Reklama

Zaostrzone prawo alimentacyjne nie pomaga

Od tego roku zaczęły obowiązywać kolejne przepisy wymierzone w dłużników alimentacyjnych. Czy okażą się skuteczniejsze niż te wprowadzone w 2017 r. - pytają eksperci BIG InfoMonitor zaniepokojeni wzrostem liczby alimentacyjnych dłużników.

Zaostrzenie przepisów kodeksu karnego dla dłużników alimentacyjnych, w opinii większości osób, które z nich skorzystały, nie dało pożądanych efektów. Za pomocne uznała je jedynie co dwudziesta osoba - wynika z badania BIG InfoMonitor.

Liczba dłużników alimentacyjnych widniejących w BIG InfoMonitor wzrosła w minionym roku o ponad 34 tys. do 306 tys. Ich zaległość zwiększyła się o prawie 654 mln zł do 11,8 mld zł. Średnio na jednego dłużnika alimentacyjnego, przypada już 38,6 tys. zł niezapłaconych alimentów. Niektórzy nie płacą od lat, nie tylko za alimenty.

Reklama

Od tego roku etapami wchodzą w życie rozwiązania zawarte w Ustawie o zmianie niektórych ustaw w celu poprawy skuteczności egzekucji świadczeń alimentacyjnych. Zmieni się sporo. Od stycznia organizatorzy prac publicznych mają obowiązek w pierwszej kolejności zatrudniać dłużników alimentacyjnych, a urzędy pracy aktywizować bezrobotnych alimenciarzy - przypominają eksperci BIG InfoMonitor.

Warto dodać, że nietykalna dla komornika przestaje być wypłacana pracownikowi dieta, wolna od egzekucji jest teraz jej połowa. Komornik będzie też mógł bardziej karać pracodawców za utrudnienia w egzekucji, np. brak odpowiedzi na temat dłużnika, nieprzekazanie zajętego wynagrodzenia czy potrącenie zbyt niskiej kwoty może oznaczać do 5 tys. zł grzywny.

To nie koniec zmian. Od połowy roku dłużnik alimentacyjny będzie zobowiązany do zarejestrowania się jako bezrobotny albo jako poszukujący pracy.

Zmieni się też dostępność do pieniędzy z Funduszu Alimentacyjnego. Dla świadczeń wypłacanych od października limit dochodów netto będzie wynosić 800 zł. Obecnie o świadczenia z Funduszu mogą się starać osoby, które mają w gospodarstwie domowym nie więcej niż 725 zł dochodu netto na osobę. Stawka ta obowiązuje od 2008 r.

Z kolei od grudnia 2019 r. komornik będzie szybciej pozyskiwał dane z ZUS o dłużniku alimentacyjnym. Będą one przekazywane drogą elektroniczną, a nie papierową jak dotychczas. Pozwoli to na natychmiastowe podjęcie przez komornika działań wobec dłużnika alimentacyjnego, w przypadku każdorazowego podjęcia przez niego legalnej pracy zarobkowej. Komornicy będą też powiadamiać ZUS, co najmniej raz na pół roku, o prowadzonych egzekucjach na dłużnikach alimentacyjnych.

- Najwyższy przyrost liczby dłużników alimentacyjnych, według danych Rejestru Dłużników BIG InfoMonitor, miał miejsce w lutym, kiedy to do bazy trafiło 3 984 nowych osób. W sumie w ciągu roku przybyło 34 137 niepłacących alimentów. I na koniec 2018 r. było to 306 348 osób - zaznacza Halina Kochalska z BIG InfoMonitor.

Z danych z końca grudnia 2018 r., zgromadzonych w Rejestrze Dłużników BIG InfoMonitor wynika, że alimentów nie płaci 306 348 osób, a ich łączna zaległość przekracza 11,8 mld zł. Dane te przekazywane są przez jednostki samorządu terytorialnego z całej Polski.

Dominującymi województwami pod względem liczby osób niepłacących alimentów nadal są: śląskie (38 220 osób), mazowieckie (33 016 osób) oraz dolnośląskie (30 776 osób). W tych województwach są też najwyższe kwoty zaległości przekraczające miliard złotych. Do grupy "miliarderów" zbliża się także woj. wielkopolskie i kujawsko-pomorskie. W najmniejszym stopniu ten problem dotyka Opolszczyznę i Podlasie. Najwyższa średnia zaległość na osobę występuje na Lubelszczyźnie i w województwie świętokrzyskim. Wyższą średnią niż w kraju ma 11 województw.

Mowa tu między innymi o rekordzistach, czyli osobach z najwyższymi wartościami zadłużenia alimentacyjnego, którą zgromadzili nie płacąc na dzieci od wielu lat. I tak np. pan z Mazowsza zalega dziecku lub dzieciom 669 tys. zł, a jego dług zaczął narastać od 2008 r. Poza tym, że został wpisany do rejestru przez gminę, która wypłaca za niego świadczenia alimentacyjne z Funduszu, ma też długi względem firm windykacyjnych. Trzeci na liście, mieszkaniec Wielkopolski, z długiem za alimenty na 512 tys. zł niespłacane od 14 lat, nie płaci też telekomom i sądom oraz również bankom. Kolejny rekordzista, swój dług wart prawie 507 tys. zł, zbiera od 11 lat, poza tym nie spłacił też zobowiązań względem firmy pożyczkowej i firm windykacyjnych.

Pobierz darmowy program do rozliczeń PIT 2018

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »