Reklama

Zakupowe nawyki Polek: Jakie zmiany czekają branżę odzieżową?

Polska branża odzieżowa uchodzi za jedną z najbardziej obiecujących dla młodych inwestorów i przedsiębiorców. Szacuje się, że sektor odzieżowy w Polsce do 2022 roku osiągnie wartość ponad 43 mld zł. Z jednej strony wciąż lubimy nadążać za modą, z drugiej zaś - upowszechniają się trendy na odzieżowy minimalizm oraz Zero Waste. Jak wpłynie to na branżę odzieżową w najbliższych latach?

Według badań platformy Domodi.pl, aż 65 proc. Polek kupuje nowe ubrania średnio raz w miesiącu lub częściej. Z kolei aż 85 proc. deklaruje, że ma w szafie przynajmniej jedną rzecz, której nigdy nie założyło. Kompulsywne zakupy bez planu robi z kolei ponad 60 proc. badanych. Polki są więc, jak widać, idealną grupą docelową branży modowej, której wartość rynkowa ciągle rośnie. Jak donosi Raport PMR (Handel detaliczny odzieżą i obuwiem w Polsce 2017. Analiza rynku i prognozy rozwoju na lata 2017-2022), jest on obecnie wart 36 mld złotych.

Gorący trend: Transparentne ubrania

- Z drugiej strony zaś - fashion victims nie są już tylko biernymi "ofiarami" trendów. Wśród ekologów, instagramowych influencerów, trendwatcherów oraz zwykłych konsumentów coraz częściej pojawiają się naciski, by marki, które produkują odzież w ilościach hurtowych, o charakterze sieciówkowym, dbały o zrównoważony rozwój, w tym o ekologiczny proces produkcji, łańcuch dostaw oraz o samych pracowników, którzy często pracują w niebezpiecznych i niehumanitarnych warunkach. - mówi Marta Budziarek, ekspert platformy modowej domodi.pl

Reklama

Po zawaleniu się fabryki w Bangladeszu w 2013 roku, koncern LPP, który produkował tam ubrania, przeznaczył do dziś ponad 16 mln złotych na poprawę warunków w tamtejszych fabrykach, w tym wymianę lub modernizację instalacji elektrycznej, zabezpieczenia przeciwpożarowe, wzmocnienie konstrukcji budynków lub przeniesienie produkcji do innych obiektów. LPP przystąpiło też do organizacji Accord, która kontroluje duże fabryki w Bangladeszu. Trudno więc mówić, że temat jest ignorowany czy wręcz zamiatany pod przysłowiowy dywan, niezależnie od pobudek, z jakich takie działania powstają (etycznych lub czysto PR-owych i sprzedażowych).

T-shirt z czystej bawełny

Dzięki temu, że klienci zaczęli zadawać pytania o to, jak powstają ich ubrania, duże sieciówki są zmuszone do podjęcia działań na rzecz CSR - zaniedbywanego jeszcze 10 lat temu.

- Wśród wielkich brandów na wyróżnienie zasługuje np. C&A, w którym aż 70 proc. pozyskiwanej bawełny to certyfikowana bawełna organiczna, z ekologicznych upraw, a fundacja powołana przez markę wspiera rolników w zakładaniu i utrzymywaniu ekologicznych upraw: bez szkodliwych pestycydów i innych toksyn. Do 2020 roku celem marki jest osiągnięcie 100 proc. przy jednoczesnym zachowaniu przystępnych cen produktów, co daje przykład dla innych i nadzieję, że inne firmy podążą śladem tej marki. Ideałem byłoby połączenie ekologii z cenami przyjaznymi dla portfela statystycznego Kowalskiego - komentuje ekspert.

Plantacje bawełny stanowią zaledwie 2,4 proc. wszystkich roślinnych plantacji na świecie, ale pochłaniają za to 25 proc. pestycydów i 10 proc. innych chemikaliów używanych przy hodowli bawełny. To jednak zaledwie początek produkcji bawełnianego T-shirta. Trzeba zużyć do tego ok. 2700 litrów wody, a materiał jednej koszulki musi wchłonąć ok. 100 ml chemikaliów, szkodliwych dla zdrowia - o czym najlepiej wiedzą pracownicy fabryk (najsłabsze, a zarazem najsłabiej opłacane ogniwo w łańcuchu całej produkcji). Bio-plantacje ograniczają ilość chemikaliów i wody do minimum - do nawadniania wykorzystywana jest często deszczówka.

Wszystko jest kwestią ceny?

Mniejsze marki często same dbają o swoją transparentność i wiarygodność wśród klientów; kładą nacisk na ekologiczny sposób pakowania i wychodzą im pierwsze naprzeciw z innowacjami i informacją, bo wiedzą, że również od tego zależą wyniki sprzedażowe. Na tle marek sieciówkowych, które często wciąż mają z tym problem, te mniejsze mogą wyróżnić się w ten sposób. Stawiając na jakość i ekologię, brandy zyskują lojalność i sympatię wśród fanów ekologicznych rozwiązań, a sama cena nie jest już najważniejsza, zaczyna schodzić na dalszy plan. To tendencja światowa, jednak wciąż dotycząca przeważnie już świadomych, a przede wszystkim zainteresowanych ekologią klientów. Często to oni są też jednocześnie największymi fanami minimalizmu odzieżowego, na dłuższą metę niekorzystnego dla wielkich sieci, gdzie produkcja i rotacja towaru nie idzie w setkach, a milionach egzemplarzy.

- W najbliższych latach bardzo ważna będzie edukacja w zakresie środowiska i tego, jak zgubny jest wpływ wielkiego przemysłu modowego na naturę. Biorąc jednak pod uwagę światowy trend Zero Waste (nie pojawiający się, a powracający tak naprawdę do Polski - w czasach PRL-u wielu nieświadomie powielało ten trend, próbując uszyć "coś z niczego") oraz coraz więcej wegetarian czy osób wrażliwych na los zwierząt i roślin, można być dobrej myśli. Mam nadzieję, że uda się połączyć etyczną i zrównoważoną produkcję z ochroną środowiska. I że celem nadrzędnym marek nie będzie już zysk za wszelką cenę, a produkcja i sprzedaż z głową, klientom, którzy, również z głową będą kupować taką odzież. To sytuacja typu win-win, w której korzystają wszyscy - podsumowuje Budziarek.

Pobierz za darmo program PIT 2018

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »