Reklama

LiveChat może w ciągu dwóch lat zadebiutować na giełdzie w USA

LiveChat Software po osiągnięciu 30 tys. klientów, co może nastąpić w ciągu dwóch lat, może wejść na NYSE lub Nasdaq - poinformował prezes Mariusz Ciepły. Spółka nie wyklucza żadnej możliwości debiutu w Stanach, zastanawia się zarówno nad dual-listingiem jak i przeniesieniem notowań z GPW.

- Myślę, że gdy będziemy mieć 30 tys. klientów (teray spółka obsługuje ponad 22 tys. klientów) to jest bardzo dobry moment na to (wejście na giełdę w Stanach Zjednoczonych - PAP). Będzie to maksymalnie dwa lata - powiedział prezes podczas czwartkowej konferencji.

Reklama

- Nie chcemy w USA prosić o pieniądze, nie ma takiej potrzeby. Zastanawiamy się, czy lepszy byłby debiut na NYSE czy Nasdaq, te dwie giełdy bardzo ze sobą konkurują - dodał.

Ciepły podał, że wysoka rentowność spółki na tle konkurentów spotyka się z bardzo dobrym odbiorem inwestorów w USA, z którymi LiveChat pozostaje w kontakcie.

W rozmowie z dziennikarzami prezes poinformował, że spółka bierze obecnie pod uwagę wszystkie możliwości, od dual-listingu na jednej z amerykańskich giełd do zdjęcia notowań z GPW i przeniesienia ich do USA.

- Rozmawiamy w tej chwili o tym, która możliwość będzie najlepsza. Nieważne jak tam będziemy, ale chcemy tam być (w Stanach - PAP) - powiedział prezes.

Dodał, że LiveChat prowadził rozmowy również m.in. z funduszami private equity, które mogłyby zaangażować się w akcjonariat spółki "na dłużej".

Wcześniej prezes Ciepły informował, że LiveChat Software dąży to tego, by miesięcznie pozyskiwać 1 tys. klientów. Spółka nadal pracuje m.in. nad nową wersją swojego flagowego produktu oraz nad narzędziem do automatycznej komunikacji (BotEngine).

Spółka planuje stworzyć platformę, w formie tzw. marketplace, na której firmy trzecie będą oferowały dodatkowe funkcjonalności rozszerzające podstawową wersję produktu LiveChat. Obecnie platforma ta jest testowana w formie produktu chat.io. Jej uruchomienie ma pozwolić na szybsze pozyskiwanie klientów.

- Nie jesteśmy w stanie dostarczyć jednego produktu, który odpowie na wszystkie potrzeby klientów. Są klienci, którzy chcą zautomatyzować proces obsługi klienta poprzez chatboty. Inni życzą sobie, by ich klient bezpośrednio w okienku chatu mógł zapłacić za usługę czy produkt. Jeszcze inni chcą na żywo tłumaczyć pytania od klientów na różne języki - powiedział Bartosz Olchówka, dyrektor ds. technologicznych spółki.

- Chcemy stworzyć platformę, miejsce gdzie pojawią się usługodawcy. Nie jesteśmy w stanie w tej chwili wykonać wszystkich nowych funkcjonalności, ale chcemy stworzyć tzw. marketplace, podobny do AppStore czy Google Play, na których firmy trzecie będą mogły wystawiać na sprzedaż swoje produkty - dodał.

Prezes Ciepły poinformował ponadto, że spółka planuje integrowanie swojego produktu z kolejnymi, po Messengerze, dużymi serwisami m.in. WhatsUp czy Twitterem.

LiveChat podał w czwartek wyniki za drugi kwartał roku obrotowego 2017/2018. Zysk netto spółki wyniósł 12 mln zł. Wynik był o 23,7 proc. wyższy rok do roku. Przychody spółki wzrosły do 22 mln zł, o 22,3 proc. rok do roku.

Spółka jest producentem oprogramowania, które umożliwia właścicielom stron internetowych bezpośredni kontakt z odwiedzającymi ją klientami oraz udostępnia dodatkowe funkcjonalności, w tym narzędzia analityczne.

Kurs akcji LiveChat rósł o godz. 15.18 o 2,2 proc. do 41,61 zł.

Dowiedz się więcej na temat: USA | giełdy

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »