Reklama

Obcy kapitał - ręce precz od miedzi, złota i srebra

Rumunia miała sprzedać swoją największą kopalnię miedzi Cupru Min Abrud i realizować w ten sposób plan prywatyzacji uzgodniony z Międzynarodowym Funduszem Walutowym. Gdy wszystko było uzgodnione i wybrany zagraniczny nabywca, Bukareszt (ustami Luciana Bode, ministra gospodarki) wycofał się z transakcji.

Kopalnię, gdzie znajduje się 60 proc. rumuńskich rezerw miedzi, miała kupić kanadyjska firma Roman Copper Corp. (właścicielem jest Bay Front Capital Partners - bank z Toronto) za 200,8 mln euro. Przedsiębiorstwo to wyłoniono w przetargu, w którym startowały także OZ Minerals Ltd z Australii, Dundee Holding z Holandii i Ellatzite Med Ad. z Bułgarii.

Reklama

Na 2012 r. planowano w drodze prywatyzacji państwowych firm zebrać 2 mld dolarów. Bez tych pieniędzy pomoc z MFW jest wątpliwa jak wyjście z recesji.

Rumuńskie władze rozpiszą kolejny przetarg na tych samych, niezbywalnych warunkach. Wszystkie umowy prywatyzacyjne mają być jawne, płatność uregulowana w 30 dni a nabywca musi zdeponować 32,27 mln euro jako gwarancję ekologicznych inwestycji.

Rumunia z trudem zbiera niezbędne pieniądze. W marcu za 38 mln euro sprzedano 15 proc. akcji operatora energetycznego Transelectrica. Państwo znowu spróbuje sprzedać 10 proc. akcji koncernu paliwowego Petrom, którego większość walorów ma austriacki OMV. Ma to dać 600 mln dol. Sprzedaż 10 proc. papierów operatora gazowego Transgaz ma przynieść 80 mln dol. Pozbycie się firm spoza giełdy - Hidroelectrica, Nuclearelectrica oraz Romgaz - napełni budżet 880 mln euro.

Centrowa władza obawia się prywatyzacji, która może w efekcie powiększać bezrobocie (poprzez racjonalizację zatrudnienia w dotychczas państwowych molochach) i społeczne niezadowolenie. To zaś może być szkodliwe przed listopadowymi wyborami publicznymi. W sondażach wyraźnie prowadzi lewicowa opozycja, a rząd Mihaia Razvana Ungureanu ma 20-proc. poparcie.

W ubiegłym tygodniu sąd zakwestionował plan zagospodarowania przestrzennego dla miasta Rosia Montana w Siedmiogrodzie, gdzie powstać miała kopalnia złota i srebra (inwestycja kanadyjskiej firmy Gabriel Resources Ltd). Do wydobycia jest tam w sumie 1814 ton tych kruszców. Ekolodzy blokują tę kopalnię juz 14 lat.

Krzysztof Mrówka

Biznes INTERIA.PL jest już na Facebooku. Dołącz do nas i bądź na bieżąco z informacjami gospodarczymi

Dowiedz się więcej na temat: ręce | złota | górnictwo | Rumunia | wycofał się | nabywca

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »