Reklama

Branża automotive nie panikuje

Dystrybutorzy i producenci części samochodowych mówią póki co o spowolnieniu, nie o kryzysie, mimo że wyzwań na rynku nie brakuje. Obawy rodzi hamowanie gospodarek, recesja w Niemczech, brexit. Mimo to firmy zatrudniają, a spora ich część notuje wzrost przychodów. Widać jednak stopniowy spadek optymizmu.

Sytuacja w przemyśle motoryzacyjnym nie jest łatwa. Wiele czynników takich jak wojny handlowe, niestabilność polityczna, konieczność dostosowania branży do wymagań środowiskowych, potrzeba dużych inwestycji związanych choćby z rozwojem elektromobilności wpływa na spowolnienie dynamiki wzrostu producentów.

Reklama

Do tego dochodzi wzrost kosztów pracowniczych i ogólnych kosztów produkcji, związanych choćby z rosnącymi cenami energii. W przypadku producentów części motoryzacyjnych udział energii elektrycznej w kosztach jest znaczny. W efekcie wszystkich tych czynników zmniejsza się konkurencyjność produktów wytwarzanych przez krajowe firmy.

Załamania na rynku póki co nie widać. Po dziewięciu miesiącach zeszłego roku jedynie co piąty warsztat ankietowany przez Stowarzyszenie Dystrybutorów i Producentów Części Motoryzacyjnych (SDCM) oraz Frost&Sullivan wskazywał na spadek przychodów rok do roku. Natomiast blisko połowa odnotowała wzrost, przy czym w przypadku 18 proc. przychody zwiększyły się o ponad 10 proc.

Nieco ponad połowa badanych deklaruje, że poszukuje pracowników do warsztatu, a 67 proc. podniosło w ciągu trzech kwartałów minionego roku ceny swoich usług. - W czasach kryzysu raczej nie myśli się o szukaniu nowych rąk do pracy, ani o podnoszeniu cen swoich usług - mówi Alfred Franke, prezes SDPC, przekonując, że jesteśmy świadkami tylko spowolnienia. Według prezesa uzasadniona wydaje się podwyżka cen - rosną przecież koszty pracownicze, a na warsztaty nakładane są kolejne obowiązki.

Dobrze jak na razie mają się też dystrybutorzy części motoryzacyjnych. Aż 96 proc. badanych firm odnotowało wzrost obrotów od stycznia do końca września 2019 r., a 69 proc. zwiększyło w tym czasie zatrudnienie. Tu jednak pojawia się pytanie o przyszłość - 12 proc. badanych spodziewało się słabszego czwartego kwartału. Franke podkreśla, że rosnąca sprzedaż dystrybutorów wynika ze wzrostu eksportu. Okazuje się, że skutecznie zawalczyli oni o swoją pozycję na rynkach zagranicznych.

Jak natomiast przedstawia się sytuacja producentów części do aut? Otóż przychody tej grupy wzrosły w 40 proc. przypadków. Niestety, taki sam odsetek zanotował spadki sprzedaży. Niepokój budzą zapowiedzi - 47 proc. badanych prognozowało spadek sprzedaży w czwartym kwartale w porównaniu z kwartałem trzecim. Wzrostu oczekiwało już tylko 20 proc.

Ciekawy jest wpływ brexitu na nastroje w branży. Na rynki Wielkiej Brytanii trafiają wyroby aż 57 proc. producentów, którzy brali udział w badaniu. Najgorszym scenariuszem byłby "twardy" brexit.

- Po osiągnięciu porozumienia w sprawie brexitu związane z nim zaniepokojenie nieco opadło. Wypracowana umowa pomoże rozstać się stronom w kontrolowanych warunkach. Wcześniej nikt nie był w stanie przewidzieć skali problemów i komplikacji, jakie mogą się w związku z tym pojawić - mówi Anna Dustkiewicz, konsultant Frost & Sullivan. - Jest wysoce prawdopodobne, że nic zaskakującego w tej sprawie już się nie wydarzy, a Europa i Wielka Brytania będą po brexicie efektywnie współpracować. Leży to w interesie obu stron - dodaje.

Spadek optymizmu krajowych przedstawicieli branży automotive jest coraz bardziej odczuwalny. Prezes SDCM podkreśla jednak, że obecne spowolnienie należy złożyć raczej na karb cykliczności koniunktury gospodarczej. Jego zdaniem jest za wcześnie, by mówić o kryzysie.

Tymczasem badanie rynku przeprowadzone przez Europejskie Stowarzyszenie Producentów Części Motoryzacyjnych było bardziej rozczarowujące. Jedynie 13 proc. z ankietowanych optymistycznie patrzyła w przyszłość. Większość spodziewała się spowolnienia gospodarczego. Tymczasem rok wcześniej aż 55 proc. respondentów wskazywało, że gospodarka ma przed sobą dobre perspektywy, a jedynie 11 proc. pozostawało pesymistami.

Aż jedna trzecia europejskich firm z sektora zapowiadała spadek zysków w 2020 roku. Przy czym mając na uwadze gorsze czasy podejmują one działania, by zmniejszyć siłę rynkowego spowolnienia. Optymalizują produkcję, ograniczają koszty, decydują się na cięcia w budżetach.

Na pewno nie da się w obecnej sytuacji odwrócić od inwestycji. - Branża motoryzacyjna nie może stracić z pola widzenia przyszłych trendów, do których również musi się zaadaptować i wyjść im naprzeciw, by utrzymać silną pozycję europejskiej motoryzacji na świecie. Zaprzestanie inwestycji czy też ograniczenie programów badawczych pod pretekstem chwilowego spowolnienia może dla danej firmy okazać się w ogólnym rozrachunku znacznie gorsze od skutków kryzysu, których chciałaby uniknąć - podkreśla Alfred Franke.

Monika Borkowska

Dowiedz się więcej na temat: brexit | motoryzacja

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »