Reklama

Za publiczne odtwarzanie muzyki trzeba płacić

Osoby prowadzące działalność handlową czy usługową muszą liczyć się z tym, że jeśli w ich lokalu odtwarzana jest muzyka, to mogą zostać zobowiązani do płacenia tantiem. Mogą zgłosić się do nich przedstawiciele aż kilku organizacji zbiorowego zarządzania prawami autorskimi. Część osób płacić nie chce i sprawy trafiają do sądów.

Nie tylko ZAiKS

Twórcy przysługuje wyłączne prawo do korzystania z utworu i do wynagrodzenia za korzystanie z utworu, chyba że ustawa stanowi inaczej. Tak przewiduje art. 17 ustawy o prawie autorskim i prawach pokrewnych. Podobnie chronione są prawa wykonawców i producentów.

Ochroną ich interesów zajmują się organizacje zbiorowego zarządzania prawami autorskimi. Autorów tekstów i kompozytorów reprezentuje Stowarzyszenie Autorów ZAiKS. Producentów reprezentuje Związek Producentów Audio-Video ZPAV. Wykonawców reprezentują dwie różne organizacje. Część z nich powierzyła swoje interesy Związkowi Stowarzyszeń Artystów Wykonawców STOART. Inni związali się ze Stowarzyszeniem Artystów Wykonawców Utworów Muzycznych i Słowno-Muzycznych SAWP.

Reklama

Na korzystanie z utworu polegające na jego publicznym udostępnianiu trzeba uzyskać zgodę. W praktyce sprowadza się to do podpisania umów licencyjnych z organizacjami zbiorowego zarządzania na publiczne odtwarzanie muzyki i uiszczania z tego tytułu określonych w umowie tantiem. Ponieważ organizacje zbiorowego zarządzania reprezentują różne grupy podmiotów zaangażowanych w stworzenie utworu, podpisanie umowy tylko z jedną z organizacji (np. z ZAiKS-em) nie zwalnia z obowiązku zawarcia umów z organizacjami reprezentującymi inne grupy.

Za muzykę z radia nie zawsze trzeba płacić

Jeden z wyjątków, gdy bez zezwolenia twórcy (a więc bez konieczności podpisywania umów licencyjnych i uiszczania tantiem) wolno korzystać z utworu, zawarty jest w art. 24 ust. 2 ustawy. Stanowi on, że posiadacze urządzeń służących do odbioru programu radiowego lub telewizyjnego mogą za ich pomocą odbierać nadawane utwory, choćby urządzenia te były umieszczone w miejscu ogólnie dostępnym, jeżeli nie łączy się z tym osiąganie korzyści majątkowych. Przepis pozwalający na odtwarzanie muzyki bez konieczności podpisywania umów licencyjnych dotyczy tylko odbierania nadawanych utworów za pomocą urządzeń do odbioru programu radiowego lub telewizyjnego. Puszczanie muzyki z płyt CD czy plików mp3 nie wchodzi w jego zakres.

Przepis ten jest przyczyną sporów pomiędzy przedsiębiorcami a organizacjami zbiorowego zarządzania. Organizacje zbiorowego zarządzania stoją na stanowisku, że odtwarzanie muzyki z radia np. w sklepach, barach, restauracjach, zakładach usługowych wpływa na wysokość osiąganych przychodów przez przedsiębiorców i żądają od nich opłat. Odpowiednio dobrana muzyka zachęca bowiem klientów do dłuższego pozostania w lokalu, pozytywnie wpływa na panującą w nim atmosferę, co może przyciągać klientów.

Dla wielu przedsiębiorców takie tłumaczenia są naciągane; często muzyka ma uprzyjemnić czas obsłudze lokalu czekającej na klientów i nie ma wpływu na zachowania osób odwiedzających lokal.

Kto ma udowodnić, że nie było korzyści?

Przedsiębiorcy, którzy w lokalu puszczali muzykę z radia i odmawiają podpisania umów i uiszczenia opłat, muszą się liczyć z tym, że sprawa może trafić do sądu. Czy można będzie w sądzie bronić się twierdzeniem, że muzyka z radia nie miała wpływu na przychody i że to organizacja zbiorowego zarządzania powinna ewentualnie taki wpływ udowodnić? Niekorzystne w tym zakresie dla przedsiębiorców są orzeczenia Sądu Najwyższego. Jego zdaniem ciężar udowodnienia, że z publicznym odtwarzaniem muzyki z radia nie wiązały się żadne korzyści majątkowe ciąży w takim przypadku na posiadaczach urządzeń. Taką interpretację przyjął Sąd Najwyższy w wyroku z dnia 18 listopada 2004 r., sygn. akt V CK 243/2004 oraz w wyroku z dnia 28 września 2005 r., sygn. akt I CK 164/05.

Można wygrać w sądzie

Niektórym przedsiębiorcom udaje się w sądzie wygrać. Jeden z przedsiębiorców prowadzący działalność gastronomiczną w niewielkim lokalu konsekwentnie odmawiał podpisania umowy z ZAiKS-em. Sprawa o zapłatę trafiła w końcu do sądu. Pozwany przedsiębiorca wykazał, że odbiornik radiowy znajdował się w przedsionku prowadzącym do kuchni, niewidocznym z sali konsumpcyjnej. W lokalu ustawione były dwa głośniki, jeden w kuchni, skierowany do jej wnętrza, a drugi na półce przy barze, w kierunku barmana. Jakość odbioru była bardzo niska z uwagi na szumy i zakłócenia. Odbiór programów był nieregularny, czasami włączano radio, aby posłuchać wiadomości, sporadycznie włączali je także pracownicy.

Powołani w charakterze świadków klienci sklepu zeznali, że zdarzało się słyszeć urządzenie grające, ale przekaz był niewyraźny, głównie były to audycje słowne, słuchane przez pozwanego w okolicy baru. Nie byli oni zainteresowani programem radiowym, przychodzili żeby smacznie, szybko i tanio zjeść. Klientami lokalu byli głównie właściciele okolicznych sklepów, punktów usługowych, którzy przychodzili na posiłki w przerwie lub po zakończeniu pracy, traktując restaurację jak jadłodajnię. Wynik finansowy tej działalności był niewielki i nie łączył się ze słuchanym przez pozwanego i personel programem.

Sądy rozpatrujące sprawę przyjęły, że pozwany przedstawił dowody wskazujące na brak związku z prowadzoną działalnością opisanego odbierania utworów nadawanych w programach radiowych oraz możliwości osiągania z tego tytułu jakichkolwiek korzyści majątkowych. W tej sytuacji rzeczą Stowarzyszenia ZAiKS utrzymującego, że zachodzi związek odbierania nadawanych utworów z działalnością pozwanego i jej efektem, było wskazanie, w czym wyraża się korzyść pozwanego. Stowarzyszenie nie potrafiło wskazać takich korzyści i sprawę o zapłatę przed sądem okręgowym przegrało. Następnie sąd apelacyjny w Katowicach oddalił apelację ZAiKS (wyrok z dnia 14 marca 2008 r., sygn. akt I ACa 102/08).

Sprawa karna

Zdarza się, że organizacje zbiorowego zarządzania, zamiast wytaczać powództwa cywilne o zapłatę, wykorzystują ścieżkę procesu karnego. W tym celu składają zawiadomienie o popełnieniu przestępstwa z art. 116 ust. 1 prawa autorskiego. Przepis ten przewiduje, że kto bez uprawnienia albo wbrew jego warunkom rozpowszechnia cudzy utwór w wersji oryginalnej albo w postaci opracowania, artystyczne wykonanie, fonogram, wideogram lub nadanie, podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo karze do dwóch lat pozbawienia wolności. Jeżeli sprawca dopuszcza się czynu w celu osiągnięcia korzyści majątkowej, kara jest wyższa - do trzech lat pozbawienia wolności. W praktyce w takich sprawach trzeba się liczyć z karą grzywny. Przedsiębiorca nie tylko poniesie koszty, ale też będzie figurować w Krajowym Rejestrze Karnym jako osoba skazana za przestępstwo.

Podstawa prawna: ustawa z dnia 4.02.1994 r. o prawie autorskim i prawach pokrewnych (Dz. U. z 2006 r. nr 90, poz. 631 ze zm.).

autor: Andrzej Janowski
Gazeta Podatkowa Nr 669 z dnia 2010-06-07

GOFIN podpowiada

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »