Reklama

Wakacje 2022: Sezon zagadka. Dokąd wyjadą Polacy?

Z jednej strony hotelarze narzekają na brak rezerwacji, z drugiej właściciele apartamentów mówią o pełnym obłożeniu. Prognozy branży na sezon nie są spójne.

 Grupa Polsat Plus i Fundacja Polsat razem dla dzieci z Ukrainy

- Ceny rosną, dostępność miejsc spada. Pewne jest, że Polacy wyjadą, ale niekoniecznie zostaną w kraju, widzimy to po ruchu na przykład do Chorwacji, gdzie już w tej chwili mamy 50 proc. więcej rezerwacji niż w zeszłym roku - mówią eksperci platformy Noclegi.pl.

Wyjedzie 70 proc. Polaków?

Wysoka inflacja, szalejące kursy walut, wysokie ceny ropy - względem zeszłego roku wakacje w kraju zdrożały o 15-20 proc. w zależności od typu obiektu i regionu. Ceny rosną też za granicą.

Reklama

- Mimo to, jak wynika z danych zbieranych przez instytucje branżowe, aż 70 proc. Polaków deklaruje chęć wyjazdu wbrew niesprzyjającym warunkom - mówi Natalia Jaworska z Noclegi.pl. - Już teraz widzimy u nas wzrost rezerwacji na wakacje o 47 proc. względem analogicznego okresu w roku ubiegłym. Choć trzeba przyznać, że nie wszystkie typy obiektów korzystają z tego wzrostu. Hotele, do których nie wrócił w pełni ruch kongresowy, ani turyści zagraniczni, wciąż nie mogą wyjść z popandemicznego kryzysu - dodaje i podkreśla, że podobnie jak w latach ubiegłych najwięcej rezerwacji w platformie dokonano w apartamentach.

Trzeba jednak zauważyć, że udział apartamentów we wszystkich rezerwacjach jest nieco niższy niż rok temu, co może oznaczać, że mniej myślimy o przestrzeganiu dystansu społecznego i takiej organizacji wypoczynku, która pozwala przebywać wyłącznie we własnym gronie.

Gdańsk najdroższym miastem

Nie zmieniają się natomiast główne kierunki wybierane przez Polaków na wakacje w kraju. Tradycyjnie są to: Zakopane, Kołobrzeg, Gdańsk, Kraków, Władysławo. 

Z najwyższymi kosztami liczyć trzeba się w Gdańsku, gdzie średnia cena za noc za osobę przekroczyła już 100 złotych. Taniej jest w Zakopanem i Władysławowie, gdzie jeden nocleg kosztuje średnio 86 złotych.

Jeszcze więcej, bo powyżej 2300 złotych za grupę czteroosobową na 5 dni, zapłacimy w również popularnych - Sopocie i Jastrzębiej Górze.

Na ceny i dostępność miejsc wpływa też fakt, że pewna część obiektów nie planuje otwierać się na ten sezon, ponieważ korzystając z publicznego wsparcia oddali miejsca na zakwaterowanie dla uchodźców.

Ruch zagraniczny wraca do normy

- Coraz mniej obostrzeń na świecie i wysokie ceny w kraju sprawiły, że ruch zagraniczny wraca do normy. W tej chwili mamy wzrost w rezerwacjach do Chorwacji aż o 50 proc. Widać też zwiększone zainteresowanie Turcją po tym, gdy kraj ten zniósł obowiązek paszportowy - relacjonuje Jaworska.

Rośnie zainteresowanie Grecją, gdzie rząd znosi po kolei restrykcje, widać też wzrost rezerwacji w Bułgarii i na Węgrzech. Coraz mniejszym zainteresowaniem cieszy się Egipt, gdzie ceny wycieczek znacznie podrożały, bardziej niż na wypoczynek na Węgrzech i w Chorwacji, gdzie ceny wzrosły.

Z drugiej strony do wakacji w kraju przekonuje wciąż bon turystyczny.

- Wśród wszystkich rezerwacji krajowych, jakie otrzymaliśmy, te z bonem stanowią aż 60 proc. - mówi ekspert.

Noclegi.pl/PAP Mediaroom

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »