Reklama

Fed niespodziewanie podwyższa stopę dyskontową

Amerykańska Rezerwa Federalna podwyższyła niespodziewanie w czwartek stopę dyskontową o 25 pkt bazowych do 0,75 proc. - podała Rezerwa w komunikacie.

To pierwsza podwyżka stopy dyskontowej od czerwca 2006 r. Fed wskazał, że decyzja ma na celu dalszą normalizację akcji kredytowej, ale nie oznacza zmiany polityki monetarnej.

Działanie to ma zachęcić instytucje finansowe do większego polegania na rynkach pieniężnych niż na banku centralnym.

"Historycznie rzecz biorąc stopa dyskontowa zawsze była wykorzystywana jako narzędzie psychologiczne do zasygnalizowania przyszłego kursu polityki monetarnej" - zauważa Sung Won Sohn, były główny ekonomista Wells Fargo & Co., obecnie profesor ekonomii California State University-Channel Islands w Camarillo.

Reklama

"Fed sygnalizuje, że w przyszłości bardziej prawdopodobnie jest, iż stopy procentowe wzrosną, niż że pozostaną bez zmian lub zostaną obniżone" - dodaje.

Rada Fed podała, że perspektywy dla polityki monetarnej pozostają takie same, jakie były podczas posiedzenia Komitetu Otwartego Rynku w styczniu.

Bank powtórzył, że warunki gospodarcze będą przemawiać za utrzymaniem wyjątkowo niskiego poziomu głównej stopy procentowej przez dłuższy czas.

Benchmarkowa stopa procentowa wynosi obecnie 0,0-0,25 proc. i pozostaje na tym poziomie od grudnia 2008 r.

Szef Fed Ben S.Bernanke trochę przygotował inwestorów na takie działania Rezerwy Federalnej, bo w swoim wystąpieniu dla Kongresu 10 lutego stwierdził, że stopa dyskontowa powinna być niedługo podwyższona.

W minutes z posiedzenia Fed 26-27 stycznia napisano, że podwyżka stóp procentowych "niebawem byłaby odpowiednia".

Pomimo tych wskazówek decyzja Fed nastąpiła wcześniej niż spodziewali się analitycy i inwestorzy.

- Akcja Fed była niespodziewana. Będą spekulacje i analizy dlaczego Fed zmienił czas podania komunikatu, niemal przed zamknięciem handlu w Nowym Jorku - mówi Takeshi Iba, wiceprezes BBH Investment Services Inc. w Tokio.

Decyzja Fed została podana o 22.30 czasu europejskiego.

- Dużym zaskoczeniem był czas - stwierdza Alan Ruskin, szef działu stratefii walutowych w RBS Securities Inc. w Stamford.

Dodaje, że jest to bardzo wyraźny sygnał wycofywania z rynków abnormalnej płynności zastosowanej podczas kryzysu.

Larry Meyer, były gubernator Fed i wiceprezes Macroeconomi Advisers LLC w Waszyngtonie, uważa, że Fed nie podwyższy swojej głównej stopy procentowej aż do połowy 2011 r.

KOMENTARZ HOME BROKER

Podwyżka stopy depozytowej w USA "szkodliwa" raczej dla rynków, nie gospodarki

Stopy procentowe w USA pozostaną na rekordowe niskim poziomie jeszcze przez dłuższy czas - zapewniła Rezerwa Federalna przy okazji podniesienia stopy dyskontowej do 0,75 proc. Dla inwestorów jest to jednak potwierdzenie, że koszt pieniądza w Ameryce też niedługo zacznie rosnąć.

Stopa dyskontowa wyznacza w Sanach Zjednoczonych koszt pożyczek udzielnych przez Rezerwę Federalną bankom komercyjnym. Wzrosła o 0,25 pkt proc., do 0,75 proc. To pierwszy ruch w górę od czerwca 2006 r. Władze monetarne opisały ten ruch jako "normalizację" sytuacji. Zaskoczenie nim jest mniejsze ze względu na to, że szef Fed wskazywał na taką możliwość w wystąpieniu przed Kongresem 10 lutego. Znaczenie tej decyzji dla gospodarki i rynków finansowych będzie uzależnione od tego, w jakim stopniu inwestorzy uwierzą, że poprzedza ona kolejne takie ruchy oraz samo podniesienie oficjalnej stopy procentowej.

Na krótką metę podwyżka stopy depozytowej w Ameryce może w większym stopniu oddziaływać na rynki finansowe niż gospodarki. Chodzi o to, że decyzja Rezerwy Federalnej może wpłynąć bardziej na sytuację finansową banków, dla których posykiwanie kapitału stanie się bardziej kosztowne. Przyjmując za prawdziwą tezę, że za zwyżkami cen aktywów (akcji, surowców, walut z rynków wschodzących) stała duża dostępność kapitału, utrudnienia w dostępie do niego mogłyby przełożyć się na spadek cen tych aktywów.

Natomiast konsekwencje gospodarcze pojawiłyby się wtedy, gdyby rynkowe stopy procentowe (stawki na rynku międzybankowym oraz rentowność krótko- i długoterminowych obligacji) zaczęły się przesuwać na wyższe poziomy. Już teraz w Ameryce rentowność 10-letnich papierów skarbowych osiąga 3,8 proc., czyli jest bliska ubiegłorocznemu maksimum. Jego przekroczenie zapowiadałoby dalszy ruch w górę. Dochodowość długoterminowych obligacji wyznacza zaś oprocentowanie kredytów hipotecznych o stałej stopie procentowej. W obecnych warunkach dużo istotniejsze jest jednak to, co stanie się z krótkoterminowymi papierami. Zachowanie ich rentowności w bardziej klarowny sposób oddaje oczekiwania dotyczące kosztów pieniądza. Na razie rentowność 2-latek sięga 0,9 proc. i jest o ok. 0,5 pkt proc niższa niż w szczycie w 2009 r. Stawki na rynku międzybankowym pozostają stabilne.

Nie można też pomijać wpływu oczekiwań inflacyjnych na decyzje inwestorów na rynku dłużnym. Na razie nie ma obaw przed nadmiernym wzrostem cen. Dzisiejsze dane o styczniowych wskaźniku CPI w USA też miały uspokajającą wymowę. Inflacja bazowa, pomijająca najbardziej zmienne ceny paliw i żywności, spadła do 1,5 proc.

Katarzyna Siwek, Home Broker

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »