Reklama

Inwestorze, uważaj na ryzyko polityczne

Nie tylko katastrofy naturalne, kryzysy finansowe, bankructwa dużych firm czy złe dane makroekonomiczne mogą w kilka dni drastycznie obniżyć wartość naszego portfela.

Inwestorzy zazwyczaj skupiają się na przeglądaniu danych makroekonomicznych i badaniu wyników finansowych spółek, których akcje chcą nabyć. Słuchają również wnikliwie ekonomistów wypowiadających się na temat przyszłości danego regionu bądź kraju, w którym inwestują. Jednak często to nie wystarcza, by odnieść sukces na giełdzie. Trzeba również pamiętać o tym, że w życiu dochodzi do zdarzeń nieprzewidywalnych. Jeden z największych ekspertów inwestycyjnych, Nassim Nicolas Taleb, określa je mianem "czarnych łabędzi".

Reklama

Mianem "czarnych łabędzi" możemy nazwać np. katastrofy naturalne. Jednym z ostatnich przykładów jest zachowanie się japońskiego indeksu Nikkei po katastrofie elektrowni jądrowej w Fukushimie wywołanej falą tsunami. W ciągu trzech sesji od momentu awarii reaktorów indeks "zanurkował" o 20 proc.

Również niespodziewane błędy człowieka potrafią wywołać krach na giełdzie. Dnia 6 maja 2010 r. amerykański Dow Jones Industrial Average spadł w pół godziny o 10 proc., a ceny papierów niektórych spółek poszły w dół o 50-90 proc. Był to rezultat pomyłki maklera, który chciał sprzedać miliony akcji, ale zamiast litery "m" wpisał do programu literę "b" - czyli sprzedał miliardy (ang. "billions").

W ostatnich tygodniach o swoim istnieniu przypomniało inwestorom także ryzyko polityczne. Indeks tureckich akcji XU100 od marca 2009 r. do końca maja 2013 r. urósł o 289 proc., a w 2012 r. o 54 proc. i był jednym z kilku najlepszych wskaźników na świecie. Wystarczyło jednak, aby rankiem 28 maja tego roku 50 osób zebrało się w parku Gezi w Stambule, by zapobiec jego zniszczeniu w celu budowy apartamentowców, a policja użyła siły do ich rozpędzenia. To wydarzenie nakręciło spiralę protestów i przemocy, która sprawiła, że część inwestorów postanowiła zrealizować zyski osiągnięte na akcjach tureckich firm. Wartość indeksu XU100 spadła od początku politycznego zamieszania w Turcji o 18 proc.

Jednym z najlepszych źródeł, wskazujących w jakich krajach występuje zwiększone ryzyko polityczne, jest dokument "Political Risk Map" publikowany cyklicznie przez globalnego brokera ubezpieczeniowego wyspecjalizowanego w zarządzaniu ryzykiem, firmę Aon.

Najwięcej koloru czerwonego jest w Afryce - oznaczono tym kolorem kraje o najwyższym ryzyku politycznym. Stąd warto się zastanowić, zanim zdecydujemy się na zakup jednostek funduszu Noble Fund Africa and Frontier (20 proc. straty w ciągu ostatnich 12 miesięcy), Nordea African Equity Fund (tylko 3 proc. na plusie) czy WIOF African Performance Fund (1,1 proc. nad kreską).

Biznes INTERIA.PL na Facebooku. Dołącz do nas i bądź na bieżąco z informacjami gospodarczymi

Bardzo duże ryzyko polityczne istnieje według Aon w krajach Bliskiego Wschodu oraz postsowieckich republikach zakaukaskich. Fakt, iż na polskim rynku istnieje praktycznie tylko jeden fundusz, za pośrednictwem którego można w tym regionie inwestować (WIOF Pakistan Performance Fund, 13 proc. straty w ciągu 12 miesięcy), ale nigdy nie wiadomo, jak duży wpływ na cały region i sąsiednie kraje - a więc chociażby Rosję, Indie czy Chiny - mogą mieć problemy wywołane zmaterializowaniem się takiego ryzyka w jednym państwie. Tymczasem spółki z tych krajów stanowią trzon portfeli funduszy z terminem BRIC w nazwie, które obecne są zapewne w portfelach wielu polskich inwestorów.

Jeśli chodzi o Europę, najmniej stabilne kraje według Aon to Białoruś, Serbia, Bośnia i Hercegowina oraz Ukraina. Tutaj znów mamy casus Bliskiego Wschodu: aktywów z tych krajów trzeba ze świecą szukać w portfolio polskiego inwestora, a nigdy nie wiadomo, jaki impakt będzie miał kryzys polityczny w jednym z tych państw na całą UE czy Europę.

Oczywiście firma Aon, tak jak i nikt inny, nie ma szklanej kuli, a ryzyka polityczne mogą się w niektórych krajach oznaczonych kolorem czerwonym nigdy nie zmaterializować. Jednakże spojrzenie na "Political Risk Map" przypomina o tym, że warto stosować na co dzień podstawowe zasady mądrego inwestora: geograficzną dywersyfikację inwestycji oraz tzw. "zlecenia stop loss", pozwalające uchronić kapitał w przypadku wystąpienia nagłego negatywnego zdarzenia na rynku.

Dowiedz się więcej na temat: naturalne | giełdy | polityczny | inwestorzy | uważaj

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »