Reklama

Ponad pięćdziesiąt tysięcy firm więcej w ciągu kwartału

W ostatnich miesiącach powstaje więcej firm niż ich upada czy zawiesza działalność. Ekonomiści zastanawiają się czy to już stały trend, czy kumulacja dwóch lat i tego, że dopiero w tym roku zaczęli działać ci, którzy nie chcieli w zeszłym roku ryzykować.

- Pandemia nie zmniejszyła skłonność Polaków do aktywności gospodarczej - uważa Małgorzata Starczewska-Krzysztoszek, ekonomistka z Uniwersytetu Warszawskiego i jako dowód przedstawia dane: - W grudniu 2020 r. było ponad 153 tys. podmiotów gospodarczych (firm i instytucji) zarejestrowanych w systemie REGON więcej niż rok wcześniej, a miesiąc temu - o ponad 254 tys. więcej niż pod koniec 2019 r.

To, ile firm i instytucji działa w Polsce można sprawdzić także na podstawie danych Zakładu Ubezpieczeń Społecznych. Każdy przedsiębiorca, nawet rencista czy emeryt, musi zapłacić składkę na powszechne ubezpieczenie zdrowotne. Statystyka na temat wpłat składek zdrowotnych jest więc informacją o tym, ile firm działa na rynku. Z danych ZUS nie można odczytać, ile firm powstało i ile zawiesiło działalność lub ją zlikwidowało, ale widoczne są ogólne trendy. Wynika z nich, że w zeszłym roku kilkadziesiąt tysięcy firm przestało płacić składki, a dopiero wyraźnie liczba płatników składek zwiększyła się wiosną tego roku.

Reklama

- Co roku pojawia się pewna liczba osób, które chcą rozpocząć działalność. To nie są bezrefleksyjni ludzie. Doskonale widzieli, że start po marcu zeszłego roku to proszenie się o kłopoty (zwłaszcza w tych branżach najłatwiej dostępnych na start - drobnych usługach i w handlu, ale równocześnie też - mocno poobijanych przez pandemię). Być może więc skok liczbowy roku 2021 to suma osób, które chciały zacząć prowadzić biznes w tym i w zeszłym roku - zastanawia się Piotr Soroczyński, główny ekonomista Krajowej Izby Gospodarczej.  

Z danych ZUS wynika, że pod koniec czerwca (to ostatnie dostępne informacje) działało w Polsce ponad 2,79 mln firm i instytucji. W tym prawie 1,75 mln byli to samozatrudnieni.

Wszystkich jest o ponad 92,2 tys. więcej niż rok wcześniej, w tym o ponad 80,6 tys. więcej jednoosobowych firm. W porównaniu do końca 2019 r. jest to więcej o ponad 112,6 tys. firm i instytucji, w tym istnieje ponad 92 tys. więcej jednoosobowych działalności.

Jednak w ciągu tego półtora roku firm przybywało lub ubywało w zależności od tego jak rozwijała się w Polsce pandemia i jakie ograniczenia administracyjne blokowały biznes.

Liczba firm płacących składki zdrowotne wyraźnie wzrosła dopiero od kwietnia do lipca tego roku. Wcześniej najpierw wiosną zeszłego roku - kiedy wprowadzono ograniczenia administracyjne - zmniejszyła się wyraźnie (o prawie 47 tys.). Powoli rosła do września - firmy wykorzystały luzowanie obostrzeń i znów zmniejszyła się jesienią - w czasie drugiej fali Covid-19.

- Wypada pamiętać, że każdy z zaprezentowanych okresów miał swoją odmienną od innych specyfikę. W czerwcu 2020 wszystkim się zdawało, że już po pandemii i można znów działać. Grudzień 2020 aż takich super nastrojów nie miał (bo aktualne i spodziewane były zamknięcia części branż). - dodaje Piotr Soroczyński.

Jeszcze w marcu w tym roku firm działało o prawie 7 tys. mniej przedsiębiorstw niż we wrześniu rok wcześniej, a już pod koniec czerwca dodatkowo o prawie 53 tys. więcej. W tym więcej jest o ponad 32 tys. działalności jednoosobowych, a ponad 20,7 tys. przedsiębiorstw zatrudnia pracowników.

- W pierwszych miesiącach tego wciąż zamrożona była część gospodarki, przede wszystkim związana z turystyką: zakwaterowanie i gastronomia. Tymczasem to w tym sektorze w największym stopniu, bo prawie o 30 proc., wzrosła liczba rejestracji firm w porównaniu z pierwszym półroczem 2019 r. Zresztą i w 2020 r. rejestrowane były firmy w tym sektorze (prawie 9,5 tys.), mimo że przez kilka miesięcy duża część hoteli i restauracji musiała być zamknięta - podkreśla Małgorzata Starczewska-Krzysztoszek, która przeanalizowała branżowe zmiany w systemie REGON (w którym znajdują się informacje o działających firmach w Polsce).

Ekonomistka zastanawia się nad przyczynami niewielkich upadłości firm. Wymienia trzy: efekt tarcz antykryzysowych, wysoką płynność firm na początku pandemii oraz skłonność banków i firm leasingowych do zmiany warunków spłat zobowiązań.

Dodaje: - Duży, jak na okres pandemii i częściowego zamrożenia gospodarki, wzrost liczby rejestracji nowych firm, należy wiązać w części z przechodzeniem pracowników z umów o pracę na działalność gospodarczą.

Jednak, jej zdaniem, spora liczba osób uznała, że kryzys, który osłabił część przedsiębiorstw, stworzył miejsce na nowe firmy i dlatego postanowiły one z tej szansy skorzystać. Sama pandemia i dostosowanie się firm i instytucji do działalności online zwiększyło popyt na pracę informatyków, a w tym zawodzie w dużej części pracuje się na podstawie kontraktów cywilnych, czyli prowadząc działalność gospodarczą.

Ekonomistka zastanawia się, czy nowo powstające przedsiębiorstwa utrzymają się na rynku? - Na pewno nie wszystkie. Średnio ok. 11-12 proc. zarejestrowanych firm zawiesza swoją działalność po jakimś czasie - podsumowuje.

Aleksandra Fandrejewska

BIZNES INTERIA na Facebooku i jesteś na bieżąco z najnowszymi wydarzeniami

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »