Reklama

Przedświąteczny handel nie zawsze zyskowny

Dla większości firm handlowych i producentów artykułów, które szczególnie chętnie kupujemy na święta, grudzień oznacza z reguły znaczny wzrost obrotów. Giełdowym inwestorom trudno jednak zarobić na tej sezonowej prawidłowości.

W ostatnich dniach Amerykanie ekscytują się czarnym piątkiem, dniem następującym po Święcie Dziękczynienia, inaugurującym sezon przedświątecznych wyprzedaży. Wówczas za oceanem wszyscy ruszają na zakupy, a sklepy notują gigantyczne obroty. Zyski w bilansach zapisują czarnym tuszem, stąd wzięła się symboliczna nazwa tego dnia.

Reklama

Klienci cieszą się z tańszych, okazyjnych zakupów, handlowcy liczą zyski, a analitycy wyciągają na podstawie obrotów wnioski, dotyczące stanu i perspektyw gospodarki oraz nastrojów i kondycji konsumentów. W Polsce trudno taki symboliczny dzień wskazać. Ale z pewnością można mówić o grudniu, jako jego naszym odpowiedniku. Problem w tym, że nie zawsze i nie dla wszystkich firm można go określić mianem czarnego, czyli zyskownego.

Tym bardziej, że spółki giełdowe nie mają obowiązku ujawniania danych miesięcznych. Wyniki prezentowane są za cały kwartał. Trudno więc na podstawie sezonowych prawidłowości podejmować decyzje inwestycyjne. Jak widać, nasza rzeczywistość nie jest tak prosta, jak amerykańska.

Przychody skaczą, ale nie wszystkim

W przypadku większości spółek zajmujących się handlem, rzeczywiście w czwartym kwartale daje się zaobserwować wyraźny wzrost przychodów ze sprzedaży. Rozszyfrowując określenie "wyraźny", można mówić o zwyżce sięgającej od 17 do 30 proc., w porównaniu do trzeciego kwartału. Ale od tej zasady bywają też wyjątki, czyli sytuacje, gdy w trzech ostatnich miesiącach roku przychody ze sprzedaży zdecydowanie spadają. I nie jest to zniżka o kilka, lecz kilkanaście, a nawet 30 proc.

Tak stało się w ubiegłym roku w przypadku Efektu, który jednak miał nadzwyczaj udany trzeci kwartał. Takie sytuacje zdarzają się także potentatom, takim jak Emperia, której przychody w ostatnich trzech miesiącach ubiegłego roku zwiększyły się o zaledwie 2 proc., czy Eurocash, który zanotował ich 11 proc. spadek.

Ostatnie trzy lata to czas trudny do analizowania, bo choć globalny kryzys finansowy Polakom aż tak bardzo we znaki się nie dał, to jednak trochę zamieszania narobił. A i sytuacja w poszczególnych spółkach branży handlowej ma swoją specyfikę. Jeśli dodać do tego niezbyt długą na ogół historię ich notowań na warszawskiej giełdzie, to inwestorzy nie mają łatwego zadania w podejmowaniu decyzji o zakupie akcji pod choinkę lub tuż po.

Jako modelową ilustracją świątecznej sezonowości handlu, można posłużyć się przykładem Bakallandu. Dla każdego, nie tylko giełdowego inwestora, jest oczywiste, że sprzedaż bakalii, którymi handluje spółka, rośnie w okresie przedświątecznym. I rzeczywiście, przychody ze sprzedaży zwiększają się w ostatnim kwartale roku. W 2009 roku skoczyły one o 112 proc. w porównaniu do trzeciego kwartału. Niestety, ceny akcji spółki na giełdzie zareagowały mocno umiarkowanie. W grudniu zyskały 0,7 proc., a w lutym następnego roku, gdy było już wiadomo, jakimi wynikami zakończył się poprzedni kwartał, zwyżkowały o 5,4 proc.

W przypadku Atlanty, spółki zajmującej się przede wszystkim importem bakalii, mamy do czynienia z inną komplikacją. Na szczeblu jednostkowym, wyniki finansowe prezentują się w sposób klasyczny dla tego typu biznesu, czyli w czwartym kwartale mocno rosną i przychody, i zyski. Jeśli jednak spojrzymy na wyniki grupy kapitałowej, z klasyki pozostaje jedynie wzrost przychodów, a w 2008 roku jednostkowy zysk po konsolidacji zamienił się w stratę.

Oprócz firm handlowych, świąteczną sezonowość bardzo mocno odczuwają też spółki produkujące słodycze. Wyraźnie widać to w przypadku wszystkich trzech notowanych na naszym parkiecie firm tej branży, czyli Jutrzenki, Mieszka i Wawelu. Podobnie będzie pewnie w przypadku najmłodszego w tym gronie Otmuchowa. W ubiegłym roku, w świątecznym kwartale przychody Mieszka wzrosły o ponad 15 proc., a Wawel zanotował skok o ponad 40 proc. Zysk tej ostatniej spółki niemal się podwoił, w porównaniu do trzeciego kwartału. W przypadku Jutrzenki sezonowość jest ledwie widoczna.

Dowiedz się więcej na temat: spółki | zyski | handel | wyniki | ceny

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »