Reklama

Spadki na Wall Street po słabych wynikach kwartalnych JPMorgan

Piątek na Wall Street przyniósł kontynuację spadków z poprzedniej sesji. Po słabszych od oczekiwań wynikach kwartalnych banku JPMorgan traciły spółki z branży finansowej. Przecenę z poprzednich sesji kontynuowały również spółki technologiczne.

Na zamknięciu Dow Jones Industrial spadł o 0,89 proc., do 16 026,75 pkt.

Reklama

S&P 500 zniżkował o 0,95 proc. i wyniósł 1815,69 pkt.

Nasdaq Comp. spadł o 1,34 proc., do 3999,73 pkt.

W trakcie piątkowej sesji traciły na wartości akcje JPMorgan. Ten największy bank w USA pod względem aktywów zanotował w pierwszym kwartale zysk na akcję w wysokości 1,28 USD. Analitycy szacowali zysk na poziomie 1,38 USD na akcję.

Spadały również kursy akcji innych dużych amerykańskich banków. W dół szły notowania między innymi: Bank of America, Morgan Stanley oraz Goldman Sachs, który poda wyniki finansowe w przyszłym tygodniu.

Po publikacji wyników kwartalnych rosły natomiast akcje Wells Fargo, czwartego pod względem wielkości banku w Stanach Zjednoczonych. Zysk netto banku w pierwszym kwartale wzrósł o 14 proc., do 1,05 USD na jedną akcję, dzięki redukcji kosztów. Analitycy szacowali zysk na poziomie 0,96 USD na akcję.

- Wciąż istnieje szansa, że część spółek pokaże przyzwoite wyniki. Generalnie jednak zyski nie wzrosną tak mocno, jak można było to zakładać. Rynek akcji może pozostawać silny, nie należy jednak spodziewać się, że będzie dużo silniejszy niż obecnie - ocenił Nicola Marinelli, zarządzający funduszami Sturgeon Capital.

Zyski spółek wchodzących w skład S&P 500 wzrosły w ubiegłym kwartale o 1 proc. rdr, a przychody wzrosły prawdopodobnie o 2,9 proc. - wynika z ankiety przeprowadzonej wśród analityków przez agencję Bloomberg.

Analitycy w ostatnim czasie jednak mocno obniżali swoje prognozy zyskowności amerykańskich korporacji w obawie o wpływ słabej pogody na początku roku w USA na wyniki finansowe spółek. Jak wynika z wyliczeń Goldman Sachs, w trakcie trzech pierwszych miesięcy roku, analitycy obniżyli prognozowany zysk w pierwszym kwartale spółek wchodzących w skład indeksu S&P 500 o około 4 proc.

Indeks S&P 500 stracił w czwartek 2,1 proc. i była to najsłabsza sesja tego indeksu od lutego. Jeszcze mocniejszą zniżkę zanotował technologiczny Nasdaq, który zakończył czwartkową sesję na 3,1 proc. minusie i był to najsilniejszy dzienny spadek tego indeksu od listopada 2011 r.

Analitycy tłumaczą spadki obawami o to, że wyceny spółek, szczególnie z branży internetowej i wysokich technologii, które notowały najmocniejsze wzrosty w ubiegłym roku, są zbyt wysokie.

W ostatnim czasie silnie spadał między innymi kurs spółki Netflix, która w ubiegłym roku zanotowała najsilniejsze wzrosty ze wszystkich komponentów S&P 500, drugiego w tej kategorii producenta urządzeń półprzewodnikowych firmy Micron Technology czy producenta samochodów napędzanych energią elektryczną Tesla Motors, którego kurs akcji w ubiegłym roku wzrósł o ponad 340 proc.

- Indeksy giełdowe ciągną w dół te spółki, które jeszcze niedawno były najlepsze. Obrywa przy okazji również szeroki rynek. Ja uważam, że to jeszcze nie zapowiedź szerszej korekty. Rynek akcji będzie wspierał silniejszy wzrost gospodarczy w USA, który powinien przyspieszyć w drugim kwartale do ponad 3 proc. - ocenił David Joy, główny strateg rynkowy w Ameriprise Financial.

Na rosnącą aktywność w amerykańskiej gospodarce wskazał piątkowy odczyt inflacji PPI. Ceny produkcji w USA wzrosły w marcu w najszybszym tempie od dziewięciu miesięcy i wyniosły 0,5 proc. mdm, a po odliczeniu cen żywności i energii o 0,6 proc. mdm. Analitycy z Wall Street spodziewali się, że PPI wzrośnie o 0,1 proc. mdm, a po odliczeniu cen żywności i energii oczekiwali wzrostu o 0,2 proc.

Rok do roku wskaźnik PPI wzrósł w marcu o 1,4 proc., a po odliczeniu cen żywności i energii wzrósł również o 1,4 proc. Tu analitycy spodziewali się w obu przypadkach wzrostu o 1,1 proc.

Na poprawę w amerykańskiej gospodarce wskazał również odczyt indeksu poziomu optymizmu wśród konsumentów amerykańskich, opracowywany przez Uniwersytet Michigan. Wzrósł on w kwietniu do najwyższego poziomu od lipca ubiegłego roku i wyniósł 82,6 pkt., wobec 80,0 pkt. zanotowanych w marcu. Analitycy spodziewali się w marcu wskaźnika na poziomie 81,0 pkt.

- Fundamenty gospodarki USA poprawiają się. Zatrudnienie rośnie o 200 tys. miesięcznie, stopa bezrobocia spada, pozytywny jest wzrost dochodów, rosną też ceny nieruchomości. Spodziewam się, że poprawa będzie postępować w dalszej części tego roku - ocenił Gus Faucher, ekonomista PNC Financial Services.

Dowiedz się więcej na temat: Wall Street | Downing

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »