Reklama

Wysokie ceny żywności zachęcają do kradzieży w sklepach. Teraz również PiS "wesprze" złodziei, mocno podnosząc próg kradzieży

Z inicjatywy Prawa i Sprawiedliwości już wkrótce kradzież towaru nawet za 799 zł nie będzie przestępstwem, a jedynie wykroczeniem. Plany podniesienia progu kradzieży z obecnych 500 do 800 zł mocno krytykuje branża handlowa - poinformował portal wiadomoscihandlowe.pl. W opinii Macieja Ptaszyńskiego, wiceprezesa i dyrektora generalnego Polskiej Izby Handlu, podniesienie progu jest "absolutnie niedopuszczalne".

Grupa Polsat Plus i Fundacja Polsat razem dla dzieci z Ukrainy

"Już wielokrotnie jako organizacja branżowa mówiliśmy, że podnoszenie tego progu uderza w uczciwych przedsiębiorców. 800 zł to poważna kwota, jeżeli chodzi o zakupy w punkcie detalicznym. W ogóle w naszej ocenie konstrukcja czynów przepołowionych w przypadku kradzieży naraża uczciwych przedsiębiorców na ryzyko notorycznych kradzieży oraz budzi wątpliwości co do właściwego interpretowania konstytucyjnej zasady ochrony własności" - podkreśla w komentarzu przesłanym portalowi wiadomoscihandlowe.pl Ptaszyński.

Reklama

I dodaje: "Już obecna kwota 500 zł jest uznawana przez branżę za rażąco zbyt wysoką. Zmiana na 800 zł jest przyzwoleniem i zachętą do dokonywania kradzieży w sklepach".

Rejestr sprawców kradzieży to za mało

Przedstawiciel PIH podkreśla, że branża handlowa ma świadomość, iż wprowadzony został rejestr sprawców kradzieży, ale ocenia, że to za mało. - Kategorycznie sprzeciwiamy się wprowadzeniu takiej zmiany, ponieważ sam rejestr wszystkiego nie rozwiąże. Nie ma żadnego uzasadnienia, aby w ten sposób relatywizować kradzież. Jako najszersza reprezentacja handlu detalicznego w Polsce z całą stanowczością sprzeciwiamy się takim zmianom w kodeksie wykroczeń - zaznacza Maciej Ptaszyński.

Obóz władzy, uzasadniając zamiar podniesienie progu z 500 do 800 zł wskazuje za przyczynę inflację. W związku z szybkim wzrostem cen produktów, złodziejom łatwiej niż w minionych latach jest przekroczyć próg, po którym zabroniony czyn staje się przestępstwem. Granica na poziomie 500 zł była ustalona cztery lata temu i od tamtej pory pozostawała niezmieniona.

Granica między wykroczeniem i przestępstwem jest istotna, ponieważ za to pierwsze grozi 30 dni aresztu, a za to drugie - nawet pięć lat pozbawienia wolności. Władze chcą podnieść próg m.in. po to, by odrobinę "odetkać" sądy. Nie zmienia to faktu, że właścicielom sklepów nie podobają się plany, które zmaterializowały się w postaci poprawki do rządowego projektu nowelizacji Kodeksu karnego, zgłoszonej przez posła PiS Bartłomieja Dorywalskiego. Do głosowania nad poprawką dojdzie prawdopodobnie podczas posiedzenia Sejmu zaplanowanego na 22-23 czerwca.

Wiceminister sprawiedliwości Michał Woś komentując sprawę w Radiu Plus stwierdził, że "inflacja wchodzi wszędzie". Dodał jednak, że zmiana byłaby "roztropna przede wszystkim z perspektywy umniejszenia biurokracji". - Z drugiej strony, czy istotne jest to, czy złodziej pójdzie siedzieć z Kodeksu wykroczeń, czy z Kodeksu karnego? Pewnie lepiej z Kodeksu wykroczeń, ale więzienie to więzienie - ocenił.

Przypomniał też, że dziś karanie za kradzież mienia będącą jedynie wykroczeniem odbywa się "w szybkim postępowaniu, gdzie na notatkę policyjną kieruje się sprawę do sądu". Natomiast po przekroczeniu progu 500 zł, a już niebawem 800 zł, "prowadzone jest dochodzenie w procesie karnym w bardzo sformalizowanej procedurze".

Kradzieże w sklepach - pandemia i inflacja

Kradzieże w sklepach to spory problem. Jak wynika z danych Komendy Głównej Policji, w 2021 roku stwierdzono 24 995 przestępstw kradzieży w sklepach. To więcej niż w 2020 roku, kiedy było ich 20 103. W ubiegłym roku nastąpił też wzrost względem 2019 roku. Wówczas takich zdarzeń odnotowano 17 386.

- Dane są niepokojące, ale też nie aż tak zaskakujące. Najprostszym wyjaśnieniem tendencji wzrostowej przestępstw kradzieży jest powrót złodziei sklepowych do aktywności. Nadrabiają zaległości z okresów twardych lockdownów, kiedy mieli ograniczoną przestrzeń do działania. Było to do przewidzenia i prawdopodobnie obrazuje determinację środowiska, które w ten sposób zarobkuje - komentował w lutym br. Łukasz Grzesik, ekspert ds. zapobiegania kradzieżom sklepowym.

Co więcej, Grzegorz Wojtasik, wiceprezes zarządu Impel Facility Services, podkreśla, że dane są niepokojące, ponieważ oznaczają one realny wzrost przestępczości. W związku z obostrzeniami pandemicznymi klienci przez wiele miesięcy wchodzili do sklepów z zasłoniętą twarzą.

Taka sytuacja wymaga od pracowników ochrony dodatkowej czujności, aby móc zidentyfikować potencjalne zagrożenie i skutecznie działać. Ekspert zaznacza też, że spora część pracowników ochrony ma dodatkowe obowiązki, polegające m.in. na sprawdzaniu, czy klienci stosują maseczki.

- Nie można też ignorować innych skutków pandemii i inflacji. One sprawiły, że część budżetów gospodarstw domowych wyraźnie ucierpiała. W efekcie rosnąca presja na zaspokojenie podstawowych potrzeb może być kolejnym powodem wzrostu kradzieży - dodaje Łukasz Grzesik.

Z policyjnych statystyk wynika, że w 2021 roku najwięcej przestępstw kradzieży w sklepach stwierdzono w województwie mazowieckim - 4807. Dalej w zestawieniu odnotowano dolnośląskie - 4102, śląskie - 3178, pomorskie - 1797 i kujawsko-pomorskie - 1691. Z kolei najmniej takich zdarzeń odnotowano w podlaskim - 330, świętokrzyskim - 411 i opolskim - 426.

Ponadto w piętnastu województwach liczba przestępstw kradzieży w 2021 roku była większa niż w 2019 roku. Wyjątkiem jest podlaskie, gdzie w ubiegłym roku odnotowano spadek względem zarówno 2020 roku (417), jak i 2019 roku (489).

Z policyjnych danych wynika, że w 2021 roku stwierdzono 186 312 wykroczeń kradzieży w sklepach. Rok wcześniej odnotowano ich 175 597. Patrząc na dane bardziej szczegółowe, widać, że do takich zdarzeń dochodziło głównie w sklepach wielkopowierzchniowych. W 2020 roku odnotowano ich tam 144 390, a w 2021 roku - 150 654.

Choć danych za 2022 r. z oczywistych przyczyn jeszcze nie mamy, to można domniemywać, że niespotykane w Polsce od ponad 20 lat, wyższe z miesiąca na miesiąc odczyty inflacji, skłaniają kolejnych Polaków i Polki - wpadających w tarapaty finansowe - do prób kradzieży. Podniesienie progu, poniżej którego kradzież nie będzie przestępstwem, a jedynie wykroczeniem, może rozzuchwalić kolejne osoby do takich działań. Warto też pamiętać, że złodzieje wykorzystują fakt, że sklepy cierpią na niedobór pracowników, dzięki czemu szanse na skuteczne "podprowadzenie" towaru rosną.

(śródtytuły od redakcji)

BIZNES INTERIA na Facebooku i jesteś na bieżąco z najnowszymi wydarzeniami

Zobacz również:

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »