Reklama

W maju sądy czeka lawina pozwów od frankowiczów. Na wyrok poczekamy lata

- Zbliża się ważny czas dla frankowiczów - kolejny i decydujący wyrok SN (11.05). Spłacający kredyty hipoteczne we frankach szwajcarskich wiążą z tymi orzeczeniami duże nadzieje. TSUE pozostawił polskim sądom decydowanie o niedozwolonych klauzulach w umowach z bankami - ocenia radca prawny Kamila Kozera w komentarzu do wyroku Trybunału Sprawiedliwości UE ws. frankowiczów. Dodała, że to sąd krajowy ustali termin przedawnienia roszczenia.

Reklama

Jak wskazała Kamila Kozera z kancelarii Answer Wojciechowski i Partnerzy, TSUE w czwartkowym wyroku podkreślił, iż ustalenie i ocena stanu faktycznego sprawy stanowiącej przedmiot postępowania głównego oraz wykładnia i zastosowanie prawa krajowego należą wyłącznie do sądu krajowego.

- To sąd krajowy stwierdza nieuczciwy charakter warunku umowy zawartej między przedsiębiorcą a konsumentem, określa skutki stwierdzenia nieuczciwego charakteru warunku umowy, a także ustala termin, od którego biegnie przedawnienie roszczenia - podała.

Reklama

Jak dodała, Trybunał wskazał natomiast kierunki interpretacyjne prawa unijnego, do którego muszą dążyć systemy prawa krajowego, a także przekazał pozytywne interpretacje dla kredytobiorców, zgodnie z którymi m.in.: możliwe jest stwierdzenie nieważności umowy kredytu, nawet jeżeli kredytobiorcy zawarli z bankiem aneks, w ramach którego niedozwolone postanowienie umowne zastąpili inną regulacją.

- Po drugie, jeżeli klauzula indeksacyjna składa się z dwóch elementów, nie można usunąć jednego elementu dotyczącego marży, aby klauzula była ważna i po trzecie sąd powinien poinformować konsumenta o konsekwencjach prawnych, jakie może pociągnąć za sobą stwierdzenie nieważności umowy kredytowej - podała.

Nie można uchylać aneksem

Według Kozery TSUE uznał, że nieuczciwe warunki zawarte w dniu podpisania umowy nie mogą być uchylone aneksem, jeżeli konsument nie został poinformowany o jego celach i skutkach. - Do sądu krajowego należy badanie nieuczciwego charakteru warunku umowy zawartej między przedsiębiorcą a konsumentem, nawet jeśli warunek ten został zmieniony przez te strony w drodze umowy - wskazała.

Jak wyjaśniła, stwierdzenie nieuczciwego charakteru warunku umowy pociąga za sobą przywrócenie sytuacji, w jakiej znajdowałby się konsument w braku warunku, którego nieuczciwy charakter został stwierdzony, chyba że konsument poprzez zmianę rzeczonego nieuczciwego warunku zrezygnował z takiego przywrócenia w drodze wolnej i świadomej zgody, czego zbadanie należy do sądu krajowego.

Wskazała ponadto, że z czwartkowego orzeczenia wynika, że przepisy dyrektywy 93/13 stoją na przeszkodzie temu, żeby uznany za nieuczciwy warunek został częściowo utrzymany w mocy poprzez usunięcie elementów przesądzających o jego nieuczciwym charakterze, w przypadku gdyby to usunięcie sprowadzało się do mającej wpływ na istotę tych warunków zmiany ich treści.

- Jedynie gdyby element klauzuli indeksacyjnej rozpatrywanego w postępowaniu głównym kredytu hipotecznego dotyczący marży Banku BPH stanowił zobowiązanie umowne odrębne od innych postanowień umownych, które mogłoby być przedmiotem zindywidualizowanego badania jego nieuczciwego charakteru, sąd krajowy mógłby go usunąć - dodała.

W ocenie prawniczki, Trybunał wskazał, że celem nie jest stwierdzanie nieważności wszystkich umów zawierających nieuczciwe warunki, lecz zastąpienie formalnej równowagi między prawami i obowiązkami stron umowy, jaką ustanawia umowa, równowagą rzeczywistą, pozwalającą na przywrócenie równości między nimi, przy czym dana umowa musi co do zasady nadal obowiązywać bez zmian innych niż wynikające ze zniesienia nieuczciwych warunków.

- Jeśli ten ostatni warunek jest spełniony, dana umowa może zostać utrzymana w mocy, pod warunkiem, że zgodnie z przepisami prawa krajowego takie utrzymanie w mocy umowy bez nieuczciwych postanowień jest prawnie możliwe - wskazała.

Dodała, że stwierdzenie nieważności umowy w postępowaniu głównym nie może zależeć od wyraźnego żądania konsumentów, lecz wynika z obiektywnego zastosowania przez sąd krajowy kryteriów ustanowionych na mocy prawa krajowego.

TSUE podkreślił, że do sądu krajowego, który stwierdza nieuczciwy charakter warunku umowy zawartej przez przedsiębiorcę z konsumentem, należy poinformowanie konsumenta, o konsekwencjach prawnych, jakie może pociągnąć za sobą stwierdzenie nieważności takiej umowy, niezależnie od tego, czy konsument jest reprezentowany przez zawodowego pełnomocnika, czy też nie - podała Kozera.

Jak zaznaczyła, konsument musi mieć bowiem prawo do sprzeciwienia się objęciu ochroną. Stwierdzenie nieważności może bowiem przeczyć interesom konsumenta, a w takim przypadku konsument może zrzec się ochrony.

Zdaniem prawniczki, należy pamiętać, że odesłanie prejudycjalne pozwala sądom państw członkowskich na zwracanie się do Trybunału o wykładnię prawa unijnego. Trybunał natomiast nie rozpoznaje sporu krajowego, a wskazuje kierunki interpretacyjne. - W tym przypadku także TSUE wyjaśniał kierunki interpretacyjne i podkreślał, że celem zamierzonym przez dyrektywę 93/13 jest ochrona konsumenta i przywrócenie równowagi pomiędzy stronami poprzez wyłączenie zastosowania warunków uznanych za nieuczciwe - wskazała.

W minionym tygodniu TSUE wydał orzeczenie w sprawie pięciu pytań prejudycjalnych Sądu Okręgowego w Gdańsku w związku ze sprawą kredytobiorców banku BPH.

11 maja br. Izba Cywilna Sądu Najwyższego w pełnym składzie ma wydać orzeczenie, które powinno w kompleksowy sposób rozstrzygnąć najpoważniejsze kontrowersje, jakie ujawniły się na tle praktyki orzeczniczej w kwestii kredytów walutowych.

- Wyroki pozwolą zunifikować linię orzeczniczą w tym zakresie. Spodziewamy się, że w obydwu przypadkach będą korzystne dla kredytobiorców frankowych skarżących banki. To uruchomi lawinę pozwów, po prostu po korzystnych orzeczeniach TSUE i SN nie będzie już na co czekać. Otworzy się szerokie okno na wygraną z bankiem i pozbycie się drogiego kredytu - mówi Piotr Maciągowski z E-Kancelaria Grupa Prawno-Finansowa Sp. z o.o.

Liczba skarżących banki jest już większa niż mieszkańców liczy np. Zakopane 

Już teraz liczba kredytobiorców składających pozwy przeciwko bankom jest bardzo duża. Co miesiąc rośnie o kilka tysięcy.

W ciągu roku liczba spraw sądowych wytoczonych bankom przez frankowiczów wzrosła o 148 proc.* Łączna wartość przedmiotów sporu w ponad 28 tys. pozwów (czyli w przybliżeniu tyle, ile liczy mieszkańców np. Zakopane) to około 6,1 mld zł. Przy czym liczby te dotyczą tylko giełdowych banków, które ze względu na przepisy muszą ujawniać takie dane. Nie pokrywa to jednak całego rynku kredytów mieszkaniowych udzielanych przed laty w szwajcarskiej walucie.

Jesienią ZBP informował o 5 mld zł rezerw na wypłaty dla frankowiczów, zatem w sądach już jest znacznie więcej do wygrania. A to nie koniec - z danych Biura Informacji Kredytowej wynika, że w połowie 2020 r. umowy w helweckiej walucie miało 768 tys. Polaków, a ich wartość to 100-120 mld zł.

 - Liczba skarżących banki w najbliższym czasie znacząco zwiększy się. W ciągu całego zeszłego roku notowaliśmy stały wzrost liczby próśb o analizę umów kredytowych pod kątem szans na wygranie sporu w sądzie. Do tej pory jednak wielu frankowiczów wstrzymywało się z decyzją o skierowaniu sprawy na wokandę. Mrożąco działały ostrzeżenia banków, że w przypadku pozwu od kredytobiorców będą żądać wynagrodzenia za korzystanie z kapitału, który posłużył do zakupu mieszkania. Do tej pory udzielaliśmy wsparcia prawnego na wypadek takiego scenariusza. Teraz spodziewamy się, że Sąd Najwyższy ostatecznie zdecyduje, że banki nie mogą żądać od frankowiczów takiego wynagrodzeniu. To z pewnością wyzwoli nową, ogromną falę pozwów - mówił Piotr Maciągowski z E-Kancelaria.

Zalew nowych pozwów w praktyce może zablokować sądy. Sprawy frankowe, na których rozpatrzenie w ubiegłym roku pojawiały się terminy nawet ponad 2 lata, od maja będą jeszcze bardziej się przewlekać.

Ugody korzystne? Tylko dla banków

Na wzrost liczby pozwów ma wpływ jeszcze jeden czynnik: coraz więcej kredytobiorców zdaje sobie sprawę, że ugoda z bankiem nie jest dla nich najkorzystniejszym rozwiązaniem. Wyliczenia pokazują, że zawarcie ugody na warunkach proponowanych przez KNF (Komisję Nadzoru Finansowego) spowoduje spadek salda kredytu o około 20 proc.  Rozwiązanie sądowe, w przypadku odfrankowienia kredytu, może obniżyć saldo o około 2/3 (przy umowie kredytowej zawartej na kwotę 250 tys. zł, przy kursie franka wynoszącym 2,2792 zł - wyliczenia E-Kancelaria).

W przypadku unieważnienia umowy saldo kredytu w przedstawionym przykładzie wyniesie 0 zł.

- Jesteśmy zadowoleni z orzeczenia Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej - powiedział w rozmowie z IAR prezes Stowarzyszenia Stop Bankowemu Bezprawiu Arkadiusz Szcześniak. Sędziowie w Luksemburgu odpowiedzieli na kilka pytań Sądu Okręgowego w Gdańsku dotyczących tak zwanych kredytów frankowych.

Szcześniak ocenił, że wyrok potwierdza dotychczasową linię orzeczniczą TSUE w tej sprawie, czyli wzmacnia ochronę konsumenta. - Wyjaśnia kilka kwestii technicznych, które czasem na salach sądowych budziły jakieś wątpliwości. To była na przykład kwestia zawierania aneksów, które w intencji banków miały prostować jakiś zapis nieuczciwy w umowie. Tutaj jasno potwierdzono, że podpisanie takiego aneksu bez uprzedzenia klienta, że ten aneks ma właśnie taki cel jest po prostu nieskuteczne i dalej może on ubiegać się o unieważnienie tej umowy kredytowej - wyjaśnił prezes Stowarzyszenia Stop Bankowemu Bezprawiu.

TSUE pochylił się również nad kwestią sporną w umowach klientów z nieistniejącym już GE Money Bankiem. Chodziło o sposób przeliczania kursu waluty w tym banku, który ocenie sędziów był niewłaściwy. - To są dwie, można powiedzieć trochę techniczne rzeczy, ale z drugiej strony mają one znaczenie na sali sądowej, więc dobrze, że zostało to rozstrzygnięte przez Trybunał - mówił Szcześniak.

 Unijny trybunał nie rozstrzygnął natomiast, czy bank może domagać się od klienta wynagrodzenia za korzystanie z kapitału w przypadku unieważnienia umowy kredytowej. "Nie spodziewaliśmy się tego, bo pytanie (polskiego sądu - IAR) było skonstruowane raczej o obowiązki informacyjne, a nie o to czy takie roszczenie się należy. Mamy nadzieję, że to będzie rozstrzygnięte przez polski Sąd Najwyższy 11 maja" - powiedział prezes stowarzyszenia zrzeszającego między innymi frankowiczów. Sędziowie Trybunału orzekli, że do sądu krajowego, który stwierdził nieuczciwy charakter warunków umowy kredytowej, należy poinformowanie o tym konsumenta i o konsekwencjach prawnych, jakie może to pociągać.

Biznes INTERIA.PL na Twitterze. Dołącz do nas i czytaj informacje gospodarcze


Dowiedz się więcej na temat: frankowicze | kredyty we frankach

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »