem wykorzystania narzędzi internetowych do operacji bankowych. I tak, w Norwegii z takiego rozwiązania korzystało 83 proc. klientów banków, w Danii 71 proc., a w Estonii 65 proc. Zdaniem analityków Deutsche Bank Research, był to skutek połączenia zamożności tych społeczeństw z wrodzonym entuzjazmem wobec nowych technologii i wygodzie, jaką ona za sobą niesie.

Reklama

Deutsche Bank Research podkreślał wtedy także, że bardzo pozytywnie rysuje się sentyment do bankowości elektronicznej w największych państwach europejskich. I tak, porównując z rokiem poprzednim, o 11 proc. wzrósł odsetek Francuzów korzystających z bankowości online, a o 2 proc. zwiększyła się liczba takich użytkowników w Niemczech (tam było ich po prostu więcej, więc i przyrosty były niższe). Prognozowano równocześnie, że w 2012 roku średnia korzystania z bankowości elektronicznej dla całej Europy przekroczy 40 proc. i zachowa trend wzrostowy. Tradycyjnie już pod tym względem słabo prezentowały się kraje południowej Europy i Europy Wschodniej (wyłączając kraje nadbałtyckie), choć i w tych miejscach wszyscy zanotowali kilkuprocentowe wzrosty.

W naszej części kontynentu najlepiej radziła sobie Słowacja, gdzie odsetek użytkowników bankowości elektronicznej wzrósł do 33 proc. W Polsce liczba osób korzystających z bankowości online urosła w ciągu roku o 2 punkty procentowe (do 25 proc.), co plasowało nas na 20. miejscu w rankingu, niewiele niżej od Hiszpanii (27 proc.), ale dużo lepiej niż w przypadku Czechów czy Węgrów, a nawet Portugalczyków czy Włochów. Tabelę zamykały Grecja (6 proc.), Rumunia (3 proc.) i Bułgaria (2 proc.).

Co prawda nie ma jeszcze najnowszych badań dotyczących bankowości internetowej w Europie, ale wydaje się, że w zestawieniu za rok 2012 kilka pozycji zyskamy, a różnica do liderów znacznie się zmniejszy.

Kart ci u nas dostatek

Interesująca z punktu widzenia banków może być inna tendencja, która może być pewnym zaskoczeniem, choć po gruntownej analizie tematu wydaje się logiczną konsekwencją tego, co dzieje się na rynku. Chodzi o karty kredytowe - I kwartał tego roku był kolejnym, dziewiątym z kolei, okresem spadku ich liczby. I tak, na koniec marca było ich "tylko" 6,8 miliona sztuk. Zdaniem bankowców należy to jednak uznać za dobry znak, a nie pogorszenie nastrojów na rynku. Chodzi o to, że banki w dalszym ciągu rewidują swoje portfele i analizują możliwości finansowe klientów. Z raportu netB@nk przygotowanego przez Związek Banków Polskich wynika, że od szczytu osiągniętego na koniec IV kwartału 2009 roku liczba kart zmniejszyła się o ponad 4 miliony sztuk, choć w przypadku kart debetowych zaobserwować można stały, choć niezbyt dynamiczny wzrost ich liczby. Na koniec I kwartału 2012 roku było ich ponad 25 milionów. Tradycyjnie za to w I kwartale roku nieznacznie spadła liczba transakcji zarówno kartami debetowymi, jak i kredytowymi. Porównując to jednak do danych sprzed 12 miesięcy, w obu kategoriach odnotowano wyraźne wzrosty, w przypadku kart debetowych o ponad 15 proc., a kredytowych ponad 7 proc. Raport pokazuje też, że w I kwartale minimalnie spadały średnie kwoty pojedynczych transakcji oraz miesięczne obroty na kartach, co może oznaczać, że klienci coraz częściej korzystają z kart przy zakupach na mniejsze kwoty (co jest pozytywnym sygnałem). Bankowcy coraz wyraźniej zauważają ten trend.

Mieczysław Groszek, wiceprezes zarządu Związku Banków Polskich, ma nadzieję na silny impuls dla rozwoju rynku transakcji bezgotówkowych, rozbudowę sieci akceptantów i wzrost liczby transakcji.

- Mimo braku konsensusu wszystkich uczestników rynku propozycja wypracowana przez zespół roboczy pod kierunkiem NBP powinna zostać wprowadzona - dodaje Groszek, który liczy także na inne ułatwienia dla klientów, m.in. na rosnącą liczbę urządzeń i placówek bankowych, w których można korzystać z biometrycznego potwierdzania tożsamości. Takie rozwiązania na pewno pozwalają zaoszczędzić czas i eliminują konieczność zapamiętywania kodów PIN (w Polsce działa ok. 150 bankomatów biometrycznych).

Polska innowacyjną potęgą

Tak czy inaczej nie da się ukryć, że bankowość internetowa jest już dziś w Polsce standardem. I będzie coraz powszechniejsza, tym bardziej że banki wciąż rozwijają i ułatwiają dostęp do e-kont, płatności bezstykowych i mobilnych, co pozwala na niemal nieograniczony dostęp do bankowego konta (tym bardziej że internet trafił praktycznie pod strzechy). Kolejnym ułatwieniem procesu jest to, że Polska jest dziś krajem dość zaawansowanych i innowacyjnych rozwiązań technologicznych, zapewne dlatego, że kraj nasz trafił w technolukę pozwalającą łatwo wprowadzać nowoczesne rozwiązania (podobnie jak przed laty działo się w bankowości - wejście nowych technologii pozwoliło nam np. bezboleśnie przeskoczyć okres czeków, które na Zachodzie funkcjonowały przez wiele lat).

Można dziś zadać sobie pytanie, jak dalej będzie rozwijał się rynek usług finansowych i jakie kolejne gadżety zrewolucjonizują masowe płatności. Wydaje się, że możliwości tego rodzaju są wprost nieograniczone, a narzędziem, na które zostanie położony jeszcze większy nacisk, będzie raczej mobilny telefon niż karta wielofunkcyjna, która jeszcze kilka lat temu wydawała się naturalną opcją rozwoju płatności. Pamiętamy różnego rodzaju karty, które służyły nie tylko jako płatnicze, ale służące także jako bilet miejskiej komunikacji czy nawet klucz do drzwi własnego domu. Ta forma nie rozwinęła się jednak tak, jak oczekiwali niektórzy wydawcy kart, głównie dlatego, że jej rolę przejęła coraz nowocześniejsza i wielofunkcyjna komórka z dostępem do internetu, tablety i laptopy. Ta nowoczesna komórka i silne zaawansowanie techniczne naszego kraju zaowocowały już choćby tym, że stajemy się poletkiem doświadczalnym dla nowych usług oferowanych przez operatorów. I tak np. już we wrześniu ruszyć ma usługa "mobilny portfel" oferowana przez operatora sieci komórkowej T-Mobile i firmę MasterCard.

Oznacza to mniej więcej tyle, że zamiast gotówką czy kartą jako pierwsi w Europie będziemy mogli za zakupy zapłacić telefonem komórkowym (w ten sposób można będzie korzystać ze swoich kart debetowych, kredytowych czy rabatowych). Warto dodać, że nasi sąsiedzi zza Odry usługę tę poznają dopiero w 2013 roku. Dlaczego? Bo mamy ponad 80 tys. terminali zbliżeniowych, podczas gdy Niemcy zaledwie tysiąc. W tej dziedzinie jesteśmy zatem znacząco lepsi od tych, z którymi jeszcze do niedawna nie mieliśmy startu w żadnej praktycznie dziedzinie. Na koniec I kwartału 2012 roku liczba klientów indywidualnych posiadających umowy umożliwiające dostęp do usług bankowości internetowej wyniosła blisko ponad 18,5 miliona osób. W stosunku do końca I kwartału 2011 roku jest to wzrost o blisko 2 miliony klientów, co stanowi przyrost o prawie 12 proc. Również pierwsze miesiące bieżącego roku odznaczały się bardzo wysoką dynamiką wzrostu liczby klientów indywidualnych, przybyło ich blisko 700 tysięcy.

Od końca 2006 do końca I kwartału 2012 roku liczba e-klientów wzrosła o ponad 6,2 miliona osób, czyli o 145 proc. Z roku na rok populacja nowych użytkowników korzystających z możliwości, jakie daje Internet do obsługi transakcji bankowych jest coraz większa. Szybko rośnie również ich aktywność. Grupa korzystających z e-bankingu w ciągu pierwszych trzech miesięcy br. powiększyła się o prawie 400 tysięcy osób (to jeden z najwyższych kwartalnych przyrostów w historii).

Aktywność klientów internetowych wzrastała wprost proporcjonalnie do upływu czasu korzystania z internetowej formy świadczenia usług bankowych. Klienci początkowo oswajają się z nowym rozwiązaniem, by później coraz częściej z niego korzystać, zachęcając jednocześnie kolejne osoby do tej formy bankowości. Dzięki temu udział klientów aktywnych wynosi już blisko 60 proc., a biorąc pod uwagę stale rozszerzający się dostęp do internetu w dłuższej perspektywie ten wynik powinien nadal dynamicznie się poprawiać, głównie dzięki rozwojowi mobilnych urządzeń z dostępem do sieci i rozbudowa infrastruktury zapewniającej dostęp do szerokopasmowych łączy.

Bankowcy podkreślają, że wahaniom podlegają średnie wartości przelewów dokonywanych przez jednego klienta i średnia wartość rozliczeń, co może być efektem sezonowym (wyższe obroty pod koniec i na początku roku). Ich zdaniem wpływ na wahania tych wartości ma również stały wzrost liczby klientów. Chodzi o to, że nowi potrzebują więcej czasu, aby przyzwyczaić się do stałego korzystania z bankowości internetowej.

Na koniec I kwartału 2012 roku liczba klientów z sektora małych i średnich przedsiębiorstw mających możliwość korzystania z usług bankowości internetowej wyniosła blisko 1,77 miliona użytkowników, co stanowi wzrost w porównaniu do końca I kwartału 2011 roku o ponad 9,5 proc. Od końca 2006 do końca I kwartału 2012 roku liczba aktywnych klientów bankowości internetowej z sektora MSP wzrosła o blisko 700 tysięcy (wzrost o blisko 165 proc.). W ciągu ostatnich 12 miesięcy ich liczba wzrosła o blisko 90 tysięcy, co stanowi wzrost o ponad 8,5 proc.

Leszek Sadkowski

Biznes INTERIA.PL na Facebooku. Dołącz do nas i czytaj informacje gospodarcze

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »