Reklama

Miedwiediew: Sprawy zanieczyszczonej ropy nie należy wiązać z manewrem podatkowym

- Sprawa zanieczyszczenia ropy w rurociągu Przyjaźń to "zły incydent", ale nie należy jej wiązać z kwestią manewru podatkowego - powiedział we wtorek podczas spotkania z białoruskim premierem Siarhiejem Rumasem w Erewaniu szef rządu Rosji Dmitrij Miedwiediew.

Chodzi o rekompensatę, której domaga się Białoruś w związku ze zmianami opodatkowania wydobycia ropy w Rosji, które spowodują duże straty dla Mińska.

Reklama

Miedwiediew podczas spotkania z Rumasem w Erewaniu, gdzie odbywa się szczyt Eurazjatyckiej Unii Gospodarczej, powiedział, że kwestia zanieczyszczenia ropy to "zły incydent, który należy zbadać, ale nie wpłynie to na współpracę Białorusi i Rosji w innych dziedzinach".

Według strony rosyjskiej wprowadzenie do systemu brudnej ropy było działaniem celowym. W Rosji wszczęto w związku z tym sprawę karną.

Zapytany o to, czy sytuacja z brudną ropą w Przyjaźni może jakoś wpłynąć na dwustronne negocjacje dotyczące manewru podatkowego, Miedwiediew zaznaczył, że nie "może być żadnego powiązania tych spraw".

Manewr podatkowy to stopniowe znoszenie ceł eksportowych na rosyjską ropę, które w efekcie zrówna cenę surowca dla Białorusi (dotąd dostarczanego na preferencyjnych warunkach) ze stawką rynkową.

Jak wynika z szacunków białoruskiego ministerstwa finansów, tylko w 2019 roku manewr podatkowy spowoduje stratę rzędu 300 mln dol. W latach 2019-2024 Białoruś straci - z powodu zmniejszonych wpływów do budżetu i zwiększenia wydatków na zakup surowca przez rafinerie - blisko 11 mld dol.

Mińsk próbuje uzyskać od Rosji gwarancje rekompensaty tych strat. Na razie jednak Moskwa takich zapewnień nie udzieliła.

Od 19 kwietnia rurociągiem Przyjaźń na Zachód przez Białoruś płynie zanieczyszczona ropa - w surowcu wykryto przekroczenie norm chlorków organicznych. Mińsk już teraz ocenia straty na około 100 mln dol.

Tamtejsze rafinerie ogr?niczyły produkcję paliw o 50 proc. Tranzyt ropy wstrzymały PERN oraz ukraińska Ukrtransnafta.

W piątek w białoruskiej stolicy odbyły się rozmowy operatorów rurociągu Przyjaźń z Białorusi (Homeltransnafta - Drużba), Ukrainy (Ukrtransnafta), Polski (PERN S.A.) i Rosji (Transnieft). W spotkaniu zwołanym w trybie pilnym uczestniczył także wiceminister energetyki Rosji Pawieł Sorokin i szef białoruskiego koncernu Biełnaftachim Andrej Rybakou.

We wtorek Białoruś poinformowała, że czysta ropa dotrze do rafinerii w Mozyrzu nie wcześniej niż 4 maja. Strona białoruska wstrzymała całkowicie tranzyt rosyjskiego surowca, by móc wypompować zanieczyszczoną ropę i rozpocząć pobór czystej, co może nastąpić 2 maja.

- - - - - -

W rurociągu Przyjaźń 5 mln ton zanieczyszczonej ropy

Do rurociągów na terytorium Białorusi, Rosji, Ukrainy i Polski trafiło ok. 5 mln ton zanieczyszczonej ropy - poinformował we wtorek przedstawiciel Homeltransnafty - białoruskiego operatora rurociągu Przyjaźń.

- Według wstępnej oceny, w rurociągach na terenie Białorusi, Rosji, Ukrainy i Polski łączna ilość ropy, która nie odpowiada parametrom jakościowym, wynosi ok. 5 mln ton - powiedział agencji BiełTA Andrej Wiariha, wicedyrektor i główny inżynier przedsiębiorstwa Homeltransnafta Drużba.

Według przedstawiciela białoruskiego operatora, jeśli wszystkie strony zrealizują swe zobowiązania, w dniach 10-11 maja Homeltransnafta Drużba będzie mogła osiągnąć 60-65 proc. średniego zapełnienia rurociągu wolną od zanieczyszczeń ropą, co odpowiada 40 proc. mocy projektowych systemu.

- Staramy się maksymalnie szybko uruchomić system, ale trzeba rozumieć, że będzie to dopiero początek procesu. Działanie systemu będzie ograniczone. Pełne jego uruchomienie wymaga nie mniej niż pół roku zaawansowanych prac - wyjaśnił Wiariha.

Według informacji strony białoruskiej, ropa dobrej jakości znajduje się na 30. kilometrze odcinka Uniecza (węzeł przesyłowy znajdujący się na terytorium Rosji, w obwodzie briańskim - PAP) - Mozyrz. Jest to jedna trzecia drogi od Unieczy do granicy rosyjsko-białoruskiej.

- Jej przesył po terytorium Białorusi jest planowany po wypompowaniu zanieczyszczonej ropy z rosyjskiego odcinka ok. 2 maja- zapowiedział inżynier.

Dodał, że podejmowane obecnie działania umożliwią wznowienie przesyłu tylko jedną nitką Przyjaźni, druga będzie czasowo używana do składowania zanieczyszczonego surowca.

Wcześniej we wtorek białoruski koncern Biełnaftachim ocenił, że ropa wolna od zanieczyszczeń trafi do białoruskiej rafinerii w Mozyrzu (na południu kraju) nie wcześniej niż 4 maja.

Od 19 kwietnia rurociągiem Przyjaźń na Zachód przez Białoruś płynie zanieczyszczona ropa - w surowcu odnotowano przekroczenie norm chlorków organicznych. Białoruskie rafinerie - w Mozyrzu i Nowopołocku - ograniczyły produkcję paliw oraz ich eksport. Tranzyt ropy wstrzymały polski PERN oraz ukraińska Ukrtransnafta.

W piątek w Mińsku odbyły się zwołane w trybie pilnym rozmowy z udziałem krajowych operatorów Przyjaźni z Białorusi, Rosji, Polski (PERN SA) i Ukrainy, po których poinformowano, że osiągnięto porozumienie w sprawie uregulowania sytuacji i badane są możliwości jego technicznej realizacji.

- - - - - -

Prezydent Rosji Władimir Putin uznał we wtorek kwestię zanieczyszczenia ropy w rurociągu Przyjaźń za bardzo poważną szkodę gospodarczą, materialną i wizerunkową dla kraju. Putin spotkał się tego dnia z szefem koncernu Transnieft Nikołajem Tokariewem.

Rosyjski prezydent polecił kierownictwu Transnieftu przeprowadzenie korekty systemu kontroli jakości ropy płynącej w rurociągach.

- Samokontrola to za mało. Należy zmienić system. Zróbcie to koniecznie i poinformujcie premiera Dmitrija Miedwiediewa - oświadczył.

Tokariew wyjaśnił prezydentowi, że przyczyną zanieczyszczenia ropy płynącej rurociągiem Przyjaźń były działania prywatnego przedsiębiorstwa z obwodu samarskiego, które wysyłając ropę naruszyło wszystkie normy technologiczne.

Według szefa Transnieftu, "było to w tym przypadku czystej wody oszustwo z pogwałceniem wszystkich instrukcji i zasad".

Zanieczyszczona ropa - w surowcu odnotowano przekroczenie norm chlorków organicznych - płynie od 19 kwietnia rurociągiem Przyjaźń na Zachód przez Białoruś. Białoruskie rafinerie - w Mozyrzu i Nowopołocku - ograniczyły produkcję paliw oraz ich eksport. Tranzyt ropy wstrzymały polski PERN oraz ukraińska Ukrtransnafta.

- Według wstępnej oceny w rurociągach na terenie Białorusi, Rosji, Ukrainy i Polski łączna ilość ropy, która nie odpowiada parametrom jakościowym, wynosi ok. 5 mln ton - poinformował we wtorek Andrej Wiariha, wicedyrektor i główny inżynier przedsiębiorstwa Homeltransnafta Drużba.

W poniedziałek firma Samaratransnieft-terminal (STNT) oświadczyła, że "nie ma i nie może mieć żadnego związku" z zanieczyszczeniem ropy naftowej w rurociągu Przyjaźń. Wskazała m.in., że na jej terenie nie ma obecnie podłączenia do rurociągu. Podkreśliła, że należący do niej terminal, który wymienił w swoim piątkowym komunikacie o zanieczyszczeniu ropy rosyjski Transnsnieft, został sprzedany w 2017 roku spółce Nieftiepieriewałka. Terminal ten znajduje się poza terenem zakładu STNT - dodała ta firma.

Z kolei rosyjskie media podały tego samego dnia, że STNT od końca zeszłego roku przechodzi procedurę bankructwa.

Pobierz darmowy program do rozliczeń PIT 2018

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »