Reklama

Spółki zaopatrujące armię. Zarobił, kto szybko kupił

Na całym świecie zarabianie na spółkach notowanych na giełdach papierów wartościowych w ostatnich tygodniach nie jest łatwe. Zaraz po napaści Rosji na Ukrainę niektóre indeksy runęły w przepaść. Teraz na wielu rynkach, między innymi w Nowym Jorku i Warszawie, wskaźniki są na poziomach wyższych niż przed 24 lutego, ale liczne spółki nadal są pod kreską. Dużo zyskali inwestorzy, którzy postawili na firmy zaopatrujące armię, o ile nie zwlekali z kupnem akcji.

Już na początku lutego ryzyko wojny rosyjsko-ukraińskiej było wyceniane przez rynki finansowe. Jednak skala akcji militarnej Rosji zaskoczyła inwestorów. Nie brano jej pod uwagę i dlatego na niektórych giełdach doszło do panicznej wyprzedaży akcji.

Armia USA kupuje

Były też akcje, które zyskiwały na wartości. Natychmiast po przekroczeniu ukraińskiej granicy przez wojska rosyjskie gwałtownie zaczęła drożeć ściśle określona grupa spółek - w zasadzie wszystkie zaopatrujące armię, zarówno amerykańskie, jaki i polskie. Jeszcze raz się okazało, że w czasie konfliktów zbrojnych szczególne zainteresowanie budzą firmy z ekspozycją na sektor obronny, zbrojeniowy i lotniczy.

Reklama

Chodzi przede wszystkim o spółki produkujące systemy obrony przeciwlotniczej, samoloty wojskowe, drony, satelity i okręty. Z punktu widzenia Wall Street najważniejsi są producenci skupieni głównie wokół infrastruktury wojskowej Stanów Zjednoczonych i działający na zlecenie rządu amerykańskiego. Praktyka pokazuje, że nawet w czasach pokoju, wraz z rozwojem gospodarek wzrastają także wydatki na sektor zbrojeniowy. Co więcej, trwająca tuż za naszą wschodnią granicą wojna prawdopodobnie wymusi na wielu rządach zwiększenie kwot przeznaczonych na obronność.

Jeszcze przed rosyjską inwazją szacowano, że budżet militarny Stanów Zjednoczonych do 2025 roku powinien wzrastać przynajmniej o 0,5 proc. rocznie, co przełoży się na wzrost przychodów i zysków spółek z amerykańskiego sektora zbrojeniowego.

Światowi giganci zbrojeniowi

Jednym z największych na świecie dostawców uzbrojenia jest Lockheed Martin. Spółka zatrudnia ponad 140 tysięcy osób na całym świecie. Najbardziej znane produkty firmy to samoloty wojskowe takie jak F-35 Lightning II, czyli wielozadaniowy samolot bojowy piątej generacji, F-117 Nighthawk (samolot bombowy zbudowany w technologii stealth) i myśliwiec F-22 Raptor. Ważnymi elementami w portfolio spółki są także rakiety kosmiczne, bezzałogowe sondy kosmiczne oraz sztuczne satelity.

Cena jednej akcji Lockheed Martin w ciągu kilku dniu po wybuchu wojny rosyjsko-ukraińskiej wzrosła z 386 do 468 dolarów. Potem zaczęła spadać i teraz jest na poziomie 446 dolarów.

Schemat gwałtownego, kilkudniowego wzrostu notowań stał się udziałem także spółki Northrop Grumman, która podrożała z 387 do 478 dolarów. Dziś płaci się za nią 455 dolarów. Northrop Grumman jest największym na świecie producentem lotniskowców, krążowników i okrętów podwodnych. Ważnym elementem w portfolio koncernu są także systemy obrony przeciwrakietowej i samoloty wojskowe, takie jak A10-Thunderbolt II.

Z kolei Raytheon Technologies to amerykański międzynarodowy konglomerat, który jest jednym z największych na świecie - pod względem przychodów i kapitalizacji rynkowej - producentów sprzętu lotniczego i kosmicznego, a także dostawców usług wywiadowczych i z zakresu cyberbezpieczeństwa.

Raytheon Technologies znany jest z pocisków kierowanych, systemów obrony powietrznej, silników lotniczych, satelitów i dronów. W pierwszych dniach wojny za naszą wschodnią granicą jedna akcja spółki podrożała z 92 do 103 dolarów, a dziś kosztuje 100 dolarów.

Skutki wojny na GPW

Na przełomie lutego i marca bardzo drożały także polskie spółki produkujące sprzęt kupowany przez armię. W ich wypadku również najbardziej sprawdzała się zasada "ten zarabia, kto szybko kupuje, a po kilku dniach sprzedaje".

Akcje Lubawy, dostarczającej namioty, hełmy i kamizelki kuloodporne, w ciągu pierwszego tygodnia wojny podrożały z 1,11 do 4,50 zł. Teraz jeden walor kosztuje 2,76 zł. W tym samym czasie Zremb-Chojnice ruszył w górę z poziomu 1,64 do 4,20 zł. Fabryka produkuje konstrukcje stalowe i kontenery dla wojska. Teraz jedna jej akcja jest na poziomie 2,77 zł.

Biznes INTERIA.PL na Twitterze. Dołącz do nas i czytaj informacje gospodarcze

Podrożały także spółki obuwnicze zaopatrujące żołnierzy. Cena akcji Protektora wzrosła z 2,74 do 5,96 zł, by spaść do 3,21 zł. Z kolei Wojasa pokonał na wykresie drogę od 4,16 zł poprzez 9,30 do 5,12 zł.

Pomagajmy Ukrainie - Ty też możesz pomóc!

Dużo gorzej wypadają notowane w Warszawie firmy ukraińskie, przeważnie reprezentujące branżę rolno-spożywczą. Jeden walor Astarty w połowie lutego kosztował 36,80 zł. Do 2 marca potaniał o 60 proc.(14,20 zł), ale teraz osiąga cenę 27,40 zł. Inna ukraińska spółka Kernel została przeceniona o prawie 70 proc. (z 55,80 do 19 zł). Jednak przez ostatnie cztery tygodnie jej cena wzrosła do 33,70 zł.

Na początku wojny były dni, że sumaryczny wskaźnik WG-Ukraina tracił nawet kilkanaście procent. Jego wartość przed rosyjskim atakiem wynosiła 600 punktów, by na początku marca spaść do 260 punktów. Teraz jest na poziomie 420 punktów.

Jacek Brzeski

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »