Reklama

Uwaga na pułapki w pożyczkach!

Rzecznik Finansowy w najnowszym raporcie zwraca uwagę na problem zawyżenia kosztów pożyczek konsumenckich ponad ustawowe limity. O tych praktykach stosowanych przez niektóre firmy Interia pisała już w październiku. Chodzi między innymi o sztuczne wydłużanie okresu spłaty, tak by móc pobrać wyższe opłaty.

- W ostatnich latach ustawodawca wprowadził szereg przepisów, które miały na celu ochronę interesów konsumentów korzystających z kredytów konsumenckich. Ich celem była generalnie poprawa pozycji pożyczkobiorców, a w szczególności ograniczenie kosztów pożyczek. Niestety w trafiających do nas wnioskach dostrzegliśmy próby omijania tych regulacji. Ponieważ od wdrożenia tych zmian minęło już kilkanaście miesięcy, zebraliśmy w formie raportu przypadki, które naszym zdaniem naruszają te regulacje - mówi Aleksandra Wiktorow, Rzecznik Finansowy.

Dodaje, że działając w ramach systemu ochrony konsumentów informuje o dostrzeżonych nieprawidłowościach prezesa Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów, a w przypadkach podejrzenia popełnienia przestępstwa - prokuraturę.

Reklama

- Jeśli jednak okaże się, że praktyki niewątpliwie rażąco krzywdzące dla klientów nie będą mogły być uznane na gruncie obecnych przepisów za nieuczciwą praktykę rynkową, konieczne będzie zwrócenie się do ustawodawcy o doprecyzowanie lub uszczelnienie przepisów - mówi Aleksandra Wiktorow.

Niskie oprocentowanie, ale wysokie prowizje

Eksperci rzecznika dostrzegają, że niektórzy pożyczkodawcy starają się tak skonstruować warunki umowy, żeby obciążyć klienta możliwe wysokimi pozaodsetkowymi kosztami pożyczki.

- Starają się to osiągnąć między innymi poprzez sztuczne wydłużenie okresu pożyczki. Na przykład prawie cała kwota pożyczki jest spłacana w ciągu 14 tygodni w ratach po 91 zł i nic nie stoi na przeszkodzie, żeby w tym terminie zamknąć umowę. Jednak wydłuża się ją o sześć kwartałów, w czasie których klient spłaca jedynie po 70 groszy kwartalnie. Wszystko po to, żeby móc naliczyć wyższe maksymalne pozaodsetkowe koszty pożyczki, które uzależnione są od okresu kredytowania - wyjaśnia Izabela Dąbrowska-Antoniak, dyrektor Wydziału Klienta Rynku Bankowo-Kapitałowego w Biurze Rzecznika Finansowego.

Przypomina, że ustawa o kredycie konsumenckim przewiduje, że maksymalne pozaodsetkowe koszty nie mogą przekroczyć rocznie 30 proc. kwoty całkowitej kredytu w skali roku i 25 proc. całkowitej kwoty kredytu, a w całym okresie kredytowania kwoty udzielonej pożyczki.

- Inną metodą jest tzw. rolowanie, czyli udzielanie kolejnej pożyczki na spłatę poprzedniej. Ponieważ regulacje wprowadziły mechanizmy ograniczające pozaodsetkowe koszty w przypadku udzielenia pożyczki przez tę samą firmę, tworzone są powiązane ze sobą podmioty, które kierują do siebie zadłużonego klienta. Ponieważ za każdym razem jest to nowa umowa, to każdorazowo pobierane są maksymalne pozaodsetkowe koszty - mówi Izabela Dąbrowska-Antoniak.

Wątpliwości Rzecznika Finansowego budzi też praktyka sztucznego zawyżania całkowitej kwoty pożyczki, co pozwala na wyliczenie wyższego całkowitego kosztu pożyczki. Problemem są też sięgające 40 proc. kwoty pożyczki koszty tzw. poręczenia świadczonego przez podmiot powiązany z pożyczkodawcą. Przy czym pojęcie "poręczenia" jest w tym przypadku mylące, bo umowa nie zabezpiecza klienta w sytuacji braku możliwości spłaty, a prowadzi tylko do zmiany wierzyciela na poręczyciela.

Problemy z rozliczeniem wcześniejszej spłaty

Rzecznik Finansowy podtrzymuje swoje stanowisko (wyrażone wspólnie z UOKiK) dotyczące proporcjonalnego zwrotu wszystkich poniesionych przez klienta kosztów w przypadku wcześniejszej spłacie kredytu. Pożyczkodawcy nie chcą jednak dobrowolnie zwracać np. prowizji czy opłat przygotowawczych. Warto podkreślić, że wielokrotnie są to kwoty znacząco wyższe niż naliczone odsetki i przekraczające koszty faktycznie poniesione przez pożyczkodawcę z tytułu udzielenia takiej pożyczki.

- Nie możemy zaakceptować takiego podejścia pożyczkodawców, bo prowadziłoby to do patologicznej sytuacji. Zamiast pobierać odsetki, kredytodawcy mogliby konstruować umowy kredytowe w taki sposób, że minimalizowaliby wysokość odsetek, a wynagrodzenie to ukryte by było pod postacią tzw. opłat przygotowawczych, administracyjnych, prowizji za udzielenie kredytu - mówi Izabela Dąbrowska-Antoniak.

Coraz więcej skarg

Jednocześnie rośnie liczba wniosków o interwencję w sporze związanym z kredytem konsumenckim. W 2018 roku będzie to około 1730 wniosków, wobec 1506 rok wcześniej. Łącznie w ciągu nieco ponad 3 lat swojej działalności w tym obszarze, odebrał łącznie ponad 4,5 tys. wniosków o interwencję.

Rzecznik Finansowy zwrócił też uwagę na naruszenia uprawnień klientów wynikających z tzw. ustawy reklamacyjnej.

- Niektóre z badanych wzorców nie przedstawiały wszystkich możliwości składania reklamacji. Przykładowo wskazywano, że reklamacja może być złożona w formie pisemnej, natomiast nie informowano o możliwości złożenia reklamacji w formie ustnej - mówi Izabela Dąbrowska-Antoniak.

Przed skargą musi być reklamacja

Przypomina, że wyczerpanie trybu reklamacyjnego przez klienta jest warunkiem podjęcia działań przez Rzecznika Finansowego. Dlatego rzecznik w opublikowanym raporcie w każdym z rozdziałów umieścił poradę, co klient może zrobić w danej sytuacji.

- Ważne jest, aby osoby, które czują się skrzywdzone jakimś działaniem kredytodawcy, sygnalizowały ten problem Rzecznikowi Finansowemu. Na podstawie takich informacji od klientów Rzecznik Finansowy może podjąć działania nie tylko w ich indywidualnej sprawie, ale też informować właściwe organy czy proponować zmiany systemowe - mówi Izabela Dąbrowska-Antoniak.

Monika Krześniak-Sajewicz

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »