Reklama

Awantura sejmowa omija rynki

Sejmowa awantura nie zrobiła większego wrażenia na rynkach finansowych. Złoty nieco osłabł, ale z innych niż polityczne powodów. Inwestorzy uważają, że na razie nic złego się jeszcze nie dzieje. Kryzys parlamentarny poważnie niepokoi natomiast przedsiębiorców.

Złoty nieznacznie stracił w czwartek na wartości, ale - jak wyjaśniają analitycy - jest to raczej skutek gry pod styczniową decyzję RPP niż wynik obaw tym co dzieje się w Sejmie.

Reklama

"Kryzys parlamentarny nie wpłynie negatywnie na nastawienie rynków finansowych" - twierdzi analityk banku BPH Marcin Mrowiec, który uważa, że nastawienie inwestorów do sytuacji politycznej jest neutralne i nie należy spodziewać się szybkiej zmiany.

Skąd się bierze tak duży dystans i spokój? Jacek Wiśniewski, główny analityk Raiffeisen Bank Polska tłumaczy, że inwestorzy biorą pod uwagę trzy scenariusze:

- korzystny: PiS i PO zawiązują koalicję

- neutralny: PiS dogaduje się z Samoobroną i LPR i nic w zasadzie się nie zmienia

- negatywny: PiS zawiera programową koalicję z Samoobroną

"Ryzyko realizacji trzeciego scenariusza jest niewielkie" - uważa Wiśniewski.

W grę wchodzi jeszcze czwarta możliwość, czyli wybory parlamentarne. Marcin Mrowiec ocenia, że spełnienie groźby wcześniejszych wyborów zwiększa ryzyko inwestycyjne, ale i tak nie jest ono na tyle wysokie, by solidnie wystraszyć rynki.

"PiS tak pozytywnie zaskoczył rynki nominacją Zyty Gilowskiej na stanowisko ministra finansów, że nawet ryzyko związane z szybszymi wyborami nie będzie aż tak straszne"- mówi Mrowiec. - "Oczywiście w takiej sytuacji będzie też sporo niepewności i należy liczyć się krótkoterminowymi zawirowaniami na rynku akcji i obligacji".

Lepszy taki budżet niż żaden

Sejmowe zamieszanie martwi natomiast przedsiębiorców, głównie to, że istnieje realna groźba, iż rząd nie zdąży uchwalić budżetu, co fatalnie odbije się na całej gospodarce.

"Przewidywany w 2006 r. wzrost gospodarczy na poziomie 4,3 proc. jest nierealny do osiągnięcia bez ustabilizowania sytuacji politycznej i wprowadzenia do prac Sejmowych projektów ustaw, istotnych dla przedsiębiorców, związanych z reformą systemu podatkowego, wspieraniem innowacji, zapewnieniem bezpieczeństwa obrotu gospodarczego. Odraczanie prac Sejmu oddala perspektywę rozwiązania tych pilnych problemów" - uważa Andrzej Arendarski, prezes Krajowej Izby Gospodarczej,

Głos KIG jest tym bardziej istotny, że izba wcale nie uważa budżetu w obecnej postaci za konstrukcję idealną. Wręcz odwrotnie - przedsiębiorcy mają bardzo dużo zastrzeżeń do rządowych propozycji. Zwracają oni uwagę na brak reformy finansów publicznych i podkreślają, że uchwalone dodatkowe wydatki socjalne (zarówno przez poprzedni, jak i obecny Sejm) sprawiają, że powstał projekt budżetu oparty na deklaracjach, a nie realnych założeniach makroekonomicznych i finansowych.

"Tym niemniej uważamy, że prace nad budżetem należy kontynuować, ograniczając widoczne ostatnio rozdawnictwo wypracowanych środków" - uważa Arendarski.

Głosowanie 24 stycznia

Na razie ryzyko nieuchwalenia budżetu oddala się. W czwartkowy wieczór przedstawiciele ugrupowań sejmowych na posiedzeniu Konwentu Seniorów zawarli kompromis przewidujący, że drugie czytanie projektu budżetu na 2006 r. odbędzie się w najbliższą sobotę, a głosowanie - 24 stycznia.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »