Reklama

Uwaga: Najwyższy czas na zmianę strategii

Od czasu kryzysu finansowego do całkiem niedawna inwestujący w akcje nie mieli powodu do dywersyfikacji portfeli za pomocą innych instrumentów. Ostatecznie hossa oznaczała utrzymującą się niską zmienność i wysokie zyski. Efekty uboczne przedłużonej hossy zaczynają być jednak coraz bardziej widoczne.

System finansowy nadmiernie opierający się na dźwigni finansowej w połączeniu z wolniejszym wzrostem gospodarczym i niepewnością polityczną utrudnia inwestorom nawigowanie po burzliwych rynkach.

Jeszcze rok temu obligacje cieszyły się niewielką popularnością; era łatwego pieniądza w Stanach Zjednoczonych i w Europie spowodowała, że rentowności obligacji korporacyjnych i skarbowych były stosunkowo niskie. Ponadto ze względu na ryzyko wzrostu inflacji wiele osób uwierzyło, że mogłoby to obniżyć znaczną część realnej rentowności.

Obecnie znajdujemy się w całkiem innej sytuacji. W ubiegłym roku Rezerwa Federalna rozpoczęła podwyżki stóp procentowych w Stanach Zjednoczonych, co doprowadziło do podwyższenia rentowności; równocześnie inflacja wydawała się pozostawać na stałym poziomie, co sugerowało, że portfel złożony z obligacji krótkoterminowych byłby w stanie jej się oprzeć.

Reklama

Obecnie banki centralne dokonały zwrotu o 180 stopni w kierunku łagodniejszej, korzystnej dla obligacji polityki pieniężnej. Tymczasem rynek akcji pozostaje zbyt drogi, ponieważ główne wskaźniki ekonomiczne (takie jak odwrócona krzywa dochodowości) sygnalizują, że już wkrótce rozpocznie się recesja.

Prognozy Saxo na II kwartał: Czy centrum się utrzyma? Podczas gdy światowa gospodarka stopniowo hamuje, strefa euro zmaga się ze skomplikowanymi wyzwaniami wymagającymi stanowczych rozwiązań. Od tego, czy unijni przywódcy będą na tyle zdeterminowani, by wprowadzić zmiany, zależeć będzie skala potencjalnych szkód. W świecie dążącym w szybkim tempie do nacjonalizmu i antyglobalizacji największym przegranym będzie region, który najbardziej skorzystał na pokojowej dywidendzie związanej z obaleniem Muru Berlińskiego: Europa, a w szczególności Niemcy. Niemcy mają obecnie nadwyżkę na rachunku bieżącym w wysokości 8,2% PKB, podczas gdy dla całej Europy wynosi ona 2,6% PKB. Czy można to jednak uznać za olbrzymi sukces? Nie w przypadku europejskich inwestorów. Wyniki największych sztandarowych niemieckich spółek są na poziomie recesji (cztero- lub pięciokrotna wartość wskaźnika C/Z); w przypadku niemieckich banków jest to 0,2 wskaźnika C/WK). Trudno tu mówić o fantastycznych wynikach. Utrzymuje się olbrzymia różnica pomiędzy wycenami europejskimi a amerykańskimi, z dużym dyskontem po stronie Europy. Częściowo wynika to ze struktury przedsiębiorstw - w Europie jest mniej spółek technologicznych, a więcej przedsiębiorstw prywatnych. W istocie największe prawdziwe sukcesy w Europie odnotowują firmy prywatne, ponieważ stanowczo powstrzymują się przed obieraniem strategii krótkoterminowych zorientowanych na zyski w ujęciu kwartalnym. Z zewnątrz wydaje się, że Europa to odwieczny beznadziejny przypadek. Taki wniosek łatwo wyciągnąć, jeżeli nie rozumie się historii Europy, jej interesów, pokojowej dywidendy i potrzeby sprzedawania przez rządy naiwnej iluzji autonomii fiskalnej. Naturalnie, realia są zupełnie inne. Ostatecznie, co działo się z niezależnością Grecji, Cypru, Portugalii czy Hiszpanii na początku drugiej dekady XXI w.? W Saxo jesteśmy przekonani, że wszelkie zmiany makroekonomiczne są wynikiem przełomu albo kryzysu, w związku z czym lata 2019 i 2020 będą miały kluczowe znaczenie dla ewolucji Europy. Przewidujemy, że populiści zdobędą 20%, o ile nie wręcz 25% głosów w majowych wyborach do europarlamentu... i to dobra wiadomość! Dlaczego? Nadrzędnym celem Europy było od dawna "więcej Europy" zamiast "lepszej Europy". Po wyborach w skład Komisji Europejskiej wejdą różne populistyczne platformy i głosy, których celem jest ograniczenie roli Europy, a równocześnie Europejski Bank Centralny nie będzie mieć nowych pomysłów dotyczących kolejnych inicjatyw po dekadzie polityki zerowych stóp procentowych, która nie przyczyniła się do pobudzenia wzrostu gospodarczego. Sama obecność przeciwnego trendu budzi pewne nadzieje na przyszłość. Najważniejszym czynnikiem będzie jednak załamanie gospodarki Niemiec. Przewidujemy, że ryzyko recesji w Niemczech pojawi się do IV kwartału nawet w przypadku braku konfliktu handlowego ze Stanami Zjednoczonymi. Niemcy i ich (bardzo skuteczny) model "przemysłu 3.0" pozostają w tyle. Ze względu na niedoinwestowany sektor technologii państwo to jest nieprzygotowane na "przemysł 4.0", a jego miejsce w rankingu prędkości Internetu (29 z 32 krajów badanych przez OECD) to zaledwie jeden z wielu symptomów tej sytuacji. Niemcy muszą nadgonić konkurencję pod względem cyfryzacji, programów dla pracujących kobiet, nowych lotnisk i ogólnych wydatków infrastrukturalnych. Załamanie gospodarki w Niemczech spowoduje ponowne uruchomienie francusko-niemieckiej "gorącej linii", a także sprawi, że problem zadłużenia stanie się problemem ogólnoeuropejskim i nie będzie się sprowadzał do przeciwstawiania Niemiec krajom o wysokim zadłużeniu czy też programów oszczędnościowych swobodnym wydatkom budżetowym. Niemcy spoczęły na laurach, podobnie jak cała UE. W obecnych realiach Berlin powinien zwiększyć wydatki tak, by było to korzystne dla reszty Europy. W ujęciu ogólnym nowa wspólnota wiązać się będzie z bardziej podzieloną Europą. Dla inwestorów od dawna spisujących Europę na straty pominięcie tego kontynentu byłoby jednak nierozsądne. Ostatecznie Europa jest w idealnej pozycji do tego, by skorzystać na automatyzacji, sztucznej inteligencji i pod każdym względem tanim rynku kapitałowym (ze względu na taką właśnie narrację). W II kwartale szum informacyjny wzrośnie, narracja na temat "beznadziejnego przypadku" będzie się nasilać, a EUR dzięki EBC najprawdopodobniej przetestuje poziom 1,05, a może nawet 1,03 względem dolara. Jednak najbliższe 12 miesięcy będzie powtórką z 2000 roku. Na początku 2000 r. zapisałem sobie następującą uwagę: "jeżeli para EUR/USD zejdzie do 0,90 - kupuj, kupuj, kupuj". Obecnie ponownie wyjmuję kajecik: jeżeli EUR zejdzie poniżej 1,03 - kupuj zarówno EUR, jak i indeks Stoxx 600, ponieważ nawet pomimo problemów, Europa nadal dysponuje najważniejszym czynnikiem produktywności: najlepszym systemem publicznej edukacji na świecie. Miejmy nadzieję, że mam rację. Pełna wersja prognoz Saxo Banku na II kwartał roku do pobrania pod adresem: www.home.saxo/insights/news-and-research/thought-leadership/quarterly-outlook Steen Jakobsen, Główny Ekonomista i CIO Saxo Banku

UWAGA NA AKCJE!

Inwestujący w akcje powinni przeprowadzić dywersyfikację swoich portfeli i zwrócić uwagę na obligacje. Mimo iż inwestowanie w obligacje może uniemożliwić lokowanie środków w innych, bardziej lukratywnych aktywach, prawdopodobieństwo nadchodzącej recesji oznacza, że może to być w istocie korzystne dla inwestycji o stałym dochodzie.

Ostatecznie obligacje gwarantują posiadaczowi pewien zysk (rentowność) nawet w sytuacji, gdy wartość bardziej ryzykownych aktywów ulega istotnemu przeszacowaniu.

Ale jakie obligacje?

Najlepszym wyborem byłaby minimalizacja zmienności poprzez inwestycje w obligacje o niskiej korelacji z rynkami akcji. Do tego celu bardzo dobrze nadają się obligacje skarbowe i papiery o ratingu inwestycyjnym, natomiast obligacje o wysokiej rentowności i papiery rynków wschodzących uchodzą za ryzykowne i mogą wiązać się z obniżeniem ratingu i niewypłacalnością w przypadku większej przeceny.

Mimo iż obligacje tradycyjnie uważane są za bezpieczną przystań, należy zachować czujność. Rentowność to z pewnością ważny czynnik, jednak może ona gwałtownie wzrosnąć po latach rekordowo niskich stóp procentowych w miarę zbliżania się recesji. Dlatego nie zaleca się wybierania papierów z dolnych rejonów wysokiej rentowności ani emitowanych przez spółki nadmiernie korzystające z dźwigni finansowej. Najbezpieczniejszą metodą unikania niewypłacalności jest pozostanie w obszarze papierów o ratingu inwestycyjnym; nawet jeżeli spółki te nie są niezniszczalne (z naciskiem na solidny bilans), cechuje je nadal niższe ryzyko niewypłacalności, niż obligacje spółek o wysokiej rentowności.

Dobra wiadomość, przynajmniej w odniesieniu do papierów denominowanych w USD, jest taka, że możliwe jest znalezienie solidnych spółek o ratingu inwestycyjnym oferujących 100-150 punktów bazowych przewagi nad obligacjami skarbowymi. Oznacza to, że w obszarze obligacji o ratingu inwestycyjnym możliwe jest zapewnienie sobie rentowności wynoszącej około 4% - nawet w przypadku pięcioletnich lub krótszych terminów wykupu.

Inwestorzy powinni mieć świadomość, że nawet spready papierów o ratingu inwestycyjnym będą się rozszerzać wraz ze spreadami obligacji o wysokiej rentowności w miarę zbliżania się recesji. Nawet biorąc pod uwagę, że według danych historycznych recesja może nastąpić w ciągu 24 miesięcy od odwrócenia krzywej dochodowości, inwestorzy nadal mają sporo czasu na wybór wyłącznie preferowanych przez siebie emitentów i terminów wykupu z korzyścią w postaci rozszerzających się spreadów.

Naszym zdaniem najlepiej pod tym względem wyglądają papiery instytucji finansowych; tacy emitenci, jak Barclays, Unicredit czy Intesa San Paolo oferują nieco powyżej 4% przy terminach wykupu nieprzekraczających pięciu lat. Unicredit, z terminem wykupu w styczniu 2022 r. (XS1935310166), oferuje rentowność na poziomie 4,5% przy zapadalności wynoszącej dwa i pół roku, natomiast Intesa, z terminem wykupu w styczniu 2024 r. (US46115HAP29), oferuje 4,5%. W przypadku Barclay's podobną rentowność można uzyskać przy dłuższym terminie wykupu, takim jak marzec 2025 r. (US06738EAE59).

Poza sektorem finansowym dostrzegamy solidne okazje w innych branżach, takich jak żywność i napoje - Kraft Heinz, z terminem wykupu w lutym 2025 r. (USU42314AA95), oferuje rentowność na poziomie 4%. Dla inwestorów spekulacyjnych atrakcyjni mogą być producenci samochodów - Ford oferuje rentowność na poziomie 4,8% dla papierów z terminem w maju 1923 r. (US345397XZ10).

Nie jest zaskoczeniem, że obligacje są droższe w strefie euro. Przewaga względem niemieckich obligacji skarbowych jest całkiem spora, jeżeli jednak inwestorzy ponoszą inne koszty finansowania niż w przypadku obligacji niemieckich (np. inwestując w hiszpańskie czy włoskie obligacje skarbowe), spready są znacznie węższe. Inwestorzy ukierunkowani na rentowność będą musieli poprzestać na kompromisie co do jakości obligacji i dobierać spółki z niższych rejonów ratingu inwestycyjnego, ryzykując obniżenie ratingu, które mogłoby zepchnąć te papiery do kategorii wysokiej rentowności. Za przykład może tu nam ponownie posłużyć Ford oferujący rentowność na poziomie 2,8% przy terminie wykupu w marcu 2024 r. (XS1959498160).

Interesujące okazje w obszarze obligacji o ratingu inwestycyjnym denominowanych w euro można znaleźć wśród papierów o dłuższych terminach wykupu, oferujące rentowność na poziomie co najmniej 2%, takie jak Volkswagen z terminem wykupu w czerwcu 2027 r. (XS1586555945).

Inwestowanie w obligacje naturalnie stanowi wyzwanie, jednak ze względu na zwrot na rynku stanie się to koniecznością dla wielu portfeli złożonych wyłącznie z akcji. Zalecamy analizę całego obszaru i dobieranie obligacji, które mogą posłużyć jako zabezpieczenie w okresie pogorszenia koniunktury. Mimo iż najbardziej oczywistym rozwiązaniem może się wydawać lokowanie środków w obligacjach skarbowych, wysokojakościowe obligacje korporacyjne mogą zapewnić podobną stabilizację przy lepszej przewadze.

Althea Spinozzi, manager ds. obrotu, Saxo Bank

Pobierz darmowy program do rozliczeń PIT 2018

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »