Reklama

Widmo ujemnych odsetek. Zapłacimy za nasze depozyty w bankach?

Bankowcom nie zależy na oszczędnościach Polaków. Dlatego zgłaszają pomysł, by wprowadzić ujemne oprocentowanie depozytów. Z badań ankietowych wynika jednak, że wówczas aż 74 procent klientów zabrałoby pieniądze z banków. Teraz do gry wszedł UOKiK, który w skierowanym do 23 banków wezwaniu przedstawił zastrzeżenia, żądając jednocześnie wyjaśnień, czy i jakie działania prowadzą poszczególne banki w tej sprawie.

Reklama

Przy stopach procentowych poniżej zera posiadacz depozytu dopłaca do przechowywania kapitału, a kredytobiorca oddaje bankowi mniej niż pożyczył. Takie dzieje się w Szwajcarii czy Danii. Podobny scenariusz zaczął być brany pod uwagę w Polsce, ale jego realizacja jest mało prawdopodobna.

Banki dławią się pieniędzmi

Reklama

Na koniec 2020 roku wartość depozytów w polskich bankach - zarówno klientów indywidualnych, jak i firm - zbliżyła się do 1,5 biliona złotych. Pula udzielonych kredytów była dużo mniejsza i wyniosła nieco ponad 1,1 biliona złotych. Problemem banków jest więc nadpłynność. Z ich punktu widzenia Polacy trzymają na kontach zbyt dużo pieniędzy.

Prezes mBanku Cezary Stypułkowski uważa, że w tej sytuacji należałoby zastanowić się nad wprowadzeniem jakiejś formy opłaty od depozytów. Tadeusz Białek, wiceprezes Związku Banków Polskich w Polsat News powiedział, że nie istnieją zapisy prawne, które byłyby przeszkodą dla ujemnego oprocentowania. Podkreśla jednak, że decyzję o "zaproponowaniu" klientom, by płacili za możliwość zdeponowania oszczędności każdy bank musiałby podjąć osobno.

Większość ekonomistów jest zdania, że żaden polski bank nie zdecyduje się na taki ruch. Zastosowanie ujemnego oprocentowania byłoby bowiem powodem masowego przenoszenia się klientów do innych banków. Bardzo zdecydowane stanowisko zajmuje też Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów, który dopłacanie przez oszczędzających do depozytów uznaje za niedopuszczalne.

UOKiK sprzeciwia się planom wprowadzenia przez banki ujemnego oprocentowania depozytów dla klientów indywidualnych - poinformował Urząd w środowym komunikacie.

UOKiK podał, że w skierowanym do 23 banków wezwaniu prezes Urzędu przedstawił zastrzeżenia, żądając jednocześnie wyjaśnień, czy i jakie działania prowadzą poszczególne banki w tej sprawie.

"UOKiK stoi na stanowisku, iż wprowadzanie ujemnego oprocentowania lokat byłoby zarówno bezpodstawne prawnie, jak i szkodliwe dla całego rynku finansowego i gospodarki, w szczególności ze względu na zmiany postaw konsumentów do oszczędzania. Warto zauważyć, iż w przeciwieństwie do klientów korporacyjnych, klienci indywidualni mogą stosunkowo łatwo przejść na obrót gotówkowy. Europejskie banki komercyjne zdają sobie z tego sprawę, dlatego nawet pomimo obowiązujących od lat w strefie euro ujemnych stóp procentowych, 99 proc. depozytów gospodarstw domowych ma nieujemne oprocentowanie" - napisano w komunikacie

Bunt klientów

Koronny argument jest jednak taki, że już teraz odsetki, jakie dostają klienci są symbolicznej i nie stanowią przeciwwagi dla inflacji. W dodatku banki uzyskują pożądane efekty finansowe podnosząc koszty prowadzenia bieżących rachunków.

Jak wynika z badania opinii publicznej przeprowadzonego przez UCE Research i Syno Poland, zastosowanie ujemnego oprocentowania skłoniłoby prawie 74 proc. Polaków do wycofania oszczędności z banków. Tak zachowałyby się przede wszystkim osoby zarabiające ponad 9 tysięcy złotych netto i z wyższym wykształceniem. Tylko 12,7 proc. badanych deklaruje, że nawet przy ujemnych odsetkach wciąż trzymałoby swój kapitał w bankach. 

Nie można wykluczyć, że banki rozważają jakieś ograniczone formy wprowadzania ujemnych stóp procentowych. Mogłyby być brane pod uwagę tylko depozyty przedsiębiorstw, albo jedynie depozyty terminowe i konta oszczędnościowe. W niemieckich bankach ujemnym oprocentowaniem objęta jest wyłącznie "nadwyżkowa" część depozytów klienta - taka, która przekracza określony poziom. Można sobie wyobrazić, że w Polsce taką granicą byłaby równowartość 100 tysięcy euro, czyli kwota, objęta ustawową ochroną Bankowego Funduszu Gwarancyjnego.

Światowe wzorce

Oprocentowanie produktów bankowych zależy od decyzji wyznaczonego do tego organu. W Polsce jest nim - działająca w strukturach NBP - Rada Polityki Pieniężnej, która w czasie pandemii główną stopę procentową (referencyjną) obniżyła do poziomu 0,10 proc.

Adam Glapiński, prezes Narodowego Banku Polskiego dopuszcza możliwość sprowadzenia stóp poniżej zera, ale nie widzi powodu, dla którego banki komercyjne miałyby stosować ujemne oprocentowanie. Jego zdaniem, mają one inne możliwości szukanie dodatkowych źródeł przychodu - mogą na przykład wprowadzać opłaty za usługi, które jeszcze są darmowe.

Stopy procentowe poniżej zera mamy w tej chwili w Szwajcarii (stopa referencyjna -0,75 proc.), Danii (-0,65 proc.), Szwecji (-0,25 proc.) i Japonii (-0,10 proc.). Pierwszym krajem w historii, który wprowadził ujemną stopę procentową (depozytową), była Szwecja. W 2009 roku Riksbank (bank centralny) zauważył, że banki komercyjne wolały utrzymywać pieniądze na niskooprocentowanych rachunkach niż udzielać kredytów. Zostały więc zmuszone do płacenia za możliwość posiadania depozytów w banku centralnym, co miało je zachęcić do bardziej intensywnego pożyczania pieniędzy sektorowi prywatnemu.

Duński kredyt

Pierwszym krajem, który wprowadził ujemną stopę referencyjną była Dania. W 2012 roku została ona obniżona do -0,6 proc. Celem banku centralnego była obrona kursu korony wobec euro. Operacja powiodła się, bo cudzoziemcy zostali zniechęceni do inwestowania w walutę Duńczyków.

Nie czekaj do ostatniej chwili, pobierz za darmo program PIT 2020 lub rozlicz się online już teraz!

Dziś w Danii Jyske Bank proponuje nawet 10-letni kredyt hipoteczny ze stałym ujemnym oprocentowaniem w wysokości -0,5 proc. dla kwot powyżej 200 tysięcy koron. Kredytobiorca musi jednak uiszczać opłaty za ubezpieczenia i prowizje, co daje zysk bankowi. Co więcej, nawet jeśli bank przy udzielaniu kredytu jest na minusie, to nie wypłaca odsetek, tylko pomniejsza o nie wartość zadłużenia. Korzyść klienta polega na tym, że skraca sobie czas spłaty lub zmniejsza kolejne raty.

Jacek Brzeski


Dowiedz się więcej na temat: bank | lokaty | ujemne odsetki | oprocentowanie lokat

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »