Reklama

Goldman Sachs o strefie euro

Powrót gospodarek w strefie euro do kondycji sprzed pandemii będzie postępował w różnym tempie. Niemcy osiągną ten stan dwa lata przed Hiszpanią - ocenili eksperci banku Goldman Sachs.

"Mimo, że spadek PKB w strefie euro przekroczył 10 proc. i osiągnął 12,1 proc., to i tak był mniejszy, niż przewidywano" - ocenili eksperci Goldman Sachs.

Eksperci Goldman Sachs zredukowali swoje prognozy wzrostu w strefie euro na 8,9 proc. w trzecim kwartale, 3,4 proc. w czwartym kwartale i 7,4 proc. w 2021 r.

Dodali również, że pomimo obniżki ich prognozy i tak są wyższe od konsensusu, oraz odzwierciedlają różnice w tempie odbudowy gospodarki. "Liczba infekcji wzrosła gwałtownie w Hiszpanii, coraz więcej przypadków odnotowuje się we Francji i w Niemczech" - ocenili.

Reklama

Wedle banku to pokazuje, że wirus jest geograficznie skoncentrowany, a liczba hospitalizacji spada, na co wpływ ma również to, że władze szybko reagują, wprowadzając obostrzenia, jak obowiązkowe noszenie maseczek, czy lokalne lockdowny.

Eksperci banku przewidują, że obecnie Europa jest lepiej przygotowana niż w marcu czy kwietniu, na walkę z epidemią w połączeniu z ograniczeniem jej wpływu na gospodarkę.

W ich ocenie należy jednak bardzo uważnie monitorować stopy zakażeń. "PKB strefy euro zalicza rekordowe spadki, realny PKB skurczył się w drugim kwartale o 12,1 proc., skumulowany o 15,3 proc.  Spadki w drugim kwartale podzieliły się w kierunku północ-południe, z najniższym obniżeniem się PKB w Niemczech (-10,1 proc.), a najwyższym w Hiszpanii (-18,5 proc.) z Włochami (-12,4 proc.) i Francją (-13,8 proc.) pomiędzy" - napisano w analizie.

Eksperci podali, że spadek jest mniejszy, niż się spodziewano, zarówno z powodu mniejszego wpływu ograniczeń na gospodarkę w kwietniu (szczególnie we Francji) oraz szybszej niż się spodziewano odbudowy gospodarki w maju i czerwcu (zwłaszcza w Niemczech).

Goldman Sachs wskazał, że oczekuje w strefie euro powrotu do poziomu PKB sprzed wybuchu pandemii w ostatnim kwartale 2021 r. Eksperci ocenili, że podział północ-południe w tempie odbudowy gospodarki będzie trwały i Niemcy osiągną stan sprzed pandemii wcześniej (w połowie 2021 r.), niż państwa z południa Europy (Włochy w końcu 2022 r., a Hiszpania w połowie 2023 r.).

Co z Niemcami?

Niemcy już teraz przeżywają drugą falę epidemii Covid-19 i mogą zmarnować dotychczasowe osiągnięcia w kontroli koronawirusa - oświadczyła we wtorkowym wywiadzie Susanne Johna, szefowa związku zawodowego lekarzy Marburger Bund.

"Już jesteśmy w trakcie drugiej, płytkiej fali" - oceniła lekarka na łamach dziennika "Augsburger Allgemeine". Jak dodała, obserwowany obecnie wyższy poziom nowych zakażeń to efekt rozluźnienia dyscypliny i powszechnego pragnienia powrotu do normalności.

Według szefowej związku może to doprowadzić do zaprzepaszczenia sukcesu w pierwszej fazie pandemii, kiedy Niemcom udało się opanować transmisję SARS-CoV-2. Johna zaapelowała przy tym do Niemców, by nadal stosowali zasady dystansu społecznego i nosili maseczki ochronne.

Zdaniem lekarki, szpitale są przygotowane na przyjęcie nowej fali pacjentów z koronawirusem, ale ceną tego będzie stopniowe redukowanie dostępnych miejsc dla innych chorych. Według oficjalnych statystyk, w Niemczech wolnych jest w tej chwili 12,2 tys. z 21 tys. łóżek na oddziałach intensywnej terapii. Tylko 270 z nich jest zajmowanych przez chorych na Covid-19.

We wtorek łączna liczba zakażeń koronawirusem w Niemczech wzrosła o 879 do 211 281. Osiem osób zmarło na Covid-19, zwiększając łączny bilans ofiar śmiertelnych w RFN do 9156.

Dowiedz się więcej na temat: strefa euro | UE | prognoza PKB

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »