Reklama

Firmy energetyczne będą dalej drożeć

Kursy spółek energetycznych wystrzeliły po informacjach o planowanym wydzieleniu z nich aktywów węglowych. Analitycy podkreślają, że pozbawianie firm tego balastu jest pozytywnym sygnałem. Według nich akcje spółek mogą dalej drożeć, bo wcześniej przez bardzo długi czas były silnie przecenione.

Resort aktywów państwowych pozytywnie odniósł się do pomysłu zgłoszonego przez prezesa PGE Wojciecha Dąbrowskiego, polegającego na wydzieleniu aktywów węglowych z grup energetycznych. - Pracujemy nad takim projektem; on daje szansę z jednej strony na utrzymanie aktywów węglowych, korzystając z takich źródeł finansowania jak rynek mocy, a z drugiej da wielkie szanse rozwojowe tej części energetyki, która sięga po nowe źródła energii - zapowiedział w czwartek wicepremier Sasin.

Reklama

Zastrzegł, że prace nad tą koncepcją potrwają wiele miesięcy, mimo to jego słowa od razu wywołały wybuch optymizmu wśród inwestorów giełdowych. Kursy spółek energetycznych poszybowały - tylko w trakcie czwartkowej sesji notowania Tauronu wzrosły o 16,09 proc., do 2,55 zł, PGE o 14,08 proc., do 7,94 zł, a Enei o 8,53 proc., do 7,95 zł. W piątek rosną dalej, Tauron zyskał prawie 6 proc., PGE 1,7 proc., Enea. 1,9 proc.

Poprawa nastrojów widoczna była już wcześniej, szczególnie w końcu maja, kiedy to prezes PGE podczas konferencji poświęconej wynikom za pierwszy kwartał odważnie mówił o takim pomyśle. W efekcie od początku miesiąca kurs Tauronu wzrósł aż o 120 proc., PGE o ponad 67 proc., a Enei o ponad 38 proc. 

Wicepremier Sasin podkreśla, że decyzje co do samego przebiegu procesu wydzielania aktywów nie są jeszcze podjęte. Informował, że rozważane są bardzo różne formy organizacyjne i prawne, od spółki rynkowej po różne inne rozwiązania.

Rynek zadowolony

Analitycy zgodnie twierdzą, że to krok we właściwym kierunku. Pozbawienie firm energetycznych węglowego balastu pozwoli stawić czoło wyzwaniom, jakie niesie polityka klimatyczna Unii Europejskiej.

- Przyszłość firm energetycznych nie będzie łatwa. Czekają je potężne inwestycje. Są oczywiście  tworzone mechanizmy gwarantujące opłacalność tych inwestycji, ale wysiłek będzie duży, biorąc pod uwagę, że mamy sporo do nadrobienia. W Polsce energetyka w 80 proc. opiera się na węglu - zwraca uwagę w rozmowie z Interią Krystian Brymora, analityk DM BDM.

Pozbawianie grup energetycznych trudnych aktywów z jednej strony sprawi, że staną się one atrakcyjne dla inwestorów zagranicznych, którzy w tej chwili w większości mają zakaz inwestowania w podmioty mające cokolwiek wspólnego z węglem, a z drugiej umożliwi spółkom pozyskanie tańszego finansowania inwestycji w odnawialne źródła energii. Wiele instytucji finansowych odeszło już bowiem od finansowania sektora wysokoemisyjnego.

To nie koniec wzrostów

Obserwowana poprawa nastrojów wokół firm energetycznych może się utrzymać dłuższy czas, pod warunkiem, że deklaracje wicepremiera pozostaną w mocy. - Pytanie oczywiście, jak i kiedy przeprowadzony zostanie cały proces. Nie znamy odpowiedzi na kluczowe pytania. Ale sama zapowiedź zmian napawa optymizmem. Trzeba będzie w jakiś sposób rozwiązać problem społeczny. Dobrze, że weźmie to na siebie państwo - podkreśla analityk DM BDM.

Wcześniej sektor był bardzo mocno przeceniony. Kapitalizacja PGE, licząc od końca 2017 roku do końca lutego bieżącego roku spadła z 22,5 mld zł do 9,3 mld zł, Tauronu z 5,3 mld zł do ok. 2 mld zł, Energi z 5,3 mld zł do ok. 3 mld zł, a Enei z 5,1 mld zł do 2,6 mld zł.

Ze względu na trudne aktywa węglowe powstało potężne dyskonto krajowych spółek energetycznych wobec ich konkurentów z Europy Zachodniej. - Nasze spółki były wyceniane na poziomie 2-3x EBITDA,  przy wycenie europejskich podmiotów 7xEBITDA. Obecnie doszliśmy do poziomu 4-5xEBITDA. Jest jeszcze potencjał do poprawy w tym obszarze - ocenia Brymora.

Podobne stanowisko prezentuje Kamil Kliszcz, analityk DM mBanku. - Przez ostatnie lata rynek nie wyceniał tak naprawdę bieżącego potencjału firm energetycznych, ich wyników, tylko przykładał dużą wagę do długoterminowych ryzyk. Te ryzyka ciążyły spółkom - mówi Interii.

Dodaje, że spółki bardzo długo traciły na wartości, więc teraz pozytywny trend na ich akcjach może utrzymać się dłużej. - Jeśli scenariusze zapowiedziane przez polityków zostaną podtrzymane, będziemy obserwować dalsze wzrosty kursów. Tym bardziej, że wyceny są wciąż na umiarkowanych poziomach, biorąc pod uwagę wcześniejsze silne i długotrwałe spadki. Startowaliśmy z bardzo niskiego poziomu - ocenia Kliszcz.

Tauron zyska najwięcej

Krystian Brymora podkreśla, że największym beneficjentem zapowiadanych zmian jest Tauron. Szacuje on, że samo wyłączenie z grupy Tauron trzech kopalń przełożyłoby się na wzrost wyceny o minimum 1,3 zł więcej na akcję.

- Kopalnie w Tauronie generują rocznie 300 mln zł straty EBITDA. Gdy do tego dołożyć roczne wydatki inwestycje w wydobycie na poziomie ok. 300 mln zł, mamy już w sumie 600 mln zł rocznie ujemnego cash flow - informuje. Z kolei wyłączenie ze struktur firmy starych elektrowni węglowych dodałoby dodatkowo 80 groszy do wyceny. - Mamy więc potencjał do wzrostu wyceny spokojnie o ponad 2 zł na akcję - podsumowuje.

Dodaje, że również w przypadku PGE czy Enei również jest potencjał do dalszego wzrostu kursu. Ale zwraca uwagę, że tam segmenty energetyki konwencjonalnej generują 40 proc. wyniku EBITDA, podczas gdy w Tauronie są przyczyną wyraźnej straty.

Monika Borkowska

Dowiedz się więcej na temat: energetyka

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »