Reklama

Japoński wymiar Europy

Czy marcowe wydarzenia w Japonii mają wpływ na polskie firmy? Czy wybuch w Fukushimie wpłynie na polski rynek zaopatrzenia? Zdaniem ekonomistów, obroty handlowe między naszymi krajami są zbyt małe, by te wydarzenia wpłynęły bezpośrednio na całą polską gospodarkę. Jednak w szerszym ujęciu - całego rynku unijnego - katastrofa w Japonii może być bardziej odczuwalna.

Skutki wydarzeń w Azji odcisnęły już swoje piętno na zachodnioeuropejskich rynkach. Kłopoty ma sektor motoryzacyjny i elektroniczny - eksport gotowych aut i komponentów będzie systematycznie się pogarszał w najbliższych miesiącach. Luki w łańcuchach dostaw do Europy znajdują już realne przełożenie na dostępność japońskich produktów na Starym Kontynencie. Gotowe japońskie wyroby to jednak nie wszystko - sporym wyzwaniem dla światowej gospodarki będzie teraz ustabilizowanie rynku zaopatrzenia z innych azjatyckich krajów. Od wielu lat cały świat robi zakupy w Azji. Chińskie surowce, podzespoły i komponenty płyną szeroką rzeką na inne kontynenty. Przedsiębiorstwa, które nie zdywersyfikowały wcześniej swoich dostaw, mogą realnie odczuć wydarzenia w Japonii.

Obawy Niemców

Reklama

W marcu 2011 zespół doradczy w zakresie zakupów firmy Kloepfel Consulting przeprowadził sondę na temat Sourcingu w Azji "Czy japońska chmura atomowa na obszarze Azji zagraża jej bezpieczeństwu w odniesieniu do rozpatrywania Azji jako regionu zaopatrzenia?" wśród niemieckich przedsiębiorców zaopatrujących się na rynkach azjatyckich. Prawie połowa respondentów wyraziła obawę, że japońska chmura atomowa może zanieczyścić pochodzące z Azji towary i surowce. Duże obawy wyraża 8 procent ankietowanych, 25 proc. nie podziela jednakże tych obaw. Jedna czwarta uczestników ankiety nie potrafi przewidzieć, czy japońska chmura atomowa mogłaby zanieczyścić sprowadzane z Azji towary i surowce.

- Głównym narzędziem zarządzania ryzykiem dla działu zakupów jest dywersyfikacja miejsca zaopatrzenia w towary. Ostatnie wydarzenia w Japonii szczególnie dotkliwie mogą odczuć te firmy, które swój biznes opierały tylko na dostawach z Azji - tłumaczy Marc Kloepfel, prezes Kloepfel Consulting, firmy doradczej specjalizującej się w optymalizacji kosztów zakupów.

Z jednej strony ich działalności może zagrozić zanieczyszczenie surowców azjatyckich, z drugiej zaś równie ryzykowna jest dla nich zmiana regionu zaopatrzenia. Blisko dwie trzecie ankietowanych niemieckich firm deklaruje zmianę źródła zaopatrzenia jako ryzykowną. Jedynie 6 procent respondentów mogłoby zmienić region zaopatrzenia bez ryzyka, a z kolei 16 procent może już dziś przewidzieć, że zmiana w tym zakresie nie będzie konieczna.

Ankietowani Niemcy nowych rynków zaopatrzenia szukaliby głównie w Europie Zachodniej i Wschodniej.

Zagrożone surowce

Przedsiębiorcy zza Odry wskazują również kluczowe surowce, których cena może pójść ostro w górę. To przede wszystkim stal i metale notowane na giełdzie LME, takie jak miedź, ołów, cynk, aluminium i nikiel. Istnieje również prawdopodobieństwo podwyżki cen azjatyckich surowców chemicznych, tworzyw sztucznych oraz surowców rolnych. Jedynie 6 procent badanych jest przekonana, że ceny na pewno nie wzrosną.

Tyle przedsiębiorcy niemieccy. Jak wygląda sytuacja w Polsce? Przede wszystkim firm prowadzących interesy bezpośrednio z Japonią nie jest wiele. Eksport do Japonii nie wygląda imponująco, w pierwszych trzech kwartałach 2010 r. polskie firmy sprzedały tam towary za niecały miliard zł (0,3 proc. całego rodzimego eksportu). Znacznie większe obroty są jednak realizowane z Chinami. - Dostrzegamy wyraźny wzrost wzajemnego zainteresowania między polskim a chińskim biznesem a co za tym idzie intensyfikacji wymiany towarów i usług. Ten proces będzie postępował dość dynamicznie bo ten obszar Europy budzi coraz większe zainteresowanie Chińczyków. Nie jesteśmy dla Chin partnerem strategicznym ani oni dla nas, więc wpływ wydarzeń w Azji nie jest tak kluczowy dla naszych dostawców w skali makro jak ma to miejsce na przykład w przypadku Niemców, ale z pozycji poszczególnych szefów działów zakupów jest to oczywiście istotne - tłumaczy Łukasz Sokołowski, country manager Kloepfel Consulting na Polskę. - Minimalizacja ryzyka związanego z nieoczekiwanym wydarzeniem jak choćby takim, jakie miało miejsce w Japonii, powinno spędzać sen z powiek każdemu szefowi zakupów i inspirować go do działań dywersyfikujących ryzyko niemal bez przerwy.

(PMG)

Inflacja, bezrobocie, PKB - zobacz dane z Polski i ze świata w Biznes INTERIA.PL

Dowiedz się więcej na temat: europ | polskie firmy | japoński | Polskie | polski rynek | wymiary

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »