Reklama

Nowa tarcza: Zastanawiająco duże wsparcie dla sprzedaży detalicznej odzieży

Premier Mateusz Morawiecki zaprezentował dzisiaj nową propozycję tarczy branżowej dla przedsiębiorców, którzy zostali dotknięci skutkami nowych obostrzeń związanych z pandemią koronawirusa. W uzasadnieniu do projektu największe wsparcie finansowe przewidziano dla restauratorów i dla sprzedaży detalicznej odzieży.

W uzasadnieniu projektu tarczy branżowej ujęto skutki finansowe pomocy dla poszczególnych rodzajów prowadzonej działalności gospodarczej, wyszczególnionych według symbolu PKD. Wśród nich, oprócz restauracji czy działalności obiektów sportowych, które już zostały "przymrożone", znalazła się sprzedaż detaliczna odzieży prowadzona w wyspecjalizowanych sklepach (symbol PKD 47.71.Z). Podklasa ta obejmuje sprzedaż detaliczną wyrobów odzieżowych, w tym bielizny, sprzedaż wyrobów futrzarskich oraz dodatków odzieżowych.

Reklama

Uwzględnienie sprzedaży detalicznej odzieży w tarczy poświęconej branżom dotkniętym ograniczeniami wzbudziło zainteresowanie ekspertów. Ostatnie tygodnie wpłynęły na spadek ruchu w galeriach handlowych, co może oznaczać, że odzieżówka także potrzebuje pomocy.

- Skutki drugiej fali pandemii już widać we wskaźnikach odwiedzalności w ostatnim tygodniu 19 - 25 października, kiedy PRCH Daily Footfall Index był niższy o 10 punktów proc. w porównaniu do tygodnia poprzedzającego i wyniósł dla dni handlowych 70 proc. W zależności od dnia tygodnia i wielkości obiektu, odwiedzalność w ostatnim tygodniu była niższa nawet o 40 proc. - wskazuje Agata Samcik, dyrektor ds. komunikacji Polskiej Rady Centrów Handlowych.

Inna hipoteza zakłada, że rząd prewencyjnie uwzględnił sprzedaż odzieży w poselskim projekcie tarczy, bo rozważa ograniczenie działalności sklepów z ubraniami.

- To jest absolutnie jednoznaczne i nie da się tego ukryć. Symbol PKD został wskazany w uzasadnieniu projektu, a klasa 47.71 obejmuje sprzedaż detaliczną odzieży prowadzoną w wyspecjalizowanych sklepach. Nie ma innej klasy, w której zawarta byłaby sprzedaż odzieży. Przekaz jest jasny - wyjaśnia Interii jeden z radców podatkowych.

Według źródła zbliżonego do resortu rozwoju, interpretacja przepisów zakładająca, że rząd wspiera odzieżówkę, bo planuje zamknąć sklepy, jest zbyt daleko idąca. Galerie handlowe również odnotowują spadki obrotów i potrzebują wsparcia. Poza tym propozycja tarczy branżowej to projekt poselski.

W uzasadnieniu do projektu tarczy branżowej padają konkretne liczby. W przypadku sprzedaży detalicznej odzieży oszacowano, że zwolnienie z ZUS za listopad 2020 r. będzie generowało skutki finansowe w wysokości 85 mln złotych i będzie dotyczyć prawie 21,5 tys. płatników. W przypadku postojowego szacowane koszty wyniosą 41,65 mln złotych. Łącznie to ponad 125 mln złotych pomocy dla przedsiębiorców prowadzących sprzedaż detaliczną odzieży. Większe skutki finansowe wsparcia oszacowano tylko w przypadku restauratorów.

Podczas poprzedniej, piątkowej konferencji prasowej premier Mateusz Morawiecki powiedział, że "jeśli będzie konieczny głęboki lockdown, trzeba będzie się na ten krok zdecydować". Zaprezentowany dzisiaj projekt tarczy branżowej, może sugerować, że rząd już w tym momencie prewencyjnie uwzględnił sklepy odzieżowe w propozycji przepisów.

Przedstawiciele ministerstwa rozwoju odesłali nas z pytaniami do autorów projektu, czyli posłów PiS, jednak nie udało nam się z nimi skontaktować.

Dominika Pietrzyk

Dowiedz się więcej na temat: polska gospodarka | polskie firmy | tarcza finansowa | pandemia

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »