Reklama

Giełdy pewniejsze niż kryptowaluty. Na Zachodzie akcje znów drożeją

Przedostania w tym tygodniu sesja giełdowa na Wall Street przyniosła poprawę wszystkich trzech kluczowych indeksów. Niemiecki DAX po bardzo słabym początku notowań wykonał imponującą wspinaczkę i też wyszedł ponad kreskę. Bardzo podobnie zachowywał się WIG20, który jednak ostatecznie stracił 0,1 proc. Na tle wracających do równowagi giełd fatalnie wypadają mocno przecenione kryptowaluty.

W Nowym Jorku Dow Jones i S&P500 wzrosły wczoraj o ponad 1 proc., a Nasdaq o 0,7 proc. Także w Europie poszły w górę wskaźniki na wielu giełdach papierów wartościowych. We Frankfurcie DAX w ciągu kilku godzin najpierw mocno spadł, ale potem poprawił się aż o 400 punktów, wyszedł na plus i osiągnął poziom 15 200 punktów. Nasz WIG20 w tym samym czasie odrobił stratę 40 punktów, choć ostatecznie zakończył notowania na małym minusie.

Inflacja w natarciu

Dzień wcześniej rynki giełdowe na całym świecie nerwowo zareagowały na wiadomość o skokowym wzroście amerykańskiej inflacji konsumenckiej z 2,6 do 4,2 proc. Jednak kolejny raport, tym razem o o inflacji producenckiej w USA, która poszła w górę z 4,2 do 6,2 proc., przyjęty został ze stoickim spokojem. Prawdopodobnie inwestorów uspokoiły liczne deklaracje przedstawicieli Fed o konieczności trwania przy obniżonych stopach procentowych.

Reklama

Czwartkowe wydarzenia na wielu rynkach - między innymi we Frankfurcie i Warszawie - mogą być odebrane jako dobry zwiastun na najbliższą przyszłość. Scenariusz spadku indeksów przed południem i ich gwałtownej poprawy popołudniu to prawdopodobnie realizacja strategii "buy the dip", czyli kupuj na dołkach. Było już tak tanio, że inwestorzy postanowili wykorzystać okazję i kupować przecenione akcje. W efekcie, WIG20 tracił w ciągu dnia nawet 2 proc., ale zakończył notowania w pobliżu środowych poziomów.

Będzie drożej

To, że rynki giełdowe oswoiły się z wysoką inflacją, nie oznacza, że ekonomiści zgadzają się z tezą głoszoną prze wiele banków centralnych o jedynie "przejściowym" charakterze wzrostu cen towarów i usług. Taka retoryka jest szczególnie rozpowszechniona w USA i w Polsce. Jednak całkiem możliwe, że nasza inflacja wynosząca teraz 4,3 proc. wzrośnie - wzorem Węgier - do 5 proc. Taki rozwój wypadków przewiduje dr Przemysław Kwiecień, główny ekonomista XTB.

- Pytanie brzmi, czy 5-procentową inflację zobaczymy już w maju, czy dopiero w kolejnych miesiącach. To stawia NBP w bardzo niewygodnej sytuacji. Prowadzona teraz polityka pieniężna jest najluźniejsza w historii. Nie tylko stopy procentowe są bliskie zeru, ale mamy też program skupu obligacji rządowych. To ułatwia politykom finansowanie deficytu, lecz wydaje się coraz mniej przystawać do okoliczności makroekonomicznych - twierdzi dr Przemysław Kwiecień.

W raporcie raporcie XTB napisano, że interwencjonizm, który uratował globalną gospodarkę przed zapaścią sprawił, że gospodarstwa domowe mają niekiedy wyższe dochody niż gdyby pandemii w ogóle nie było. Za chwilę posiadacze skumulowanych pieniędzy wybiorą się na wielkie, odłożone w czasie zakupy. Jednocześnie polityka darmowego pieniądza zachęca inwestorów do szukania alternatyw dla gotówki, co podbiło ceny surowców.

Pytania o stopy procentowe

Najnowsze trendy inflacyjne sprawiły, że niektórzy członkowie Rady Polityki Pieniężnej zaczęli mówić o konieczności podwyższenia stóp procentowych. Zdaniem Eugeniusza Gatnara, na czerwcowym posiedzeniu RPP powinien pojawić się wniosek o podwyżkę stóp o 10-15 punktów bazowych. Jak podkreśla, w ten sposób bank centralny wysłałby sygnał, że mniej się skupia na wzroście gospodarczym, a bardziej na inflacji.

Z dokładnie taką samą propozycją wystąpił w wywiadzie dla PAP Jerzy Żyżyński. Jego zdaniem, niewielka podwyżka stóp procentowych o 10-15 punktów mogłaby "zakotwiczyć oczekiwania inflacyjne". Innych powodów dla podwyżki w tym roku nie widzi i powtarza za prezesem NBP Adamem Glapińskim, że wzrost inflacji jest wywołany przez czynniki, na które polityka pieniężna nie ma wpływu. Jerzy Żyżyński prognozuje, że inflacja konsumencka w Polsce może spaść do 3,5 proc. w drugiej połowie tego roku.

W zeszłym tygodniu prezes NBP dał do zrozumienia, że w najbliższym czasie nie nastąpi żaden zwrot w polityce monetarnej. Podziela ten pogląd większość członków RPP. Inwestorzy giełdowi mogą więc zakładać, że polskie stopy procentowe nie zmienią się do połowy 2022 roku.

Kryzys kryptowalut

W ostatnich dniach na rynkach finansowych całego świata raz jeszcze potwierdzona została teza, że inwestowanie na giełdach papierów wartościowych jest narażone na mniejsze wstrząsy niż obracanie kryptowalutami.

Na rynku "coinów" doszło do wielkiej przeceny. Co ciekawe, kryptowaluty teoretycznie powinny drożeć w momentach, gdy rosną obawy inflacyjne. Jednak zaskakujące posunięcia multimiliardera Elona Muska całkowicie zmieniły sytuację.

Musk najpierw zapytał ludzi, którzy obserwują go w mediach społecznościowych, czy Tesla powinna przyjmować płatności w dogecoinach. W sondzie udział wzięły blisko 4 miliony osób, a odpowiedź "tak" zyskała 78 proc. zwolenników. Wkrótce potem Musk całkowicie zmienił front i oświadczył, że Tesla zawiesiła przyjmowanie płatności w bitcoinach. Powołał się przy tym na swoje przekonania ekologiczne. Jak stwierdził, "spółce nie podoba się wysokie zużycie energii związane z wydobywaniem kryptowalut". Dodał jeszcze, że "kryptowaluta to dobra idea na wielu poziomach i ma obiecującą przyszłość, lecz nie może się to odbywać kosztem środowiska naturalnego".

- Byliśmy zaskoczeni, że Musk potrzebował tak dużo czasu, aby uznać szkodliwy wpływ bitcoina na środowisko, ale cieszymy się, że Tesla zmieniła swoje stanowisko - skomentował woltę miliardera Ben Dear, dyrektor generalny Osmosis Investment Management.

Bitcoin, który jeszcze tydzień temu kosztował 58,5 tysiąca dolarów, wczoraj spadł do 48 tysięcy. W tym samym czasie dogecoin potaniał z 68 do 38 centów, choć dziś rano jego cena była już wyższa i wynosiła 52 centy. Do zmiany nastawienia inwestorów do kryptowalut mogło przyczynić się także stanowisko amerykańskiej Komisji Papierów Wartościowych i Giełd, która w najnowszym oświadczeniu nazwała bitcoina "wysoce spekulacyjnym aktywem".

Jacek Brzeski

***


Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »