Reklama

Zmiany w akcyzie: 400 mln zł z uszczelnienia systemu

- Chcemy, aby nowa propozycja podatku akcyzowego dla samochodów była jasna, precyzyjna i sprawiedliwa, żeby nie otwierała furtek do unikania podatków - mówi Interii Wiesław Jasiński, wiceminister finansów.

Reklama

- Zależy nam, by każdy kto decyduje się na sprowadzenie samochodu z zagranicy, jeszcze przed jego zakupem, dokładnie wiedział ile będzie wynosiła akcyza - dodaje.

Zmiany mogą wejść w życie już w 2017 r. a z uszczelnienie systemu powinno przynieść 400 mln zł wpływów rocznie do budżetu państwa.

W opinii polityków zmiany w systemie podatku akcyzowego od samochodów są konieczne, bo obecny system jej naliczania generuje patologie na rynku i prowadzi do tego, że część właścicieli pojazdów unika opodatkowania. Straty z tego tytułu mogą sięgać nawet 400 mln zł rocznie. Jest zatem o co walczyć, by obecnie funkcjonujące mechanizmy naliczania akcyzy zmodyfikować.

- Z naszych obliczeń wynika, że największe nieprawidłowości w deklarowaniu wartości samochodów i co za tym idzie uszczuplenia podatkowe miały miejsce w przypadku pojazdów o pojemności powyżej 2 litrów - tłumaczy Jasiński. Minister w jednej z wcześniejszych wypowiedzi stwierdził, że w przypadku tych samochodów średnio akcyza płacona wynosi ok 50 proc. należnej (za PAP).

- W proponowanych zmianach nie chodzi o to, aby ściągnąć wyższy podatek, ale aby ucywilizować tę kwestię. Obecny system po prostu wymaga zmiany - konstatuje Jasiński.

Problem polega na tym, że według obecnych zasad wysokość akcyzy w dużym stopniu zależy od uznaniowości urzędnika. To zaś sprawia, że cały system staje się nieefektywny i mało przejrzysty. Wysokość opłaty zależy od wartości samochodu, co powoduje czasem, że właściciel próbuje tę wartość zaniżać. - Oczywiście nie robią tego wszyscy, ale przez takie próby oszukiwania urzędników, bardzo nieufnie podchodzą oni do większości deklarowanych wartości.

Tracą na tym w zasadzie wszyscy, także uczciwi podatnicy, którzy sprowadzając samochód nie mają jasności co do wysokości podatku - tłumaczy potrzebę zmiany zasad Jasiński.

Uszczelnienie systemu i nowy zasady

Według nowych zasad wysokość akcyzy oparta zostałaby na jasnych i niepodważalnych wskaźnikach, tj.: pojemność silnika oraz norma emisji spalin. Dodatkowo byłaby ona powiązana z wiekiem pojazdu, co miałby regulować tzw. współczynnik deprecjacji. Krótko mówiąc jeżeli dwa samochody mają taką samą pojemność silnika oraz normę emisji spalin, to mniejszą akcyzę - według zapowiedzi resortu finansów - zapłaci właściciel starszego samochodu. Nowy mechanizm miałby zatem być dostosowany do możliwości podatników.

- To dobry pomysł, ponieważ wprowadzenie twardych czynników, na podstawie których naliczana będzie akcyzy jest lepsze niż dzisiejsza uznaniowość. Oparcie akcyzy na wartości pojazdu generuje spory w urzędach celnych. Uzależnienie wysokości akcyzy od normy euro i pojemności jest dobrym rozwiązaniem, bo eliminuje miejsce do nadużyć - podkreśla Jakub Faryś, prezes Polskiego Związku Przemysłu Motoryzacyjnego.

- W trakcie prac analizowane są różne propozycje tabel, które miałyby obowiązywać w nowym systemie. W zależności od tego kto je wysyła większą akcyzą raz są objęte nowsze innym razem starsze samochody. Wszystkie tabele, które dotychczas pojawiały się nie są absolutnie ostateczne - mówi Interii Jasiński.

Jak tłumaczy wiceminister finansów przedstawiony senatorom dokument (w związku z posiedzeniem połączonych Komisji Senackich z 15 listopada - przyp. red.), jest materiałem poglądowym mającym na celu pokazanie proponowanego mechanizmu obliczania wysokości akcyzy na pojazdy z wykorzystaniem wskaźnika deprecjacji. Podane stawki są tylko przykładowe.

Statystyczny Polak zapłaci mniej?

- Naszą intencją, przedstawianą również wcześniej, jest wypracowanie rozwiązania, które pozwoli utrzymać lub nawet obniżyć poziom opłat na najpopularniejsze samochody przy równoczesnym wyeliminowaniu nadużyć oraz podniesieniu bezpieczeństwa i uzyskaniu korzyści ekologicznych. W przypadku małego samochodu - o pojemności do 1,6 litra i nie starszego niż 10 lat, wartości te będą bardzo zbliżone do obecnych. W niektórych przypadkach te stawki mogą być nawet nieco niższe - ocenia Jasiński.

- Zasadniczo resort finansów chce wdrożyć system, które jest obecny w wielu krajach unijnych, oparty na zasadzie: im mniej trujesz, tym mniej płacisz. Polega to na tym, że małe silniki będą skutkować obowiązkiem zapłaty niskiej akcyzy. Z drugiej strony, duże silniki i samochody kilkunastoletnie będą obarczone większą stawką akcyzy - tłumaczy Faryś.

Jest to w opinii prezesa PZPM rozsądne. W tym kierunku idzie Europa i chociaż funkcjonują różne systemy podatkowe, to jednak oparte są one na dwóch czynnikach, które MF także wybrało.

Bartosz Bednarz

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »