Tak, podpisuję każdy wyrób moim nazwiskiem, a w ulotkach, folderach reklamowych i spotach telewizyjnych daję mu moją twarz - przyznaje Piotr Kler - właściciel, prezes zarządu meblarskiej spółki Kler SA z Dobrodzienia.
On sam nie lubi się afiszować, jednak dał się przekonać współpracownikom, którzy podczas jednej z burz mózgów szukali sposobu na nową kampanię reklamową i stwierdzili, że przekaz trzeba spersonalizować. A mogli pójść utartymi szlakami i eksponować np. to, że meble Klera stoją w gabinetach kilku prezydentów różnych krajów, zaś niedawno zestaw do pokoju z kinem domowym zamówili u nich państwo Putinowie z Moskwy.
Prawdą z reklamy Klera jest to, że właściciel od początku do końca czuwa nad każdym nowo opracowywanym modelem, zarówno w fazie projektu, jak i produkcji. I że wszystkie modele mebli, które oferuje firma, urzeczywistniają jego własne koncepcje. A w przeciwieństwie do wielu menedżerów z innych fabryk, doskonale zna tajniki procesu technologicznego.
Jego specjaliści od marketingu, nad którymi czuwa Rafał Desczyk, dyrektor marketingu i członek zarządu firmy, a prywatnie - zięć właściciela, już odbiera pozytywne sygnały z rynku. Patrząc w oblicze wysportowanego właściciela spółki - który notabene czynnie uprawia 30 dyscyplin sportu, m.in. biega, również w maratonie, pływa, surfuje, dlatego że, jak sam mówi, umacnia go to fizycznie i duchowo - klienci ufają, że wydając niemałe przecież pieniądze, nie będą się czuli zawiedzeni. Ta sama koncepcja przekazu reklamowego skutkuje również za granicą.
Z przeprowadzonej wcześniej przez sopocką Pracownię Badań Społecznych ankiety wynika, że markę Kler rozpoznawało 16 proc. pytanych. W grupie docelowej - klientów średniozamożnych, za jakich w firmie Kler uważa się rodziny, w których miesięczny dochód na osobę wynosi co najmniej 1 tys. zł - ta znajomość brandu była znacznie wyższa i wynosiła 69 proc. (lepszy wynik uzyskały tylko IKEA i Swarzędz).
I to z myślą o nich właśnie Piotr Kler pojawia się w reklamach swoich produktów.
Skąd ten stolarz i biznesmen czerpał wiedzę oraz zawodową pasję?
- W sobotę - miałem wówczas 13 lat - ukończyłem szkołę podstawową, a już w poniedziałek (pamiętam, że słońce tak pięknie świeciło...) rozpocząłem naukę zawodu - wspomina.
- Wszystko, co zostało napisane w podręczniku, jest spóźnione, a ja chcę być w czołówce - stwierdza.
Lecz design made in Piotr Kler i tak stale spotyka się na rynku, skopiowany w różnych kombinacjach. Meblarze z Dobrodzienia wystawili np. zestaw foteli na ostatnich targach w Mediolanie. Trzy miesiące później, podczas targów w Hongkongu, ich kopie oferowało już dwóch miejscowych producentów.
Sposoby rozwiązywania kolejnych problemów podpowiada Piotrowi Klerowi wieloletnia praktyka. Kiedy stwierdził, że pośrednicy podbijają ceny wyrobów, sam zaczął otwierać salony. Obecnie ma 35 własnych i blisko setkę sklepów franczyzowych na trzech kontynentach. Tymczasem wielu czołowych producentów mebli w kraju nadal uważa, że budowa sieci sprzedaży jest złą koncepcją.
Dobry pomysł rzadko przychodzi mu do głowy, gdy siada za biurkiem. Czasami idea olśni go w nocy, kiedy indziej - gdy biega, co robi codziennie. No i zawsze może liczyć na wsparcie swojego zespołu.
- Szef jest typem autokraty - stwierdza Tadeusz Respondek, wiceprezes firmy. - Ma wizję i dąży do jej realizacji, ale jednocześnie słucha pracowników, a ma na to specyficzny sposób, stawiając prowokacyjne pytania.
Postać Piotra Klera jest w branży znana z jeszcze innego powodu.
Dowód?
Cztery działające w okolicy zakłady zatrudniają po ponad sto osób każdy; oprócz tego działa tu kilkadziesiąt drobnych rodzinnych stolarni. Jednak tylko przedsiębiorstwo Klera stworzyło aż 800 stanowisk pracy, w znacznym stopniu przyczyniając się do spadku bezrobocia w okolicy.
Dlaczego ten właśnie producent wyrósł tak wysoko ponad nie tylko lokalną konkurencję?
- Sukces firmy Kler - jej dobrze rozpoznawalna marka - jest zasługą olbrzymich nakładów przeznaczonych na promocję - konstatuje Krzysztof Kobus, prezes TG Tapicernia Gniewkowo.
Piotr Stefaniak








