Reklama

Strefy ekonomiczne w Polsce przyciągają inwestycje

Specjalne Strefy Ekonomiczne w latach 90. były sposobem na inwestycje i przyśpieszenie procesu transformacji w czasach, gdy Polska nie miała własnego kapitału, technologii, ani know-how. Dzisiaj są już nieodłączną częścią rodzimej gospodarki i przyciągają inwestycje nie tylko firm produkcyjnych, ale również wysokie technologie i innowacje.

- Na przestrzeni lat Specjalne Strefy Ekonomiczne z sukcesem przyciągały inwestycje zagraniczne do Polski - mówi Interii ekspertka Krajowej Izby Gospodarczej Agnieszka Durlik.

Od ponad 20 lat firmy, zarówno krajowe jak i zagraniczne, realizują z sukcesem inwestycje w specjalnych strefach, korzystając z różnorodnych ulg podatkowych, zwolnień i preferencji fiskalnych. Na istotną rolę SSE w rozwoju gospodarczym kraju, kreacji przestrzeni pod inwestycje i tworzeniu miejsc pracy wskazano również w Strategii Odpowiedzialnego Rozwoju, która wyznacza główne kierunki rozwojowe Polski do 2020 r. (z perspektywą do 2030 r.).

Reklama

Na koniec 2016 r. skumulowane nakłady inwestycyjne w SSE przekroczyły 110 mld zł, z czego w ub.r. było to 12,4 mld zadeklarowanych wydatków inwestycyjnych. To oznacza praktycznie dwukrotny wzrost w porównaniu do 2015 r. W nowych inwestycjach przewidziano zatrudnienie 13,6 tys. osób, rok wcześniej zaś 10,7 tys. (łącznie powstało ponad 320 tys. miejsc pracy).

Zwiększyło się także zainteresowanie inwestycjami w strefach ze strony małych i średnich firm. Ten rok może być jeszcze lepszy. W pierwszej połowie 2017 r. Specjalne Strefy Ekonomiczne zarządzane przez Agencję Rozwoju Przemysłu (SSE Euro-Park Mielec; TSSE Euro-Park Wisłosan) udzieliły 40 zezwoleń na działalność gospodarczą. To najlepszy wynik od lat. Zaplanowane inwestycje sięgną 984 mln zł, dzięki którym powstanie nawet 1158 nowych miejsc pracy. Wprawdzie mowa jedynie o dwóch strefach (z czternastu), ale trend jest ogólnopolski, i jak ocenia Paweł Barański, szef działu doradztwa podatkowego KPMG w Katowicach - może się utrzymać.

- Nie widać wyhamowania. Poziom inwestycji w strefach utrzymuje się na stabilnym poziomie. Jest sporo nowych inwestorów, są też tacy, którzy po latach obecności w SSE aplikują o kolejne pozwolenia na inwestycje. To zaś wiąże się zazwyczaj ze znaczącym wzrostem zatrudnienia. Strefy mają się dobrze - mówi w rozmowie z Interią Barański.

Przyśpieszenie w strefach

W SSE inwestują firmy, które chcą zwiększyć swoją konkurencyjność poprzez skorzystanie z różnorodnych ulg i dobrze przygotowanego pod inwestycje terenu. Z 40 zezwoleń wydanych przez ARP na inwestycje w strefach ekonomicznych, 28 dotyczyło przedsiębiorstw z Polski.

W kraju działa obecnie 14 stref ekonomicznych. Z czego dwie zarządzane są przez ARP, jedna przez Pomorską Agencję Rozwoju Regionalnego. W pozostałych głównym udziałowcem jest Skarb Państwa bądź samorząd terytorialny, tym samym podlegają one bezpośrednio pod Ministerstwo Rozwoju.

Rozkład pozwoleń jest indywidualny dla każdej ze stref. Od początku istnienia SSE ARP wydała w nich łącznie 739 zezwoleń na działalność gospodarczą (niemal 3/4 dla polskich firm). Zezwolenia te przełożyły się na 18,5 mld zł zainwestowanego kapitału i utworzenie ponad 60 tys. miejsc pracy. Obecnie teren inwestycyjny SSE zarządzanych przez ARP obejmuje 3 592 ha położonych w 55 podstrefach w 9 województwach (dotyczy to dwóch stref), co czyni te strefy największą specjalną przestrzenią inwestycyjną w Polsce.

Przedsiębiorców do SSE przyciągają nie tylko zwolnienia podatkowe. SSE zapewniają również bardzo dobrze skomunikowane tereny inwestycyjne z rozbudowaną infrastrukturą techniczną. Dodatkowym atutem jest dostęp do wykwalifikowanej kadry oraz sieci dostawców i podwykonawców z różnych branż przemysłu. To zaś sprawia, że na inwestycje decydują się też duże międzynarodowe koncerny, jak LG, GM, Volkswagen, Toyota, Michelin, Bridgestone, Gillette, itd.

Struktura branżowa w SSE wskazuje, że to właśnie segment motoryzacyjny w największym stopniu odpowiada za zrealizowane inwestycje (ponad 25 proc.). Na kolejnych miejscach znajdują się zaś segment przetwórczy, spożywczy, chemiczny, urządzeń elektronicznych i metalurgiczny.

Przywileje, które przyciągają

Dlaczego firmy chcą inwestować właśnie w SSE? Można na problem spojrzeć z dwóch stron. Po pierwsze, w Polsce wciąż jeszcze są niższe koszty pracy w porównaniu do gospodarek rozwiniętych (co przyciąga inwestycje do Polski w ogóle). Po drugie zaś, oferta stref, w tym ulgi podatkowe, stanowią dodatkową zachętę dla inwestorów z różnych zakątków świata. Pomoc publiczna nie jest jednak dla każdego.

- Ewentualne zwolnienie podatkowe jest obwarowane wieloma warunkami, które trzeba najpierw wskazać w biznesplanie i wniosku o udzielenie zezwolenia, a następnie spełniać w trakcie prowadzenia działalności gospodarczej w SSE. Wymagania nałożone na inwestorów dotyczą przede wszystkim poziomu inwestycji i liczby nowych miejsc pracy. Firmy muszą utrzymać wskazane limity przez 5 lat od momentu zakończenia inwestycji, bez względu na koniunkturę, by w zamian skorzystać ze zwolnienia podatkowego - dodaje Barański.

W regionie konkurencja w obszarze przyciągania inwestycji jest duża (przykład firmy Jaguar). Tym samym, nie tylko czynnik finansowy może odegrać kluczową rolę. Także otoczenie biznesowe, kadry czy firmy z tego samego segmentu.

- SSE mają z reguły lepsze podłączenie do głównych kanałów transportowych w kraju. Są zlokalizowane blisko autostrad, węzłów kolejowych, lotnisk. Działki są zbrojone, co z jednej strony obniża koszty po stronie inwestora, z drugiej natomiast skraca czas samej inwestycji - dodaje Durlik.

Pod tym względem SSE przyciągały inwestorów i nadal to robią.

Przedsiębiorcy inwestującemu w jednej ze specjalnych stref ekonomicznych w ramach regionalnej pomocy publicznej przysługuje głównie zwolnienie z podatku dochodowego CIT lub PIT. Nie jest to jednak jedyny powód. Dużą rolę odgrywają także rządowe granty inwestycyjne, dotacje powiatowych urzędów pracy lub funduszy unijnych, a także - spotykane często - zwolnienie z podatku od nieruchomości.

- Mam nadzieję, że ilość miejsc pracy wytworzonych w strefach ekonomicznych się nie zmniejszy. W momencie, gdy konkurencyjność w regionie rośnie, przyciąganie kolejnych inwestycji jest coraz trudniejsze. Zwolnienia podatkowe, ulgi fiskalne są atrakcyjne. W regionie Europy Środkowo-Wschodniej Polska wygrywać może w zależności od tego, jak będzie wyglądać prawo podatkowe w najbliższych latach. To nie jest tak, że tylko SSE warunkują pojawienie się inwestycji w danym regionie. Musimy mieć strategię budowania przewag konkurencyjnych w długim terminie - twierdzi ekspertka KIG-u.

mk

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »