Reklama

Sankcje USA mogą mocno uderzyć w Huawei i wstrząsnąć rynkiem

Chiński koncern Huawei twierdzi, że jest przygotowany na sankcje ze strony USA, ale zdaniem wielu ekspertów mogą one udaremnić jego starania o pierwszeństwo na globalnym rynku smartfonów i wywołać głębokie zmiany w łańcuchach dostaw podzespołów w Azji.

Ministerstwo handlu USA wpisało niedawno Huawei na listę podmiotów, które muszą uzyskać pozwolenie rządu w Waszyngtonie, by kupować od amerykańskich firm komponenty i oprogramowanie. Resort ocenił, że chiński koncern angażuje się w działania mogące zagrozić bezpieczeństwu narodowemu USA, czemu Huawei zaprzecza.

Jeżeli zakaz zostanie utrzymany, Huawei może zostać odcięty od kluczowych komponentów i oprogramowania, w tym systemu Windows, aplikacji Google i układów scalonych takich firm, jak Intel, Qualcomm, Xilinx i Broadcom. Zdaniem wielu ekspertów, może to podkopać jego plany przejęcia od koreańskiego Samsunga przywództwa na światowym rynku smartfonów do 2020 roku, a także utrudnić budowę sieci 5G.

Reklama

Według danych przytoczonych przez agencję Reutera, w 2018 roku Huawei wydał na komponenty 70 mld dolarów, z czego 11 mld dolarów trafiło do firm amerykańskich.

Założyciel Huawei Ren Zhengfei oświadczył niedawno w wywiadzie dla chińskich mediów, że jego firma przygotowała się na sankcje ze strony USA. Dodał, że władze tego kraju "nie doceniają możliwości" chińskiego koncernu.

W ramach przygotowań Huawei zgromadził zapasy amerykańskich czipów, które według analityków mogą mu wystarczyć na co najmniej kilka miesięcy działalności. Koncern informował również, że opracował własny system operacyjny na telefony i komputery na wypadek odcięcia go od Androida firmy Google i Windowsa firmy Microsoft.

W opinii ekspertów Huawei będzie mógł nadal korzystać z systemu Android, ponieważ jego kod źródłowy jest publicznie dostępny. Na nowych smartfonach nie będzie mógł jednak instalować wielu innych usług Google, w tym sklepu z aplikacjami Google Play czy programów Gmail, Google Maps czy YouTube.

Brak usług Google może również uniemożliwić prawidłowe działanie wielu innym aplikacjom, które z nich korzystają - podkreślił analityk z firmy IDC Bryan Ma, cytowany przez CNN. Ocenił, że bez dostępu do tych usług poza Chinami "telefon Huawei to cegła".

Wpływ na użytkowników telefonów w Chinach kontynentalnych będzie prawdopodobnie ograniczony, ponieważ wiele usług Google jest tam od dawna zablokowanych przez komunistyczne władze w Pekinie. Huawei instaluje na urządzeniach przeznaczonych na wewnętrzny rynek chińskie odpowiedniki tych programów, takie jak Baidu Map czy Youku.

Brak popularnych aplikacji Google może jednak znacznie utrudnić sprzedaż telefonów w innych krajach, w tym w Europie, gdzie użytkownicy nie przywykli do korzystania z chińskich zamienników. Według firmy analitycznej Counterpoint Research rynki zagraniczne odpowiadają za blisko połowę całkowitej sprzedaży telefonów Huawei. Niezależny analityk Richard Windsor ocenił w rozmowie z dziennikiem "Financial Times", że odcięcie od środowiska Google "prawdopodobnie będzie kosztowało Huawei utratę całej sprzedaży smartfonów poza Chinami".

Nie jest jasne, w jakim stopniu Huawei ucierpi z powodu wstrzymania dostaw amerykańskich układów scalonych. Zdaniem części ekspertów firma jest w stanie wytworzyć lub sprowadzić większość potrzebnych jej komponentów z Japonii, Korei Płd. czy Francji, ale inni twierdzą, że niektóre towary z USA nie będą łatwe do zastąpienia.

Dziennik "Washington Post" podał, że jednym z takich produktów może być bezpośrednio programowalna macierz bramek (field-programmable gate array - FPGA) - urządzenie używane przez Huawei do wytwarzania sprzętu telekomunikacyjnego do sieci 5G. Według tej gazety chiński koncern korzysta również z amerykańskiego oprogramowania do projektowania wysokiej jakości układów półprzewodnikowych.

Sankcje USA mogą opóźnić wprowadzenie sieci 5G w Chinach - ocenili analitycy z firmy Jefferies, Edison Lee i Timothy Chau, cytowani przez CNN. Amerykańska stacja podkreśla, że Huawei podpisał dziesiątki umów dotyczących budowy sieci 5G na świecie, w tym 25 w Europie i 10 na Bliskim Wschodzie. Bez części z USA będzie ciężko zrealizować te kontrakty - ocenia CNN.

Uderzenie w Huawei może również wstrząsnąć łańcuchami dostaw komponentów elektronicznych w Azji. Minister finansów Japonii Taro Aso ocenił niedawno, że sankcje USA mogą wpłynąć na japońskie firmy i wzrost gospodarczy jego kraju. "Może to wywołać bezpośrednie i pośrednie efekty w Japonii (...) Niektóre japońskie firmy dostarczają części Huawei, a łańcuchy dostaw są ze sobą splecione w skomplikowany sposób" - powiedział.

Wśród 92 kluczowych dostawców sprzętu dla Huawei jest 25 firm chińskich, 33 amerykańskie, 11 japońskich, 10 tajwańskich, po dwie z Korei Płd. i Hongkongu oraz jedna z Singapuru - podał hongkoński dziennik "South China Morning Post". Cytowany przez tę gazetę ekonomista z banku inwestycyjnego Natixis Gary Ng ocenił, że sankcje wobec Huawei są "zgodne ze strategicznym celem administracji (prezydenta USA Donalda) Trumpa, by przetasować globalne łańcuchy dostaw".

W poniedziałek ministerstwo handlu USA przyznało Huawei licencję na zakup niektórych amerykańskich produktów do 19 sierpnia, by dać operatorom korzystającym z jego urządzeń więcej czasu na przygotowanie. Licencja dotyczy technologii potrzebnej do serwisowania istniejących sieci telekomunikacyjnych i aktualizacji oprogramowania w istniejących smartfonach.

Sankcje przeciw Huawei wpisują się w wojnę handlową, wytoczoną Chinom przez USA. Waszyngton zarzuca Pekinowi nieuczciwe praktyki handlowe i nakłada karne cła na sprowadzane z Chin towary, by wymusić na władzach tego kraju zmiany jego polityki gospodarczej. Pekin odrzuca oskarżenia Trumpa i odpowiada taryfami odwetowymi.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »