Reklama

Młody przedsiębiorco - uważaj na rekiny!

Bycie przedsiębiorcą w Polsce nie jest łatwe. To wie każdy, kto choć przez krótki okres zajmował się prowadzeniem własnej firmy. Cała procedura zakładania działalności została w ostatnich latach znacznie uproszczona i dziś można nawet, posiadając podpis elektroniczny z certyfikatem kwalifikowanym, założyć ją nie ruszając się z domu - przez internet. Jednak gdy podpisu elektronicznego nie mamy, to musimy wybrać się do odpowiedniej komórki naszego urzędu miasta i wypełnić stosowne dokumenty.

Nie musimy już jednak przybierać niepozornego, głupkowatego wyglądu i na kolanach udawać się przed oblicze urzędnika. Obsłuży nas i wytłumaczy wszelkie niejasności naprawdę miła i kompetentna ekipa urzędników. Nie ma z tym żadnego problemu i praktycznie założenie firmy trwa nawet kilkanaście minut.

Im dalej w las tym...

Reklama

.... oczywiście więcej problemów. No bo trzeba jeszcze złożyć stosowne deklaracje w ZUS-ie, a potem rozpocząć opłacanie odpowiednich składek. Z tym już tak prosto nie jest - by odpowiednio obliczać należne podatki, odliczenia od dochodu, odliczenia VAT-u, składki na ubezpieczenie chorobowe, zdrowotne, rentowe, fundusz pracy, etc. trzeba - mając ambicję rozliczać się samemu - bardzo uważnie przestudiować obowiązujące przepisy - najlepiej z jakimś praktycznym komentarzem i mieć nadzieję, że doczytało się o ostatnio zmienionych przepisach. Uwagi wymaga również prowadzenie np. kpir-u czyli księgi przychodów i rozchodów. Oczywiście, każdy chętny może za określoną - niekiedy całkiem przystępną - stawkę zlecić prowadzenie księgowości odpowiedniej firmie oferującej tego typu usługi, co tok spraw ułatwi. Nie zwolni nas jednak z przynajmniej pobieżnego monitorowania całej procedury (nota bene: co bardziej obrotne firmy z tej branży atakują młodego przedsiębiorcę swoją ofertą już w zasadzie na drugi dzień po założeniu działalności - na maila firmowego czy też nawet do skrzynki pocztowej zaczynają przychodzić propozycje "objęcia opieką księgową"). Bo jeśli okaże się, że gdzieś pojawi się jakiś błąd, to właśnie my będziemy przed ZUS-em czy nie daj Boże - urzędem skarbowym - świecić oczami.

Jest potrzeba, jest oferta

Załóżmy jednak, że założyliśmy firmę a sprawy księgowo-podatkowe oddaliśmy pod opiekę wykwalifikowanej firmy. Nic, tylko brać się do pracy i rozwijać nasz biznes! A do rozwoju, może myśleć sobie młody przedsiębiorca, potrzebne jest przecież zarejestrowanie swej działalności w odpowiednim spisie, dzięki któremu zostaniemy z jednej strony uwierzytelnieni na rynku, a z drugiej dzięki któremu możemy być odnalezieni czy to przez potencjalnych kontrahentów czy też klientów. I oto do naszej skrzynki pocztowej wpływa rozwiązanie trapiącego młodego przedsiębiorcę problemu - list z instytucji oferującego tego typu usługę: Rejestru Polskich Firm i Działalności Gospodarczych. Na pierwszy rzut oka - poważne pismo na dodatek oferujące interesującą nas usługę. Ale diabeł, drodzy młodzi przedsiębiorcy, tkwi w szczegółach. Przyjrzyjmy się zatem dokładniej pismu.

Bratysława? Praga? Warszawa?

Wytłuszczona nazwa firmy z adresem w nagłówku nie powinna budzić wątpliwości - wszak tak zaczyna się gros urzędowych pism trafiających pod nasze dachy. Ale, ale! Nazwa firmy to INF.DAT. s.r.o. - co wskazuje na spółkę słowacką lub czeską, a dalej polski adres: ul. Nowogrodzka 31, 00-511 Warszawa. Hmm, trochę dziwne, może pomyśleć sobie młody przedsiębiorca. Czytamy dalej nagłówek - numer faksu: zaczynający się od +420 i adres strony internetowej. Coś jest nie tak... Słowacka lub czeska firma, polski adres, zamiast numeru telefonu - numer faksu i to w dodatku zarejestrowanego w Czechach. Coś tu jest - mówiąc slangiem młodzieżowym - nie halo!

Wczytujemy się dalej: "Wpis do rejestru polskich firm i działalności gospodarczych" a pod tym nagłówkiem dane firmy młodego przedsiębiorcy. Wszystko się zgadza.

CD reaktywacja

Po prawej stronie pisma akapit, w który z uwagą wczytuje się młody przedsiębiorca. Dowiadujemy się z niego, że "Celem Inf.Dat s.r.o. Jest ewidencja nowo założonych firm i działalności gospodarczych w Polsce i ujawnienie danych dotyczących tych firm i stosunków prawnych ujętych w ewidencji podmiotów prawnych względnie przedsiębiorców". No dobra - myśli sobie młody przedsiębiorca - o ewidencję nam chodziło. Czyta zatem dalej: Dostępność jest nieograniczona - dobrze, bardzo dobrze - przemyka przez głowę młodego przedsiębiorcy. O to nam przecież chodzi! Choć to ostatnie stwierdza bez ogromnego entuzjazmu: czy w czasach internetu dostępność może być ograniczona? Ale ok. Idziemy dalej: (...) to znaczy, że aktualizacja danych względnie ewidencja i wpis danych przeprowadzane są codziennie. Hm, no dobrze, ale co ma wspólnego "dostępność" z "aktualizacją"? Koszty wpisu do rejestru firm polskich i działalności gospodarczych odnoszą się do kosztów zebrania danych do życzonego sobie wpisu na CD. Koszty?! Jakie koszty? Jakie CD? I w końcu jaki do licha "życzony"? Spokojnie, spokojnie - młody przedsiębiorca systematyzuje dotąd wyczytane informacje. Czyli, że firma Inf.Dat sporządza jakieś CD, na którym umieszcza dane ewidencyjne firm?! Płatność nie ma żadnego związku z kosztami obwieszczenia w związku z wpisem do Krajowego Rejestru Sądowego lub w związku ze zgłoszeniem działalności gospodarczej - czyta dalej młody przedsiębiorca i konfuzja narasta. Ponieważ jest to oferta w celu reklamy dla osób prawnych lub przedsiębiorców otwarci jesteśmy na Państwa życzenia odnośnie zmiany lub uzupełnienia proponowanego tekstu o przedsiębiorstwie. Reklamy?! Reklamy na CD?!! Konfuzja młodego przedsiębiorcy, który dotarł do tego zdania pisma musi sięgać wysokości najwyższego szczytu polskich Tatr. Wykonanie tej oferty (czyli dobrowolna rejestracja) odbywa się poprzez wpis tekstu o przedsiębiorstwie do prywatnego media "Rejestr firm polskich i działalności gospodarczych". Ze względu na dotyczący nas obowiązek zawodowej dbałości wyraźnie zwracamy uwagę, że otrzymujecie Państwo ofertę a nie fakturę i że zawarty w tej ofercie produkt jeszcze nie został przez Państwa zamówiony (cytaty zawierają pisownię oryginalną).

Nowa era reklamy

W tym momencie, bohaterski młody przedsiębiorca, któremu udało się przebrnąć przez ten tekst, musi być masowo zbombardowany ogromnymi, wyboldowanymi znakami zapytania. Wpis do prywatnego medium? No to jaka to jest oferta reklamowa? Dbałość zawodowa i fakt otrzymania oferty a nie faktury? To czymże jest opłata która widnieje pod cytowanym wyżej tekstem a także blankiet wpłaty na konto INF.DAT na bagatela - 248 zł? No i w końcu prywatne medium - czyli, że mówimy o reklamie w jakimś prywatnym, ograniczonym zasobie, a bardziej konkretnie na CD, mogącym trafić równie dobrze do szuflady, pana Zdenka (przepraszam wszystkich Zdenków za użycie ich imienia w tym niezbyt pozytywnym kontekście). Reasumując, z pisma młody przedsiębiorca dowiedział się, że otrzymał ofertę 'w celu reklamy', która jest dobrowolna, a polega na wpisie do prywatnego medium, czyli CD, z którym nie wiadomo co się może stać i czemu ma służyć. Usługa jest dobrowolna ale/ a może z tego powodu kosztuje 248zł. Innymi słowy, zahukany młody przedsiębiorca, który onieśmielony powagą i niezrozumiałością (w tym konkretnym przypadku wynikającą bardziej z nieudaczności autora lub tłumacza) zapłaci prawie ćwierć tysiąca polskich złotych, może oczekiwać w przyszłości faktur za kolejne, dobrowolne oczywiście oferty, np., za zmianę przecinka lub słowa w tytule firmy, przegranie danych z CD na DVD, lub też za przesłanie bardziej rozbudowanej oferty. Można domniemywać, że koszty innych 'usług' firmy Inf.Dat muszą być odpowiednio wyższe, skoro przesłanie niezrozumiałego pisma z dobrowolną ofertą wycenia sobie na 248 zł.

Brno na linii

Bohaterski młody przedsiębiorca, który przeczytał ze zrozumieniem pismo, a zatem nie zapłacił, niezwłocznie wchodzi na stronę firmy widniejącą w nagłówku. Co widzi? Stronę internetową swoim layoutem przypominającą czasy wczesnego Widnows 98, no ale przecież liczy się wnętrze. Czytamy zatem, że Firmdata, bo w firmę o takiej nazwie przeistacza się na stronie internetowej dotychczas nam znana Inf.Dat., oferuje narzędzia dzięki którym firma młodego przedsiębiorcy stanie się rozpoznawalna na rynku polskim i światowym, szybko dotrze do nowopowstałych firm, pozyska nowych partnerów, etc. I to dzięki CD! O czym zresztą w zakładce "rejestr" można przeczytać. Czyż to nie wspaniałe, że w czasach bezprzewodowego internetu można nadal rozwijać swą firmę dzięki starym dobrym i poczciwym płytom? Na cóż ogólnoświatowe wyszukiwarki zwracające wynik zapytania w czasie milisekund, na cóż rejestr ministerstwa gospodarki CEIDG (https://prod.ceidg.gov.pl/CEIDG/CEIDG.Public.UI/Search.aspx), dzięki któremu można znaleźć wszelkie informacje odnośnie do działalności kilkoma kliknięciami myszy. Całkowicie za darmo!

Młody przedsiębiorca chwyta zatem za słuchawkę i wybiera numer. No właśnie, tylko który? Bo choć firma ma polskie przedstawicielstwo, to ta posiada tylko faks. Dzwonimy zatem na numer zaczynający się od +420 5, a zatem do Brna. Pani jest zaskoczona telefonem młodego przedsiębiorcy, a zwłaszcza tym, że ten próbuje z nią rozmawiać po polsku. Pani nie mówi w naszym pięknym języku. "English"? zagaduje. Młody przedsiębiorca i zaskoczona pani Czeszka przechodzą zatem na język Szekspira pytając panią co oznacza w praktyce pismo, które od jej firmy otrzymał, jakie usługi oferuje Inf.Dat i za co jest opłata, którą ma uiścić. Pani nadal wydaje się zaskoczona. "It's just an offer" - dowiaduje się w końcu młody przedsiębiorca. Pani Czeszka w końcu proponuje, że ich przedstawiciel z Warszawy skontaktuje się ze mną i wyjaśni mi sytuację.

Ku niemałemu zaskoczeniu młodego przedsiębiorcy, na drugi dzień pracownica polskiego przedstawicielstwa firmy Inf.Dat nawiązuje kontakt. - W czym mogę pomóc?" - zagaja miło. Młody przedsiębiorca zadaje te same pytania, co dzień wcześniej zaskoczonej pani Czeszce. Dowiaduje się w zasadzie tego co zapisane zostało w dokumencie - że jest to oferta reklamowa umieszczenia danych firmy w rejestrze nagranym na CD (zawierającym 600 tysięcy rekordów), że jest oferta dobrowolna, etc. Na pytanie jak ma się fakt nagrania danych (reklamowych - sic!) na CD do dostępności i aktualizacji danych - przecież w momencie dostarczenia do młodego przedsiębiorcy dane te będą już ze trzy razy zdezaktualizowane - nie otrzymuje satysfakcjonujące odpowiedzi. A blankiet przelewu? Z rozmowy wychodzi na to, że jest to zapłata za realizację oferty. - Ale jakiej oferty? - dopytuje się młody przedsiębiorca. Czy nie powinno być tak, że najpierw powinien on złożyć zamówienie, otrzymać fakturę ze wskazaną datą płatności, a po uiszczeniu ustalonej kwoty otrzymać usługę? Albo: faktura pro-forma - przelew - dostarczona usługa/towar - faktura zasadnicza? Nie, najpierw przelew na podstawie blankietu a potem młody przedsiębiorca otrzymać ma fakturę, ze wskazaniem "zapłacono". Czyli nie dość, że młody przedsiębiorca przelałby pieniądze za nie wiadomo co, nie do końca wiadomo komu, to jeszcze zrobiłby to niezgodnie z obowiązującymi przepisami. O zgrozo! A gdyby młody przedsiębiorca chciał zareklamować usługę? To niemiałby szans. Przecież "dobrowolnie skorzystał z oferty" - przelał pieniądze na konto firmy.

Rekiny i płotki

Firma Inf.Dat próbuje wyłudzić pieniądze od Bogu ducha winnych młodych przedsiębiorców, nie orientujących się jeszcze zbyt dobrze w procedurach związanych z rejestracją działalności a z drugiej strony mających być może nazbyt wyidealizowane pojęcie o z natury żądnym ofiar wolnym rynku. Dla wyjaśnienia, tego typu proceder nie jest zakazany, nie jest bezprawny, bo jeśli ktoś nieopacznie przeleje pieniądze na konto "Rejestru", to w świetle dokumentu robi to dobrowolnie (i to za wartą funta kłaków płytkę CD). Co nie oznacza, że co nie jest zakazane przez prawo, jest dozwolone przez ogólnie rozumianą uczciwość. Młodzi przedsiębiorcy! Strzeżcie się tego typu firm, bo niestety ta przywołana w tym artykule nie jest jedyną, która w ten niewyszukany i wulgarny sposób próbuje wyciągnąć od was pieniądze wykorzystując parawan powagi instytucji państwowej czy luki w prawie. Wpłynęliście do oceanu pełnego bezwzględnych rekinów samemu będąc, przynajmniej na razie, płotkami. Uważajcie, by rekiny was nie połknęły. A gdy staniecie się rekinami nie zapomnijcie, że zaczynaliście jako płotki.

Wojciech Jaskólski

Zobacz wskaźniki dla firm na stronach BIZNES INTERIA.PL

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »